Reklama

Afera szpitalna to za mało, żeby zatopić rząd Tuska, ale ujawnia błąd systemowy w KO

Prof. Cezary Obracht-Prądzyński, socjolog i antropolog kultury, mówi o braku mechanizmów kontrolnych w Koalicji Obywatelskiej, odpowiedzialności politycznej ministra Marcina Kierwińskiego oraz o hipokryzji, jaką jego zdaniem kieruje się także opozycja, wykorzystująca aferę do politycznych rozliczeń.
Afera szpitalna to za mało, żeby zatopić rząd Tuska, ale ujawnia błąd systemowy w KO
Prof. Cezary Obracht-Prondzyński: - Wszystkie takie przypadki są dla władzy niebezpieczne. Niektórzy twierdzą, że o tej ostatniej aferze szpitalnej nie da się zapomnieć, ponieważ każdy, kto siedzi albo stoi w kolejce do lekarza i nie może się doczekać przyjęcia, będzie sobie o niej przypominać

Autor: Piotr Wittman/gdansk.pl

Czy afera szpitalna, zwana przez opozycję „ośmiornicą”, może zatopić rząd Donalda Tuska tak, jak przed laty ośmiorniczki?

O ile to ośmiorniczki zatopiły tamten rząd. Sądzę, że mamy skłonność do prostych kodów. Ale żadna historia nie jest zero jedynkowa. Dlatego nie odważyłbym się powiedzieć, że to może zatopić obecny rząd. Możemy się jedynie zastanawiać, jakie skutki będzie miało to wydarzenie w zestawieniu z szeregiem innych czynników, które - kto wie - czy nie są równie ważne? 

Czyli?

Narastająca fala antyukraińska i antyimigracyjna czy fala antyinnościowa - mówiąc skrótem. A może wpływ mogą mieć kwestie niezadowolenia szerokich grup społecznych, takich jak nauczyciele, urzędnicy, czy sytuacja międzynarodowa? Nie wiemy, jak tzw. afera szpitalna zostanie odebrana i jaki będzie finał tej opowieści. Czy stanie się tak, jak ze słynnymi nagraniami, że choć mamy wiedzę o tym kto, to nie wiadomo, dla kogo i dlaczego? Tu może być podobnie. Bo choćby wokół tzw. saloniku VIP-ów dla członków Koalicji Obywatelskiej, pojawiają się inne głosy z tego szpitala, że nic takiego nie było. Słowa o dziwnych zgonach, które narobiły tyle niedobrego, jak się okazuje, też na razie nie znajdują potwierdzenia. Ale być może dzisiaj, w dobie technologicznych platform, algorytmów i botów prawda nie ma żadnego znaczenia.

Z władzą jest tak, że przez długi czas nic jej nie szkodzi. Ale przychodzi taki moment, że szkodzi jej wszystko. Czy to już ta chwila?

Uśmiecham się na to stwierdzenie, ponieważ ta władza nie miała jakiegoś długiego czasu wakacji. Zanim powstał ten rząd, już była gotowa litania zarzutów pod jego adresem ze strony opozycji. To nie jest jakaś nowa sytuacja, że opozycja nieustannie szuka argumentów po to, żeby rządzących dyskredytować. Ktoś mógłby powiedzieć - takie jej wilcze prawo. A czy to ma sens, czy nie ma, czy się trzyma prawdy czy nie, to już inna sprawa. Najciekawsze jest to, że również wewnątrz samej koalicji rządzącej niektórzy politycy wykorzystują tę sytuację ze szpitalem, żeby dogryźć swojemu większemu koalicjantowi, mówiąc: - Nie na to się umawialiśmy.

Skądinąd te wszystkie święte oburzenia na to, że ktoś szuka krótszego dojścia do leczenia, trącą nieprawdopodobną hipokryzją. Ale hipokryzja to smarowidło życia politycznego. Wiemy, że żaden obóz polityczny ani dawniej, ani dziś nie rezygnował z możliwości tak zwanego krótkiego dojścia do wsparcia medycznego. Zwłaszcza wtedy, kiedy to była sytuacja prawdziwie życiowa. Przypomnę choćby, że mąż pani marszałek Sejmu Elżbieta Witek spędził ponad dwa lata na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. A OIOM jest po to, by ratować ciężko chorych.

Jarosław Kaczyński, będąc przed kilkoma laty w szpitalu, został potraktowany jak udzielny książę. Ordynator osobiście potem dowoził prezesowi PiS kule do domu. Teraz prezes żąda powołania komisji zaufania publicznego do tego przypadku.

Wszystkie takie przypadki są dla władzy niebezpieczne. Niektórzy twierdzą, że o tej ostatniej aferze szpitalnej nie da się zapomnieć, ponieważ każdy, kto siedzi albo stoi w kolejce do lekarza i nie może się doczekać przyjęcia, będzie sobie o niej przypominać. Poza tym wszelkie uprawnione lub nieuprawnione przywileje denerwują obywateli. Inna sprawa, że służba zdrowia od lat jest obszarem zabagnionym, przepraszam za określenie. To nawarstwienie decyzji, które może indywidualnie bywały trafne, ale kiedy nakładały się na system, to czyniły go jeszcze bardziej chaotycznym i nieprzewidywalnym. Wszystkie dane pokazują gwałtownie rosnące wydatki publiczne i prywatne na służbę zdrowia, a jednocześnie nie koreluje to z poprawią jakości usług w tej sferze życia. Złośliwie mógłbym powiedzieć, że w Polsce są dwie, niereformowalne dziedziny, niezależnie od tego, jak wielkie pieniądze się w nich pojawiają. Pierwsza to służba zdrowia, a druga to piłka nożna.

Mam wrażenie, że rządzący dopiero szukają własnej, politycznej opowieści, dotyczącej zarówno samej afery, jak i ochrony zdrowia. Nie za późno?

Nie tylko ta sytuacja ujawnia niedoskonałości komunikacyjne tego rządu. O tym się mówi od dawna. Długo trwało powoływanie rzecznika rządu, a jak już go powołano, niewiele się zmieniło.

Ta sytuacja ujawnia jeszcze coś innego. Błąd systemowy w obrębie Koalicji Obywatelskiej. Bo my skupiamy się na jednym, młodym człowieku, który „wykręcił” ogromną kasę i awansował zbyt szybko. Ale moglibyśmy zapytać - jak to się stało? I to nie jest pytanie o jednostkę, lecz o mechanizm, który sprawia, że ta jednostka znajduje się w takim miejscu i tak funkcjonuje. To pytanie o strukturalny mechanizm nie tylko związany ze służbą zdrowia i jej zarządzaniem, ale też z mechanizmem politycznym, partyjnym. 

To znaczy, że ktoś odpowiedzialny w KO za ten region nie kontrolował sytuacji, związanej z członkiem tej partii?

Tak, to absolutny brak kontroli. Jeśli mamy młodego człowieka, który jest radnym tej partii i zarabia tak duże pieniądze i który składa oświadczenie majątkowe, to wiadomo, że tego nie schowa się pod dywan. I wiemy, jak to zostanie odebrane. Albo temu młodemu człowiekowi zabrakło wyobraźni, albo jest tak zadufany i arogancki, myśląc, że nikt tego nie skontroluje. Nie wiem, które rozwiązanie jest gorsze. 

Przy tej aferze ministra zdrowia jest zupełnie w cieniu, jakby nieobecna.

Ministerstwo zdrowia nie pracuje bezpośrednio ze szpitalem. Do ministerstwa możemy mieć pretensje o systemowe rozwiązania. Ale ktoś może powiedzieć, że te systemowe rozwiązania w zakresie zarządzania jednostkami służby zdrowia nie są w Polsce takie złe. One są wzorowane na różnych rozwiązaniach międzynarodowych. Pytanie jest tylko takie - jak one są wcielane w życie? A to nie jest pytanie do ministra zdrowia, tylko do organów, które za to bezpośrednio odpowiadają - do władz miasta Warszawy, choć nie do samego prezydenta, a jedynie do osoby przydzielonej do tej roli, do rady nadzorczej szpitala itd. Ta drabina jest dosyć złożona i być może dlatego odpowiedzialność nieco się rozmywa.

A co z odpowiedzialnością partyjną?

Ona też jest ważna, zwłaszcza odpowiedzialność osoby szefującej partii w tym regionie. Jeśli, tak jak w przypadku tego młodego lekarza, mamy do czynienia z nominatem partyjnym, osobą, która jest czynna w życiu politycznym, to musi być stosowany mechanizm filtrowania i przyglądania się. Podpowiada to polityczny instynkt samozachowawczy, żeby nie pozwalać na tego typu wtopy, które mogą w konsekwencji zatopić partię.

W tym przypadku mechanizm filtrowania i przyglądania się nie zadziałał. I to powinien być dzwonek alarmowy dla partii. Choć opozycja chce, żeby to był gwóźdź do jej politycznej trumny. 

Tym regionem zarządza prawa ręka premiera Tuska, minister Marcin Kierwiński, który tłumaczył się, że to nie partia odpowiada za obsadę dyżurów czy za grafik lekarzy.

No tak, ale przy tej okazji możemy sobie zadać pytanie - czy to jest efektywne rozwiązanie, że ktoś, kto jest ministrem tak ogromnego i trudnego resortu jak MSWiA, jednocześnie powinien sprawować funkcję sekretarza partii i szefa regionu? Czy taka osoba będzie mieć dobry wgląd w to, co się dzieje w regionie? To się nie może udać. Ktoś za to także powinien zapłacić. To z punktu widzenia socjotechniki i dialogu z opinią publiczną wydaje się oczywiste. 

Jakaś głowa polityczna powinna polecieć?

Tak. Ale ważniejsze jest pytanie o przyszłość samej służby zdrowia. Bo jeżeli nie będzie zmiany mechanizmu i sposobu funkcjonowania, to można się spodziewać, że takich min w życiu społecznym będzie jeszcze bez liku. I to nie tylko w tym środowisku. Bo ludzie są, jacy są. Korzystają z okazji, które się nadarzają. I albo nie mają skrupułów, albo wyobraźni, albo myślą - to jest moje pięć minut i nawet jeśli oddam pół miliona złotych, to zostanie mi milion. Dlatego trzeba budować mechanizmy, które nie pozwolą na istnienie takich przypadków. A to oznaczałoby, że oprócz przyjrzenia się ścieżce ministerstwo zdrowia, NFZ i samorządy, warto byłoby się przyjrzeć się też linii partyjnej i temu, jak ona funkcjonuje. I jeśli nie funkcjonuje, to trzeba brać się do roboty i budować takie struktury, które będą miały wewnętrzny mechanizm kontrolny.

Ta sprawa budzi po raz kolejny niechęć do lekarzy. Mieliśmy już „pokaż lekarzu, co masz w garażu”, straszenie nieposłusznych medyków „wzięciem w kamasze” itd. Teraz sygnalista, też lekarz, zasugerował podczas wywiadu, że w Szpitalu Południowym, gdzie pełnił w przeszłości funkcję ordynatora oddziału chirurgii „giną ludzie, bo ktoś się uczy”.

Są trzy sfery w życiu medycznym. I wszystkie są nasycone czasami niekompetencją, cwaniactwem, a na pewno hipokryzją. Pierwszy obszar to zarobki. Przez lata słyszeliśmy utyskiwania, że lekarze za mało zarabiają i przez to wyjadą z Polski. Dzisiaj możemy powiedzieć, że nie ma górnej granicy tych zarobków ani formalnej, ani etycznej.

Wajcha odbiła w drugą stronę.

Oczywiście. I prawda jest taka, że to zasługa poprzedniego rządu, a nie obecnej koalicji. To PiS wprowadziło takie rozwiązania prawne, które pozwoliły na gigantyczne kominy finansowe w służbie zdrowia. Chociaż niektórzy ostrzegali ówczesny rząd, że to się może wymknąć spod kontroli. Efekty tego są dziś rujnujące. Wiele szpitali nie jest w stanie zatrudnić lekarzy, których żądania finansowe są tak wysokie. Słyszymy więc m.in. o zamykaniu oddziałów szpitalnych także z tego powodu. To się zrobiło błędne koło.

Drugi wymiar jest etyczny. Kiedy etos pewnej grupy zaufania publicznego zostaje podważony, to mamy problem społeczny. A tu mówimy o takim miejscu, gdzie kwestia wiarygodności i zaufania jest fundamentalnie istotna. I trzeci wymiar - to grupy, które podważają wiedzę medyczną. Te trzy wymiary są ze sobą ściśle powiązane. I warto o tym pamiętać.

Kryzys służby zdrowia nie dotyczy tylko tego, że jakiś, mówiąc potocznie „chachmęciarz”, wyciąga kasę ze szpitala. Problem jest bardziej zasadniczy. Ale ja mam wrażenie, że to się obija tylko o awanturę polityczną. Tymczasem wszyscy powinni usiąść do jednego stołu i głęboko zastanowić się nad służbą zdrowia.

To dla odmiany zapytam o aferę, która dotknęła prawicę. Chodzi o Zondacrypto. Wydawało się, że sprawa przyschła. Ale znowu wraca. Pojawiły się informacje, że wpływowy agent CBA w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości pracował dla szefa Zondacrypto. To może zaszkodzić PiS?

Różnica jest taka, że z lekarzem i leczeniem niemal każdy z nas ma do czynienia. A kryptowaluty, tajne służby polityczne, to dla przeciętnego obywatela abstrakcja. Zrozumieć, przedrzeć się przez ten gąszcz informacji - kto komu, gdzie i kiedy obiecał, co dał, to wszystko jest zapętlone. Trudno więc oczekiwać, że taki temat rozleje się szeroką falą. Z tego przedziera się tylko informacja, że prezydent Karol Nawrocki trzykrotnie zawetował ustawę o kryptowalutach. Próbuję sobie przypomnieć, czy w naszej najnowszej historii są jeszcze jakieś inne projekty ustaw, które w tak krótkim czasie, po różnych negocjacjach i ustępstwach, zostały przez jakiegokolwiek innego prezydenta aż trzykrotnie zawetowane? I przyznaję, że nic mi do głowy nie przychodzi. Co pokazuje, że to jest jakaś ekstraordynaryjna sytuacja. I dla wielu osób, które się tym interesują, to sygnał wymowny. Ale dla wielu - nie. Co nie oznacza, że ta sytuacja nie będzie wykorzystywana przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. I to nie tylko przez obecną koalicję, ale również przez obie Konfederacje, które też są powiązane z tą sprawą. Ale skoro mogą skierować światło na tamtych, to sami mają nadzieję, że ono nie padnie na nich.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama