Do zdarzenia doszło na jednym ze skrzyżowań w Słupsku. Policjanci zauważyli osobowe Audi, które nie miało przedniego zderzaka, a z niektórych elementów pojazdu wystawała zielona trawa. Kiedy funkcjonariusze chcieli zatrzymać auto, to zjechało na pobocze, a kierujący nim młody mężczyzna wyskoczył nerwowo i usiadł na miejscu pasażera.
- Funkcjonariusze zdziwieni zachowaniem pary zapytali, skąd pomysł na taką szybką zamianę. - mówi młodszy aspirant Amadeusz Galus, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. - Jak się okazało, 24-latek nie miał uprawnień do kierowania. Miała je natomiast pasażerka. Była też właścicielką pojazdu. Kobieta przyznała, że w nocy zjechała samochodem na polanę, lecz gdy chciała wyjechać, samochód ugrzązł w miękkim podłożu o podczas próby wydostania, zderzak razem z tablicą rejestracyjną oderwał się od reszty samochodu.
Z uwagi na kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu młody mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 1500 złotych, kolejny mandat otrzymał za brak wymaganych dokumentów podczas kontroli. Policjanci potwierdzili, że pasażerka i jednocześnie właścicielka Audi ma ważne prawo jazdy. Za udostępnienie pojazdu osobie nieposiadającej uprawnień ona również została ukarana mandatem w wysokości 2500 złotych.
To jednak nie koniec niesprawnych pojazdów. Zatrzymany kierowca zadzwonił po swojego kolegę, który miał odholować Audi. Okazało się jednak, że i ten samochód jest niesprawny.
- Kiedy policjanci sporządzali dokumentacje, na miejsce po uszkodzone Audi zamiast lawety przyjechał znajomy właścicielki osobowym BMW. Kiedy dowiedział się, że takim samochodem nie odbierze uszkodzonego samochodu, funkcjonariusze zwrócili uwagę, że BMW pozostawia na chodniku po sobie wyraźne ślady, a szyba czołowa pojazdu jest mocno uszkodzona. Mężczyzna, który miał przyjechać lawetą, został ukarany za stan techniczny BMW mandatem w wysokości 3000 złotych i zakazem dalszej jazdy - dodaje Amadeusz Galus.
Oba auta skończyły na lawetach z zakazem dalszej jazdy.



Napisz komentarz
Komentarze