Reklama

Jak truskawka stała się symbolem luksusu, a potem trafiła pod strzechy

Truskawka, zanim trafiła na kaszubskie pola i do przydomowych ogródków, przez dekady była owocem zarezerwowanym dla królewskich i magnackich stołów – symbolem przepychu wart więcej niż sam smak. Historia jej podboju Europy, a później Pomorza, prowadzi przez francuskie ogrody, napoleońskie tabory i przypadkowe spotkanie dwóch sąsiadek pod Kartuzami w 1922 roku – i tłumaczy, dlaczego dziś krytycy kulinarni stawiają truskawkę kaszubską w pierwszej lidze owoców świata.
Jak truskawka stała się symbolem luksusu, a potem trafiła pod strzechy

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Polska jest jednym z najważniejszych producentów truskawek w Unii Europejskiej – ustępuje pod tym względem wyłącznie Hiszpanii, zostawiając resztę konkurencji daleko w tyle. Wbrew poczuciu dumy pomorskich, a szczególnie kaszubskich plantatorów, produkcja wcale nie koncentruje się jednak na Pomorzu. Wiodące plantacje znajdują się w województwach mazowieckim, lubelskim, łódzkim i świętokrzyskim. Mimo to wiele osób przyjeżdża na Pomorze właśnie dla tutejszych odmian, które na terenie kilku gmin podlegają unijnej ochronie jako truskawka kaszubska.

Krzyżówka poziomek

Truskawka, jaką znamy dziś, to w istocie krzyżówka poziomki wirginijskiej i chilijskiej, sprowadzonych do Europy zza oceanu. Tego skrzyżowania dokonał w połowie XVIII wieku francuski botanik Antoine Nicolas Duchesne, działający za panowania Ludwika XV. To właśnie dwór francuski, znany z upodobania do wykwintnych smakołyków, jako pierwszy wprowadził nowy owoc – większy i smaczniejszy od poziomki – na królewskie salony..

Truskawki szybko stały się ozdobą ogrodów królewskich i magnackich, ale stosunkowo prędko trafiły też do przydomowych ogródków, gdzie funkcjonowały jako rzadko dostępny, luksusowy przysmak prosto z krzaczka rosnącego przy wiejskiej chacie.

Kult przepychu i symbolicznego wyrafinowania

W tamtych czasach truskawki podawano jako składnik wyszukanych deserów – z bitą śmietaną i cukrem, w kryształowych pucharach. Były potwierdzeniem statusu społecznego; ich funkcja kulinarna i dekoracyjna miała mniejsze znaczenie niż sam kult przepychu, jaki wiązano z ich spożywaniem.

W sezonie truskawki cieszą się ogromnym powodzeniem. Chętnie sięgamy po świeże owoce, jak i wyszukane desery (fot. Canva / zdjęcie ilustracyjne)

Szersze kręgi społeczne Europy zetknęły się z truskawkami dopiero w okresie napoleońskim, gdy przez kontynent przemieszczała się Wielka Armia, a wraz z nią tabory zapewniające Napoleonowi i jego marszałkom godne, wręcz luksusowe warunki biesiadowania po wygranych bitwach. Z epoką tą związana jest też siostra cesarza, Paulina Bonaparte, księżna Borghese, znana z frywolnego trybu życia. To jej imię przewija się w licznych, choć trudnych dziś do zweryfikowania, XIX-wiecznych anegdotach łączących truskawki z symboliką miłości i uwodzenia – serwowano je podczas dworskich ceremonii z szampanem, czekoladą, śmietaną lub wybornym białym winem, a sam owoc kojarzono z Wenus, patronką miłości i piękna.

Jak truskawki trafiły na Kaszuby?

Zbyt mało jest dokumentów, które mogłyby jednoznacznie potwierdzić, jaką drogą truskawki dotarły na Kaszuby – czy były to rośliny, które przywędrowały z armią napoleońską, dziś nie potwierdzi już nikt. Wiadomo natomiast, że na początku lat 20. XX wieku Wilhelm Warmowski znalazł kilka krzaczków w ogrodzie przy budynku dawnej szkoły w Szklanej (gmina Sierakowice). Zorientowany w ogrodnictwie mężczyzna pobrał sadzonki i posadził je w ogrodzie kobiety, o której względy zabiegał. Rośliny pozostawiono na kilka lat bez większej troski, aż pysznymi owocami – a wraz z nimi roślinami – zainteresowała się mieszkająca w sąsiedztwie Helena Gruchałowa, wielka miłośniczka bylin i botaniki.

Do odkrycia doszło przypadkowo: Gruchałowa wracała z lasu z sadzonkami leśnych poziomek, które chciała posadzić w swoim ogródku, gdy spotkała dziewczynkę z sąsiedztwa. Ta, przyglądając się liściom, zauważyła, że w ich ogródku rosną krzaczki o podobnych, choć większych liściach, z których uzyskuje się intensywnie czerwone owoce, znacznie większe od poziomek. Zaciekawiona Gruchałowa poprosiła o sadzonki i otrzymała kilka krzaczków – to one stały się początkiem lokalnej historii owoców, które okoliczni mieszkańcy nazywali wówczas czerwonymi jagodami.

Pierwszy degustator

Po kilku latach cierpliwej pielęgnacji Helena Gruchałowa mogła cieszyć się dorodnymi owocami z nieco zaniedbanych, zdziczałych krzaczków, które dały początek jej hodowli. Naturalną koleją rzeczy było poddanie plonu ocenie – pierwszym degustatorem został proboszcz miejscowej parafii, ksiądz Anastazy Sadowski, znany w okolicy smakosz.

Od tego momentu losy kaszubskich truskawek nabrały tempa. Ksiądz Sadowski przekazał wiadomość o owocach do urzędu wojewódzkiego w Toruniu, właściwego wówczas dla Pomorza. Urzędnicy nie odłożyli sprawy na bok – w rejonie Wygody Łączyńskiej szybko pojawili się botanicy, którzy tak wysoko ocenili osiągnięcie Gruchałowej, że już w 1926 roku otrzymała ona nagrodę.

Za jej przykładem uprawą truskawek zajęły się kolejne kaszubskie rodziny, gospodarujące na pagórkowatych, słabych ziemiach, które nie gwarantowały wysokich plonów innych upraw. Truskawkom te warunki jednak sprzyjały: krzaczki posadzone na stokach morenowych miały doskonałą ekspozycję na słońce, a wilgoć znad okolicznych jezior poprawiała kondycję owoców. Dzięki temu na Kaszubach uzyskiwano truskawki o głębszym smaku i aromacie niż te zbierane w skwarze mazowieckich równin.

Inne odmiany niż sto lat temu

Dziś na Kaszubach, wśród lasów i jezior, łatwo natrafić na pola, poletka i przydomowe ogrody obsadzone truskawkami – dobrze nasłonecznione stoki i liczne uprawy sprawiły, że owoce te na stałe wpisały się w lokalny krajobraz. To już jednak inne odmiany niż te sprzed stu lat, choć w najbardziej zbliżony sposób powtarzające cechy oryginałów. Ananas, afrykanka czy murzynka – odmiany, których sadzonki zamawiano niegdyś u listonosza, najczęściej ze składu nasion i sadzonek Hozakowskiego w Toruniu – dziś są już w Polsce niemal zapomniane, choć w niemieckim ogrodnictwie wciąż wspomina się o grupie afrykanek, czyli truskawek o bardzo ciemnej barwie zewnętrznej i wnętrza.

Kupując truskawki oznaczone jako „truskawka kaszubska”, warto mieć świadomość, że choć z dużym prawdopodobieństwem pochodzą one z Pomorza, nie zawsze spełniają standardy określone przez Stowarzyszenie Producentów Truskawki Kaszubskiej, które uzyskało unijną ochronę tej nazwy. Nie każdy sprzedawca posługujący się tym określeniem ma do tego prawo – producent odmiany chronionej powinien na żądanie okazać stosowny certyfikat.

Kaszubska truskawka najlepszym owocem na świecie

Truskawka kaszubska plasuje się dziś na szczycie rankingu 100 najlepszych owoców świata portalu kulinarnego TasteAtlas (stan na 1 lipca 2026), wyprzedzając m.in. greckie i hiszpańskie brzoskwinie oraz aromatyczne mandarynki z greckiej wyspy Chios. Wysoko na liście znalazły się też inne polskie owoce.

Portal ocenił, że uprawiane na terenie powiatów kartuskiego, kościerskiego i bytowskiego truskawki odmian Elsanta, Honeoye i Senga Sengana zawierają więcej cukru niż inne odmiany, co czyni je wyjątkowymi pod względem smaku. Krytycy kulinarni TasteAtlas określili go jako słodki, aromatyczny i zrównoważony, przypominający smak truskawek leśnych.

W rankingu 100 najlepszych owoców na świecie, sporządzonym w 2025 r. przez portal kulinarny TasteAtlas, drugie miejsce zajęła truskawka kaszubska (fot. Canva / zdjęcie ilustracyjne)

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama