- Krzysiu, gdzieś ty to zdobył? - to chyba najczęstsze pytanie z jakim spotyka się w swoim prywatnym Muzeum Wsi Polskiej Krzysztof Kopiszka z Objezierza w gminie Chojnice. W jego kolekcji jest niezliczona ilość starych przedmiotów i maszyn pochodzących głównie z Kaszub. Wiele z nich to unikatowe perełki do zobaczenia tylko w „Kopiszkowie”.
Wehikuł czasu to byłby cud - śpiewa popularny Dżem. Ale czasem, aby przenieść się w przeszłość, nie potrzeba żadnej skomplikowanej technologii. Wystarczy tylko zjechać z głównej trasy. W gminie Chojnice na pewno warto odwiedzić małą miejscowość Objezierze. To tam, z dala od zgiełku współczesnego świata, w amatorskim Muzeum Wsi Polskiej, pieszczotliwie nazywanym „Kopiszkowem”, bije historyczne serce regionu. „Kopiszkowo” to miejsce, w którym zatrzymał się czas. Aby tu trafić warto nastawić muzeum „Kopiszkowo” w Google Maps, bo po wpisaniu samego adresu Objezierze 18 „technologia” potrafi wyprowadzić trochę „w pole”.
Kopiszkowo zaprasza
„Kopiszkowo” to autorski projekt Krzysztofa Kopiszki, który realizuje go, jak to często bywa, przy aprobacie i wsparciu żony, Urszuli, która jest dobrą duszą tego miejsca i dba o podniebienia gości. Muzeum Wsi Polskiej to miejsce, które w dobie cyfryzacji i nieustannego pośpiechu daje niemal magiczne doświadczenie.
- Tą pasją zaraziłem się w 1989 roku. Pierwszymi eksponatami były małe, drewniane koło, stary dzwonek i lampa naftowa. Dziś kolekcja rozrosła się do niezliczonej liczby tysięcy przedmiotów – mówi pan Krzysztof Kopiszka.
Eksponaty, które zbiera od prawie czterech dekad, szczelnie wypełniają zaaranżowane przestrzenie. Jak przyznaje właściciel, to pasja, która zamieniła się w „chorobę" i pochłania go bez reszty. „Kopiszkowo” to przestrzeń, którą trzeba zobaczyć na własne oczy, a przede wszystkim – usłyszeć, bo pan Krzysztof, człowiek z prawdziwą kaszubską duszą, potrafi snuć opowieści o swoich zbiorach godzinami. Gospodarz ucieka od nowoczesności. Z dumą przyznaje, że jest staroświecki i nie używa telefonu komórkowego – uważa, że to tylko niepotrzebny pochłaniacz czasu, który odciągałby go od pracy w muzeum. Zamiast scrollować ekran, pan Krzysztof woli zaszyć się w swoim warsztacie. Tworzenie i praca w drewnie to dla niego najlepszy relaks, któremu nierzadko oddaje się nocami.
- Mogę przez cały dzień napracować się w polu, ale wieczorami i tak idę swojego muzeum, pracuję tam, robię w drewnie, to dla mnie prawdziwy odpoczynek – przyznaje gospodarz.
CZYTAJ TEŻ: Zabytek, który zmienił historię Europy, teraz zmieni muzeum w Pelplinie
Izba kaszubska i nie tylko
Muzeum to nie zbiór przypadkowych przedmiotów, ale przemyślane, tematyczne izby. Odwiedzający mogą zobaczyć na własne oczy: dawną izbę kaszubską – urządzoną z zachowaniem tradycyjnego stylu, „pomalowaną” we wzory starym wałkiem, wyposażoną w dawny piec, tapczan i ściany zdobione starymi makatkami; tradycyjną kaszubską kuchnię – serce dawnego domu, w którym obok pieca i wafli, stoją urządzenia, których próżno szukać w nowoczesnych domach, takie jak kierzanka (maselnica) do robienia masła czy wirówkę (centryfuga) do odciągania mleka; warsztat stolarski i kuźnię – pełne dawnych narzędzi, gdzie można naocznie przekonać się, jak wyglądała ciężka praca rzemieślników.
Eksponaty trafiają do Objezierza z promienia nawet 200 kilometrów. Pan Krzysztof zdobywa je wytrwale – szuka i kupuje, nierzadko „poluje” i czeka na konkretny przedmiot miesiącami czy latami, bo nie zawsze właściciel chce coś sprzedać od ręki. Wśród tysięcy przedmiotów zgromadzonych w Objezierzu, wprawne oko szybko wyłowi historyczne perełki. Zbiory pana Krzysztofa to zresztą prawdziwa kopalnia nieszablonowych „gadżetów”, które dziś są ciekawostką, a dawniej służyły w życiu codziennym. A co najcenniejsze, wiele z artefaktów jest dziś nie do zdobycia. Można mieć tysiące zł, ale wielu przedmiotów nie uda się już znaleźć. A są w „Kopiszkowie”.
Jednym z najcenniejszych przedmiotów w muzeum jest dawna drewniana waga lekarska „po Łukowiczu” z chojnickiego szpitala, pochodząca z XIX wieku, którą udało się ocalić przed zniszczeniem (doktor Jan Karol Łukowicz ur. 1854, zm. 1924 r.- to jedna z najbardziej zasłużonych postaci w historii Chojnic, był wybitnym lekarzem, chirurgiem, filantropem i działaczem społecznym). Jej uratowanie to splot szczęśliwych okoliczności, gdyż tylko cudem uniknęła ona potłuczenia i spalenia jako opał w piecu. Ze szpitala wyniosły ją siostry zakonne (grupa sióstr zajmowała się w dawnych czasach szpitalem, który funkcjonował jako Zakład św. Boromeusza). Po latach, po znajomości, przekazały one ją w prezencie kuzynowi pana Krzysztofa, którego znały, gdyż był lekarzem. Później syn tego kuzyna zabytkowe i wyjątkowe urządzenie przywiózł do Objezierza i podarował wujkowi. Pomimo sędziwego wieku waga wciąż posiada zachowaną skalę pozwalającą na zważenie pacjenta.
Maszyny są „na chodzie"
Obok sielskich akcentów, niektóre artefakty potrafią mocno zszokować i skłonić do refleksji nad brutalnymi i surowymi realiami dawnego życia. Gospodarz posiada w swoich zbiorach specyficzną wanienkę, która według dawnych przekazów była wykorzystywana do prowokowania poronień u kobiet. Pan Krzysztof długo się wahał, czy ją kupić od gospodyni, która chciała w niej zasadzić ozdobne kwiatki. Postanowił jednak i ten przedmiot zachować u siebie w muzeum. Wśród dawnych sprzętów domowych zdecydowanie wyróżnia się oryginalna pralka wyprodukowana w 1906 roku. Z kolei miłośnicy dawnej mechanizacji wsi mogą odnaleźć w „Kopiszkowie” prekursorskie maszyny rolnicze tworzone niegdyś przez „nasze” zakłady Cegielskiego. Pan Krzysztof z dumą prezentuje w swoich zbiorach również unikatową, niemiecką maszynę, która dawniej służyła rolnikom do rozdrabniania kolb kukurydzy. Co ważne, wszystkie przedmioty i maszyny są na chodzie.
- O, proszę, jak przyjdzie wojna, nie będzie prądu, to mam młyn do mielenia zboża i sobie poradzę – mówi pan Krzysztof z dumą pokazując kolejną działającą siłą mięśni maszynę.
Jednym z imponujących punktów kolekcji, wprowadzonym do muzeum niedawno, jest makieta kościoła z Nowej Cerkwi (w tym roku przypada 700-lecie powstania parafii). Ale gdy pan Krzysztof zaczynał pracę nad makietą kilka lat temu o zbliżającej się rocznicy jeszcze nie myślał. Bo praca nad tym dziełem to kolejna definicja cierpliwości gospodarza. Proces powstawania makiety trwał kilka lat, bo pan Krzysztof nie uznaje drogi na skróty – zrezygnował ze sklejki czy zwykłej płyty na rzecz litego drewna. Najpierw trzeba było więc zdobyć odpowiedni pień o średnicy ponad metra, następnie znaleźć tartak zdolny go przetrzeć, a potem suszyć materiał przez ponad dwa lata. Efekt to konstrukcja wykonana bez żadnych planów, która po pomalowaniu oddaje klimat oryginału.
„Kopiszkowo” tętni życiem. Przyciąga gości indywidualnych, wycieczki szkolne szukające żywej lekcji historii, a także zorganizowane grupy – od kół gospodyń wiejskich, przez lokalnych seniorów, aż po ponad stuosobowe grupy rowerzystów z całego województwa. Państwo Kopiszkowie stworzyli w gminie Chojnice miejsce unikatowe. To nie tylko imponujący zbiór historycznych artefaktów, ale przede wszystkim przestrzeń edukacji i ocalania od zapomnienia kaszubskiej tożsamości.
CZYTAJ TAKŻE: Nietypowe atrakcje Pomorza. TOP 5 zaskakujących miejsc, które musisz zobaczyć
Internauci chwalą gospodarzy
Zaangażowanie pana Krzysztofa doceniają jego goście, którzy w internetowych opiniach nie kryją zachwytu, podkreślając, że nawet najlepsze zdjęcia nie są w stanie oddać sielskiego charakteru tego miejsca.
- To cudowne miejsce dzięki któremu można cofnąć się w czasie i poczuć jak nasi przodkowie. W tych czasach potrzeba takich miejsc. A Państwo Kopiszka to przecudowni ludzie, którzy wkładają w to miejsce serce i ogrom pracy – to jeden z ostatnich wpisów na temat „Kopiszkowa”.
- Pan Krzysztof to przemiły człowiek z kaszubską duszą. Posiada imponujący zbiór eksponatów, które pięknie potrafi zaaranżować tworząc izby tematyczne, dawną kuchnię, izbę kaszubską, warsztat stolarski, kuźnię. Ma też dużą wiedzę, można go słuchać godzinami i przenieść się tym samym do przeszłości. Razem z żoną Urszulą stworzyli zachwycające miejsce. Zdjęcia nie oddają tego sielskiego charakteru, to trzeba zobaczyć Muzeum Wsi Polskiej - „Kopiszkowo" – polecają internauci.
Dla każdego, kto ceni sobie lokalne dziedzictwo, Muzeum Wsi Polskiej w Objezierzu to punkt obowiązkowy.


Napisz komentarz
Komentarze