Woda dla Gdańska, koszty dla Kolbud. O co chodzi w sporze?
Wszystko zaczęło się od wprowadzenia Prawa wodnego z 2017 roku. Nowe regulacje nałożyły na właścicieli ujęć wody obowiązek przeprowadzenia rygorystycznych analiz ryzyka. Na terenie gminy Kolbudy funkcjonuje kluczowe ujęcie wód powierzchniowych „Straszyn”, należące do Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej. Zabezpiecza ono aż 17 proc. zapotrzebowania Gdańska na wodę pitną.
Strefa ochronna dla tego ujęcia istnieje wprawdzie od 2007 roku, ale w marcu 2023 r. Wójt Gminy Kolbudy zwrócił się do GIWK o jej rewizję. Powód? Dotychczasowe granice były nieczytelne i kolidowały z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, powodując chaos urzędniczy.
W odpowiedzi GIWK poinformował, że odpowiednie analizy (w tym modelowanie SWAT wykazujące podatność wód na zanieczyszczenia m.in. z rolnictwa i urbanizacji) zostały przeprowadzone już w 2021 roku. Na ich podstawie przeprocedowano wniosek o ustanowienie zupełnie nowej strefy ochronnej. Przez kolejne lata samorząd Kolbud nie miał jednak wiedzy o ostatecznym kształcie przepisów.
CZYTAJ TEŻ: Nagła decyzja w gminie Żukowo. W tych miejscowościach nie podłączysz domu do wodociągu
Szokujące szczegóły nowego rozporządzenia
Szczegóły projektowanego przez wojewodę aktu prawnego władze Kolbud poznały dopiero w lutym 2026 roku. Nowy teren ochrony pośredniej ma objąć gigantyczny obszar ponad 1529 hektarów (część Zbiornika Straszyn, pasy po 500 m od brzegów oraz bufor wzdłuż rzeki Raduni, Małej Słupiny, Strzelenki i Reknicy).
Zgodnie z projektem, na tym terenie zakazuje się m.in.:
- lokalizowania nowych układów przemysłowych,
- mycia pojazdów i urządzania parkingów (poza wąskimi wyjątkami dla osiedli w otulinie kanalizacji deszczowej),
- lokalizowania nowych budynków mieszkalnych i turystycznych (chyba że teren posiada pełną kanalizację i łapie się na obszar uzupełnienia zabudowy),
- stosowania wielu nawozów oraz wydobywania kopalin.
GIWK tłumaczy to koniecznością ścisłej ochrony wód dla Gdańska, wskazując, że awarie zakładów czy duży ruch aut ciężarowych to bezpośrednie ryzyko skażenia substancjami ropopochodnymi o krótkim czasie migracji do rzeki.
Samorząd: „Zabezpieczacie Gdańsk naszym kosztem”
Projektowane zmiany wywołały natychmiastową reakcję wójta gminy Kolbudy, Marka Golińskiego, który zawnioskował do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego o wstrzymanie prac.
Samorządowcy podkreślają, że nikt z nimi tego nie konsultował.
- Celem Gminy Kolbudy nie jest blokowanie działań ochronnych. Niedopuszczalna z naszej perspektywy jest jednak sytuacja, gdy potrzeba jednego samorządu dokonuje się nadmiernym kosztem rozwoju sąsiada. Projekt ten znacząco ingeruje w interesy gminy oraz w podmioty gospodarcze stanowiące fundament lokalnego rynku pracy - tłumaczą przedstawiciele gminy.
Wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz odpisała, że przepisy w tym trybie nie wymagają konsultacji społecznych, a jedynie uzgodnień z Wodami Polskimi. Dodano jednak, że ostateczny kształt zakazów zależy od jakości analizy ryzyka. GIWK odmówił spotkania z władzami Kolbud do czasu „zakończenia prac weryfikujących projekt”.
Biznes bije na alarm. Ziaja zablokowana nowymi przepisami?
Głos w sprawie zabrali potężni inwestorzy, którzy już odczuwają skutki szykowanego prawa. Zdecydowany sprzeciw wyraziła m.in. Ziaja. Firma posiada między ulicą Przemysłową a doliną rzeki Reknicy grunty, które zgodnie z MPZP mają przeznaczenie produkcyjno-usługowe.
W oficjalnym stanowisku firmy czytamy:
- Zapisy wprowadzane z tytułu terenu ochrony pośredniej mają bardzo restrykcyjny charakter. Teren nabyliśmy z zamiarem realizacji dalszych inwestycji. Rozszerzenie strefy zablokuje nam możliwość prowadzenia działalności w tym obszarze - w tym np. budowy nowego parkingu. Działalność naszej firmy nie powoduje zanieczyszczenia środowiska, a osady z podczyszczalni są wywożone do Swarzewa.
Co ciekawe, na wspomnianym terenie działalność przemysłowa trwała od lat 60. XX wieku (dawny POMKOL), co czyni nowe zakazy całkowicie oderwanymi od historycznego przeznaczenia tych działek.
Sprawa trafia na forum Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego
Z uwagi na eskalację konfliktu, sprawą zajęła się Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego. Na początku czerwca 2026 r. Zbigniew Canowiecki, wiceprzewodniczący WRDS, zaapelował do wojewody pomorskiej o pilne wpisanie tego punktu w obrady plenarne zaplanowane na wrzesień.
W swoim piśmie wyraźnie wskazał, że „proponowane rozwiązania mogą powodować istotne zagrożenia dla właścicieli nieruchomości oraz przedsiębiorców”, domagając się okrągłego stołu z udziałem m.in. GIWK-u i Wód Polskich.
Wojna dewelopera ze spółką wodociągową Reknica
Jak się okazuje, strefa ujęcia wody to niejedyne zarzewie inwestycyjnych konfliktów w Kolbudach. Równolegle toczy się ostry spór między firmą Maison a gminną spółką wodociągową Reknica.
Deweloper, który od ponad 25 lat buduje w Kolbudach osiedle domów jednorodzinnych „Hajduczek Willowe Wzgórza” (ponad 100 oddanych budynków), utknął w martwym punkcie podczas realizacji trzeciego etapu inwestycji (26 nowych domów). Spółka Reknica nagle zablokowała wydanie warunków technicznych przyłączenia wody i odbioru ścieków.
Jak twierdzą przedstawiciele TI Maison:
„Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn spółka odmówiła warunków, wskazując na brak możliwości zapewnienia dostaw wody do czasu uruchomienia ujęcia w 2025 roku. Prawdziwym powodem wydaje się być jednak żądanie prezesa Reknicy, który zażądał od naszej firmy wpłaty kwoty 1,5 miliona złotych brutto (później zredukowanej do 800 tys. zł). Biorąc pod uwagę budowę 28 domów, z ekonomicznego punktu widzenia ta kwota jest nie do zaakceptowania i oznacza koniec inwestycji.”
Deweloper złożył propozycję kompromisu - gotów był wpłacić 6 tys. zł od każdego domu ryczałtem na poczet rozbudowy sieci - jednak spotkało się to z odmową. Maison ostrzega władze, że przedłużający się pat wymusi rezygnację z dużego, uporządkowanego osiedla, a teren zostanie rozparcelowany pod dziką zabudowę prywatną, obciążoną własnymi, płytkimi studniami i szambami, co paradoksalnie wygeneruje jeszcze większe problemy środowiskowe i infrastrukturalne dla gminy Kolbudy.
Kroki podejmowane przez pomorski biznes, deweloperów oraz interwencje w Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego udowadniają, że przed władzami regionu i inwestorami czeka niezwykle gorąca jesień. O tym, czy Kolbudy uporają się z wodno-urzędniczym paraliżem, zadecydują najbliższe miesiące.


Napisz komentarz
Komentarze