„To był widok, który trudno zapomnieć”
- Sytuacja rzeczywiście była dramatyczna – potwierdza Monika Domachowska, rzeczniczka gdańskiej Straży Miejskiej.
W środę, 29 lipca w Stanowisku Kierowania SM odebrano telefon z informacją o osobie leżącej na usytuowanym na parterze balkonie jednego z budynków przy al. Rzeczypospolitej.
Strażnicy zastali na otwartym do mieszkania balkonie mężczyznę leżącego w pozycji embrionalnej.
- To był widok, który trudno zapomnieć – relacjonują uczestniczący w akcji funkcjonariusze. - Mężczyzna leżał wśród nieczystości, pokrywały go muchy. Był wyraźnie wycieńczony, trząsł się, ciężko oddychał i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Mimo dramatycznego stanu pozostawał przytomny i nawiązywał kontakt.
Natychmiast wezwano karetkę pogotowia. W oczekiwaniu na przyjazd ratowników strażnicy nie odstępowali 67-latka.
- Podali mu wodę, przenieśli go w zacienione miejsce i przez cały czas monitorowali jego stan zdrowia, starając się zapewnić mu choć odrobinę komfortu i poczucia bezpieczeństwa – przekazali strażnicy we wpisie na portalu społecznościowym.
Ratownik medyczny na motocyklu, który jako pierwszy dotarł pod balkon, widząc pogarszający się stan mężczyzny, szybko zadecydował o wezwaniu ambulansu. Ostatecznie karetka przewiozła pacjenta do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy.
Czujność świadka mogła uratować życie
Wiele może wskazywać, że przebywający samotnie w mieszkaniu mężczyzna, czując się coraz gorzej, szukał pomocy próbując wyczołgać się na balkon. I tylko dzięki temu, że ktoś go tam zauważył, dostał szansę na życie.
Strażnicy dziękuję osobie, która zadzwoniła pod numer alarmowy 986 Straży Miejskiej w Gdańsku za czujność i reakcję. Podkreślają, że to właśnie dzięki jej postawie potrzebna pomoc dotarła na czas.
- Ta interwencja przypomina, że czasem za ścianą sąsiedniego mieszkania rozgrywa się ludzki dramat, którego nikt nie dostrzega. Nie bądźmy obojętni na los drugiego człowieka – apeluje gdańska Straż Miejska.



Napisz komentarz
Komentarze