Jak wygląda budowa morskiej farmy wiatrowej Baltic Power w 2026 roku?
Tempo prac robi wrażenie nawet na tych, którzy śledzą projekt od początku. Wszystkie 78 fundamentów wraz z elementami przejściowymi zostało już osadzonych w dnie Bałtyku. Na tym fundamencie rośnie teraz las stali i kompozytów - 50 turbin zainstalowanych, kolejne w drodze. Gotowe do rozruchu są obie morskie stacje elektroenergetyczne, działa baza serwisowa, a lądowa infrastruktura przyłączeniowa czeka na sygnał startowy.
Równolegle trwają testy i prace rozruchowe, które pozwolą na pełną integrację farmy z krajową siecią elektroenergetyczną. To właśnie ten etap - łączenia morza z lądem, turbin z gniazdkami w domach Polaków - jest najtrudniejszy logistycznie i technologicznie. Wymaga precyzyjnej współpracy dziesiątek specjalistów i ekip.
CZYTAJ TEŻ: Baltic Power nabiera rozpędu. Morska farma wiatrowa z 3,5 mld zł wsparcia z KPO
Co kryje się w liczbach?
Każda z turbin - wyprodukowanych przez duński Vestas - ma moc 15 MW, co czyni je jednym z dwóch pierwszych miejsc na świecie, gdzie zastosowano ten model seryjnie. Łopaty mają 115,5 metra długości, a cała turbina wraz z fundamentem osiąga ponad 250 metrów wysokości.
Po zakończeniu budowy cała farma osiągnie moc około 1,2 GW i będzie produkować do 4 TWh energii rocznie - to mniej więcej 3 procent obecnego krajowego zapotrzebowania na prąd. Wystarczy, żeby zasilić setki tysięcy polskich gospodarstw domowych energią z wiatru wiejącego nad naszym morzem.
Offshore wind na Bałtyku a ceny prądu
Pytanie, które zadaje sobie wielu mieszkańców regionu, jest konkretne: czy energia offshore z Bałtyku przełoży się na niższe rachunki? Odpowiedź nie jest prosta. Farmy wiatrowe na morzu zwiększają udział odnawialnych źródeł energii w krajowym miksie, co w dłuższej perspektywie stabilizuje ceny i ogranicza zależność od importowanych paliw kopalnych. Baltic Power produkujący 4 TWh rocznie to realny zastrzyk zielonej energii dla całego systemu.
Co ważne, projekt realizowany jest z rosnącym naciskiem na ekologię - stal użyta w turbinach pochodzi w większości z recyklingu, a produkcja odbywa się w piecach zasilanych odnawialną energią. Ślad węglowy całego cyklu życia turbiny ma być dzięki temu o 10 procent niższy niż w przypadku konwencjonalnych rozwiązań.
Co Baltic Power zmienia dla całego wybrzeża?
Inwestycja zlokalizowana kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża Pomorza ma znaczenie nie tylko energetyczne. Wokół projektu powstaje cały ekosystem - bazy serwisowe, nowe miejsca pracy, rozwój portów w Trójmieście i mniejszych miejscowościach nadmorskich. Załogi pracujące na farmie latają śmigłowcami właśnie z Gdańska. Firmy budowlane z regionu uczestniczą w kontraktach wykonawczych.
Baltic Power to wspólne przedsięwzięcie Grupy ORLEN i kanadyjskiego Northland Power. Projekt wchodzi w końcową fazę, a pierwsze kilowatogodziny z Bałtyku mają trafić do sieci jeszcze w tym roku.
Dla Pomorza - regionu, który od wieków czerpał z morza - ta inwestycja ma też wymiar symboliczny. Bałtyk przestaje być tylko drogą handlową i miejscem wypoczynku. Staje się źródłem energii dla całego kraju.
A Wy co sądzicie, czy budowa morskich farm wiatrowych na Bałtyku to dobry kierunek dla Polski? Czy wolicie widzieć horyzont bez turbin, czy jednak stawiacie na zieloną energię? Piszcie w komentarzach - ta dyskusja warta jest każdego głosu. I udostępnijcie artykuł znajomym z Pomorza, bo to historia, która dotyczy nas wszystkich.


Napisz komentarz
Komentarze