Czy ta inicjatywa została pomyślana w kontrze do prezydenckiej Rady Nowej Konstytucji? Już wiem, że pomysł był wcześniejszy, ale nieuchronnie te dwa pomysły muszą ze sobą konkurować
Pomysł powołania Rady Refleksji nad Konstytucją – i szerzej, obchodów trzydziestolecia uchwalenia Konstytucji – nie powstał przeciwko komuś ani jako alternatywa wobec innych inicjatyw. Wręcz przeciwnie. Za 11 miesięcy będziemy obchodzić niezwykle ważny, symboliczny jubileusz dla polskiej demokracji i państwowości. Chcemy dobrze wykorzystać ten moment. Rolą Rady będzie przygotowanie materiałów, rekomendacji, które staną się punktem wyjścia do debaty publicznej, w tym także podczas planowanego kongresu (ECS, Gdańsk, 2-3 kwietnia 2027). Uważam, że im więcej inicjatyw poświęconych Konstytucji i im większa uwaga opinii publicznej skupiona wokół niej, tym lepiej. Konstytucja to przecież fundament państwa, ale także rodzaj umowy społecznej, której nie wolno traktować jako czegoś oczywistego czy raz na zawsze zamkniętego. Dlatego warto o niej rozmawiać – zarówno o jej znaczeniu dzisiaj, jak i o możliwych kierunkach jej ewolucji w przyszłości.
Skład Rady jest w pewnej mierze jednorodny środowiskowo – większość to środowiska akademickie i liberalno-demokratyczne. Czy inicjatywa ma szansę na prawdziwą powszechność, jeśli prawica nie będzie przy stole?
Nie zgodziłbym się z tezą, że skład Rady Refleksji nad Konstytucją reprezentuje wyłącznie jeden światopogląd. Wśród jej członków są osoby o poglądach lewicowych, centrowych, ale również prawicowych, w tym konserwatywnych. To środowisko pluralistyczne, choć oczywiście oparte na pewnym wspólnym fundamencie. I jest to wybór świadomy. Jeśli chcemy prowadzić poważną rozmowę o obowiązującej Konstytucji, o jej praktycznym funkcjonowaniu, o możliwych kierunkach jej ewolucji czy punktowych zmianach dostosowujących ją do nowych realiów, to punktem wyjścia musi być szacunek do samej Konstytucji jako fundamentu państwa.
Jerzy Stępień współtworzył Konstytucję z 1997 roku. Aleksander Kwaśniewski był niejako jej politycznym patronem. Czy obecność „ojców założycieli” to atut, czy ryzyko – bo trudno jest oceniać własne dzieło bezstronnie?
Bardzo zależało mi na tym, aby w składzie Rady znaleźli się również współtwórcy Konstytucji oraz autorzy jej poszczególnych założeń. To właśnie oni najlepiej wiedzą, jakie intencje, wartości i idee zostały w ten dokument wpisane, ale też mogą skonfrontować je z tym, w jaki sposób dziś te przepisy są interpretowane i funkcjonują w praktyce. Dlatego, nie chcąc zaburzać proporcji, uznałem, że zaproszenie współautorów Konstytucji do współpracy jest czymś naturalnym i potrzebnym. Z rozmów, które przeprowadziłem – często miały one charakter ekspercki czy wręcz naukowy – wynika jasno, że każdy z uczestników Rady ma również krytyczne, czasem gorzkie refleksje dotyczące zarówno praktyki funkcjonowania Konstytucji, jak i konstrukcji niektórych jej instytucji czy mechanizmów. I właśnie po to powstała Rada: żeby stworzyć przestrzeń do spokojnej, odpowiedzialnej refleksji nad Konstytucją. Nie po to, by w atmosferze politycznej emocji rzucać efektowne hasła, które dobrze brzmią, ale nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością i praktyką ustrojową. Proszę też zauważyć, że choć w Radzie są politycy, to przede wszystkim tworzą ją pracownicy naukowi, sędziowie, prawnicy i eksperci – osoby, które doskonale znają literaturę przedmiotu, komentarze konstytucyjne, orzecznictwo sądów i trybunałów oraz praktyczne funkcjonowanie państwa. To właśnie ich wiedza i doświadczenie będą fundamentem rekomendacji, które chcemy wypracować.
W Radzie dominują prawnicy i konstytucjonaliści – co jest zrozumiałe. Ale czy Konstytucja to tylko sprawa prawników? Gdzie są ekonomiści, socjolodzy, reprezentanci społeczeństwa obywatelskiego, związków zawodowych, kościołów?
W pełni zgadzam się z opinią, że Konstytucja nie jest wyłącznie domeną prawników. To przede wszystkim sprawa obywateli, bo to właśnie ona określa fundamenty naszego wspólnego życia publicznego i relacje między państwem a społeczeństwem. Dlatego do debaty o aktualności, adekwatności i skuteczności Konstytucji chcemy zaprosić wszystkich zainteresowanych. W dniach 2–3 kwietnia 2027 w Europejskim Centrum Solidarności odbędzie się kongres, podczas którego rekomendacje przygotowane przez Radę Refleksji nad Konstytucją zostaną przedstawione i poddane szerokiej debacie – zarówno obywatelskiej, jak i eksperckiej. Dokument powstaje dziś w stosunkowo wąskim gronie ekspertów, ale jego sens polega właśnie na tym, aby później skonfrontować go z opiniami setek osób, organizacji i instytucji reprezentujących różne środowiska oraz doświadczenia. Chcemy, żeby była to rozmowa otwarta, spokojna i merytoryczna.
Które zapisy Konstytucji wymagają – pana zdaniem – najpilniejszej refleksji?
Moim zdaniem Konstytucja jako konstrukcja prawna generalnie się broni. Największym problemem nie jest dziś sam tekst ustawy zasadniczej, lecz sposób jej funkcjonowania w świadomości obywateli i klasy politycznej. Nawet najlepiej napisane przepisy nie będą działały prawidłowo, jeśli zabraknie woli ich respektowania. I to jest moim zdaniem problem fundamentalny. Oczywiście Konstytucja nie jest aktem idealnym, ale w wielu obszarach została zbudowana bardzo racjonalnie i odpowiedzialnie. Mam bardzo wysokie uznanie dla takich części jak zasady ustrojowe państwa, konstytucyjna tożsamość Rzeczypospolitej, katalog praw i wolności człowieka czy system źródeł prawa. To są rozwiązania, które dobrze zniosły próbę czasu.
Najwięcej wątpliwości budzi natomiast konstrukcja władzy wykonawczej. Wydaje mi się, że coraz więcej osób zgadza się z tym, że obecny model bywa konfliktogenny, nieefektywny i w praktyce prowadzi do sporów kompetencyjnych. Dlatego trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, w którą stronę chcemy ewoluować: czy ku systemowi prezydenckiemu, czy ku systemowi parlamentarno-gabinetowemu. Ja osobiście jestem zwolennikiem tego drugiego rozwiązania, ponieważ uważam je za bezpieczniejsze zarówno dla instytucji państwa, jak i dla obywateli. System parlamentarno-gabinetowy zawiera więcej mechanizmów równoważenia i kontroli władzy. Zakładam więc, że ewentualne najbardziej gruntowne zmiany powinny dotyczyć właśnie władzy wykonawczej. Ale pewnego rodzaju „lifting" przydałby się także innym regulacjom ustrojowym, choćby w zakresie zasady niepołączalności funkcji publicznych. Nie uważam za dobre rozwiązanie sytuacji, w której posłowie jednocześnie pełnią funkcje sekretarzy czy podsekretarzy stanu w administracji rządowej. Podobnie mam wątpliwości wobec delegowania sędziów do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości czy wobec przechodzenia polityków bezpośrednio do Trybunału Konstytucyjnego. Państwo powinno jasno rozdzielać określone role i kompetencje. Potrzebujemy bardziej precyzyjnych zasad niepołączalności funkcji publicznych, tak aby demokracja była bardziej przejrzysta, zrozumiała i działała w sposób odpowiadający standardom państwa prawa. Oczywiście to tylko część moich osobistych refleksji i rekomendacji, bo tematów wymagających dyskusji jest zdecydowanie więcej.
Konstytucja milczy o wielu współczesnych problemach: sztucznej inteligencji, kryzysie klimatycznym, dezinformacji, cyberbezpieczeństwie. Czy „drobne zmiany" wystarczą, żeby odpowiedzieć na te wyzwania? A może potrzebujemy nowej umowy społecznej?
Konstytucja z założenia jest aktem długowiecznym. Nie może więc regulować w sposób całkowicie precyzyjny wszystkich problemów, wyzwań i zjawisk, które pojawiają się wraz ze zmianami społecznymi, technologicznymi czy cywilizacyjnymi. Musi zawierać w sobie pewną otwartość i elastyczność, które pozwolą jej odpowiadać zarówno na wyzwania teraźniejszości, jak i przyszłości. I o tej fundamentalnej cesze konstytucji trzeba pamiętać. Tę dynamikę i zdolność adaptacji osiąga się między innymi poprzez zasady prawne, klauzule generalne czy różnego rodzaju zwroty niedookreślone, które pozwalają interpretować konstytucję także wobec zjawisk, których jej twórcy nie byli w stanie przewidzieć. Dlatego uważam, że powinniśmy stosować dynamiczną wykładnię konstytucji, zgodną z filozofią tzw. żywej konstytucji. Oznacza to interpretowanie jej nie wyłącznie przez pryzmat historycznych intencji twórców, ale także w kontekście realiów dnia, w którym tej interpretacji dokonujemy. Innymi słowy – konstytucja powinna być stale aktualizowana poprzez sposób jej rozumienia i stosowania.
Zjawiska, o których pan wspomina, wcale nie znajdują się poza Konstytucją. To, że nie zostały nazwane wprost, nie oznacza, że ustawa zasadnicza nie ma do nich zastosowania. Weźmy choćby rozwój sztucznej inteligencji. Konstytucja chroni przecież prawo do prywatności, dane osobowe czy prawo do informacji. To daje zarówno ustawodawcy, jak i sądom bardzo wyraźny punkt odniesienia do tworzenia mechanizmów ochrony obywateli przed nadmierną ingerencją technologii w ich życie prywatne. Podobnie jest z kwestią klimatu i ochrony środowiska. W Konstytucji mamy zakodowaną zasadę zrównoważonego rozwoju oraz obowiązek ochrony środowiska – inną kwestią pozostaje oczywiście to, na ile te zasady były konsekwentnie realizowane przez kolejne władze publiczne.
Dlatego stawiam tezę, że największym problemem polskiego konstytucjonalizmu nie jest dziś konieczność napisania zupełnie nowej konstytucji. Problemem jest raczej wieloletnie niestosowanie albo wybiórcze traktowanie tej, którą już mamy. Oczywiście pewne korekty czy „lifting” są potrzebne, ale przede wszystkim musimy Konstytucję urealnić – sprawić, by była rzeczywiście respektowana i obecna w praktyce funkcjonowania państwa.
Co będzie sukcesem tej inicjatywy – raport, który trafi do mediów? Projekt nowelizacji? Referendum?
Zobaczymy, w jakim kierunku ten projekt będzie się rozwijał. Na dziś podstawowym celem jest przygotowanie rzetelnej diagnozy rzeczywistości konstytucyjnej oraz sformułowanie kilkunastu precyzyjnych rekomendacji dotyczących tekstu Konstytucji i funkcjonowania państwa. Nie chciałbym, aby był to wielostronicowy elaborat o charakterze wyłącznie akademickim. Zależy mi na dokumencie konkretnym, operacyjnym i praktycznym – takim, który może stać się realnym drogowskazem dla władzy publicznej i punktem odniesienia dla debaty o przyszłości ustroju państwa. Kolejnym krokiem będzie skonfrontowanie tych propozycji z opinią publiczną podczas kongresu. I to jest dziś najważniejsze zadanie: stworzyć przestrzeń do spokojnej, merytorycznej rozmowy o państwie i Konstytucji. A co będzie dalej? Zobaczymy. Jestem człowiekiem otwartym i patrzę na tego typu inicjatywy z dużym optymizmem.
Czym jest Rada Refleksji nad Konstytucją?
To inicjatywa obywatelska, ekspercka i naukowa, której celem jest przywrócenie Konstytucji jej rzeczywistej roli w funkcjonowaniu państwa, merytorycznej refleksji nad jej oraz możliwymi usprawnieniami oraz zaproponowanie drobnych zmian, które pozwolą jej lepiej odpowiadać na współczesne wyzwania.
W skład Rady wchodzą m.in.: Aleksander Kwaśniewski, Antoni Dudek, Marek Safjan, Jerzy Stępień, Piotr Tuleja, Jerzy Zajadło.
























Napisz komentarz
Komentarze