Wójt Studzienic Bogdan Ryś w rozmowie z "Zawsze Pomorze" tłumaczy, dlaczego dla mieszkańców tak ważne są te nazwy pisane po kaszubsku.
Jednym z powodów jest to, że gminy ościenne w powiecie bytowskim mają już takie tablice.
- My jesteśmy w tym względzie białą plamą. Po drugie jesteśmy gminą kaszubską. Dlaczego więc nie możemy takich tablic w języku kaszubskim nie posiadać? Po trzecie - nie mamy się czego wstydzić, wręcz przeciwnie, mamy się czym chwalić. Kaszuby są w naszej tradycji i kulturze, otwartości i gościnności. Dzieci w szkołach na terenie naszej gminy mają lekcje z języka kaszubskiego i w domach też często rozmawia się po kaszubsku. Poza tym mamy też szkołę im. księdza Antoniego Peplińskiego - działacza polsko-kaszubskiego, związanego z tym terenem, kulturoznawcy kaszubszczyzny, co też zobowiązuje. I co też nie jest bez znaczenia - w posiadaniu gminy znajduje się rekordowa, najdłuższa flaga kaszubska w Polsce (ponad 95 metrów długości i prawie 3 metry szerokości - dop. autorki), która jest prezentowana na zjeździe Kaszubów i innych uroczystościach - mówi wójt Ryś.
CZYTAJ TAKŻE: Dwujęzyczne tablice w Gdyni. Mieszkańcy opowiedzieli się za kaszubską nazwą miasta
To już będą drugie konsultacje w tej sprawie. Pierwsze odbyły się w 2021 roku i w części wsi udział w nich wzięło mniej, niż wymagane 50 procent uprawnionych do wypowiedzi.
Tym razem się uda - wierzy wójt Ryś.
Jeśli konsultacje pójdą pomyślnie, radni będę mogli podjąć uchwałę, a ta wraz z wnioskiem trafi do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. I to ministerstwo podejmie ostateczną decyzję w sprawie tablic. Jeśli decyzja MSWiA będzie pomyślna, to gmina Studzienice może stawiać tablice z napisami nie tylko polskimi, ale też kaszubskimi.




Napisz komentarz
Komentarze