Chód sportowy. Największa pasja Włodzimierza Szymańskiego
Największa Jego pasja to chód sportowy. Jako zawodnik może nie osiągnął dużych sukcesów, ale dwukrotnie był czwarty na mistrzostwach Polski juniorów. A zdarzyło się, że pokonał czołowych polskich olimpijczyków: Jana Ornocha, Bogusława Dudę i Bohdana Bułakowskiego. Długie lata działał społecznie w Polskim Związku Lekkiej Atletyki, był członkiem komisji statystycznej i historycznej PZLA oraz członkiem międzynarodowej organizacji statystyków lekkoatletycznych ATFS.

Historia chodu sportowego w Polsce. Niedokończone dzieło życia
Ponad 40 lat zbierał dane do kilkutomowej monografii historii chodu, od roku 1904, obejmującej m.in. sylwetki najważniejszych chodziarzy i unikalne dane statystyczne. Pracę nad książką spowolniła ciężka choroba neurologiczna, na którą zapadł w roku 2015.
Walka ze stwardnieniem zanikowym bocznym (SLA)
Stwardnienie zanikowe boczne (SLA) prowadzi do paraliżu mięśni, również tych odpowiedzialnych za połykanie, mówienie, oddychanie. Stawał się coraz słabszy. Ale pisał nawet wtedy, gdy był już sparaliżowany i podłączony do respiratora, obsługując laptop jednym sprawnym palcem. Gdy i palec przestał funkcjonować, próbował „pisać” oczami, korzystając ze specjalnej aparatury. Niestety, oczy też stały się zbyt słabe.
Monografii nie ukończył, ale nadal ukazują się książki, których jest współautorem. Większość materiałów przekazał bowiem Krzysztofowi i Jarosławowi Kisielom, którzy zaczęli wydawać „Historię Chodu w Polsce”. Dziś wyszła z drukarni kolejna jej część.

Włodzimierz Szymański w 2019 roku: Pan Bóg lubi chodziarzy
Tak w 2019 roku opowiadał o trudnej pracy nad książką:
– Często myślę: Oby tylko moja osłabiona ręka to wytrzymała. Całkiem prywatnie liczę na to, że Pan Bóg lubi chodziarzy i – kto wie – może kibicuje mojej pracy? A ja nie mogę go zawieść…
Czym jest dla mnie ta praca? Na pewno nie jest wyczynem sportowym ani ucieczką od choroby. Raczej spełnieniem marzeń. Szczęściem jest Irena, moja żona, która w dniu diagnozy zostawiła całe swoje aktywne życie, by zająć się wyłącznie mną. Dzięki niej jestem szczęśliwy. Niektórzy przyjaciele zastanawiali się, dlaczego akurat mnie to spotkało, ta choroba? Ja się nie zastanawiałem, ja po prostu wierzę że wyroki boskie są sprawiedliwe i wszystko ma swój sens. Także choroby, ból i cierpienie. A moja żona dopowiada: Bo ktoś inny by tego nie dźwignął...
Włodzimierz Szymański / dziennikarz, chodziarz, autor książek, nasz Kolega
Pasjonat o duszy sportowca
Lubiany kolega, oddany przyjaciel. Jednocześnie silny i wrażliwy. Dusza sportowca sprawiła, że ciężkiej chorobie nigdy się nie poddał, walczył do końca, z godnością i uśmiechem. W tej długoletniej walce wspierała Go całym sercem żona, także dziennikarka, Irena Łaszyn. O ich determinacji, która dodawała siły innym, ktoś powiedział: „Irena z Włodkiem robią wielkie rzeczy”.
Pogoda ducha, wiara towarzyszyły Mu także w najtrudniejszych chwilach.
Jego serdeczny uśmiech będziemy pamiętać zawsze.
Włodzimierz Szymański zmarł nad ranem w czwartek, 18 czerwca w Gdańsku. Miał 72 lata.
Naszej Koleżance Irenie Łaszyn składamy serdeczne wyrazy współczucia.


Napisz komentarz
Komentarze