John Carver przed meczem: Nie będzie żadnych wymówek
Biało-zieloni w sobotę, 23 maja grali w Niecieczy z Termaliką, a stawką spotkania był ligowy byt. Trener biało-zielonych John Carver nie ukrywał, że atmosfera po ostatnim meczu była trudna, jednak podkreślał, że zespół nadal ma wszystko w swoich rękach. Szkoleniowiec Lechii przyznał, że rozumie frustrację kibiców po przegranej w Gdańsku.
– Kibice płacą przecież za bilety i mają prawo mówić, co chcą. Mnie najbardziej złości to, w jaki sposób przegraliśmy ostatni mecz – mówił John Carver, zaznaczając, że drużyna musi odciąć się od przeszłości i skupić wyłącznie na spotkaniu w Niecieczy.
W Lechii przed sobotnim meczem dało się wyczuć wiarę, że, mimo ogromnej presji, uda się wygrać i zakończyć sezon pozytywnym akcentem. Biało-zieloni zdecydowali się na to, aby w podróż na mecz z Termaliką udać się samolotem. Chodziło o to, by uniknąć wielogodzinnej jazdy autokarem i jak najlepiej przygotować się do decydującego starcia.
– Nie będzie żadnych wymówek. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim meczu – podkreślał na konferencji trener biało-zielonych.
John Carver zaznaczał też, że, po dokładnej analizie meczu z Legią, więcej optymizmu przyniosła druga połowa tamtego spotkania. Jego zdaniem, zespół już wielokrotnie pokazywał, że potrafi radzić sobie pod presją, i właśnie na to liczył również w sobotnie popołudnie w Niecieczy.
Pierwsza połowa w Niecieczy. Koszmar Lechii Gdańsk
Oglądanie meczu Lechii w Niecieczy w pierwszej połowie było katorgą dla oczu i nadziei kibiców na to, że drużyna zagra szybko, z determinacją i jakimś pomysłem. Niestety, żadnej z tych cech w zespole, który miał walczyć o utrzymanie, nie widzieli. Przeciwnie, Lechia człapała po boisku, jej zawodnicy patrzyli się na siebie w poszukiwaniu jakiegoś impulsu lub zagrania otwierającego drogę do bramki.
Nic z tych rzeczy nie nastąpiło, a drużyną, która dwa razy – po szkolnych błędach defensywy – znalazła drogę do bramki rywala, był Bruk Bet Termalica, czyli zespół już dawno zdegradowany do Betclic 1. Ligi.
Z trybun małego stadionu w Niecieczy było słychać jak kibice Lechii skandują: „Co wy robicie, wy naszą Lechię hańbicie” czy „Lechia grać, k… mać”.
Druga połowa i nadzieja. Tomas Bobcek strzela, ale to za mało
W przerwie już tylko niepoprawni optymiści wierzyli, że sytuacja Lechii może się zmienić. Biało-zieloni lepiej zaczęli drugą połowę, a bramka Tomasa Bobceka w 50. minucie spotkania wlała trochę nadziei w serca kibiców Lechii. Kilka minut później kolejny błąd obrony spowodował, że gdańska drużyna straciła trzeciego gola. Tomas Bobcek mógł zdobyć drugiego kontaktowego gola, ale nie wykorzystał rzutu karnego, strzelając w poprzeczkę.
To był symboliczny koniec sezonu Lechii w ligowej elicie.
Tomas Bobcek Królem Strzelców Ekstraklasy z 20 bramkami
W doliczonym czasie Tomas Bobcek zdobył drugiego gola, który dał mu tytuł Króla Strzelców (20 bramek).
Spadek Lechii Gdańsk. Jak do tego doszło?
Po przegranej w Niecieczy spadek Lechii stał się faktem. I pomyśleć, że w styczniu ta drużyna potrafiła pokonać mistrza Polski – Lecha, i to na jego terenie, 3:1, a w lutym mówiło się o tym, że biało-zieloni nie są bez szans na grę w europejskich pucharach. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna.
Wynik meczu: Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Lechia Gdańsk 3:2 (2:0)
Bramki: Artem Putiwcew (21), Rafał Kurzawa (29), Kamil Zapolnik (57) – Tomas Bobcek (50, 90+4).


Napisz komentarz
Komentarze