Książulo już tu był. Co warto zjeść na Jarmarku św. Dominika w Gdańsku? Sprawdzamy!

Co dobrego można zjeść na Jarmarku św. Dominika? Spróbowaliśmy kuchni włoskiej, polskiej i słodkości - w tym znanych na Pomorzu ruchanek - i trzeba powiedzieć, że poziom jest naprawdę wysoki, a ceny przyzwoite. Na poziomie festiwalowym. Tu jednak warto podkreślić, że porcje są naprawdę solidne. Jak się szybko okazało, część z tych miejsc zdążył już też odwiedzić... youtuber Książulo.
Książulo już tu był. Co warto zjeść na Jarmarku św. Dominika w Gdańsku?
Co zjeść na Jarmarku św. Dominika? Sprawdziliśmy kulinarne hity i ceny.

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Efekt Książula wciąż działa

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, Książulo to youtuber, który chodzi po knajpach i hotelach i mówi, czy smacznie, czy fajnie. I tak naprawdę to tyle. Nie ma żadnego wykształcenia gastronomicznego, nie jest żadnym autorytetem - co wielu jego przeciwników podkreśla - ale w tym tkwi jego siła.

Bo Książulo jest głosem przeciętnego Polaka, którego nie interesuje, czy pomarańcze wykorzystane do stworzenia sosu pochodzą ze wschodniego czy zachodniego zbocza jakiegoś sycylijskiego wzgórza. Jego interesuje czy smakuje, czy działa, czy warto. No i od youtubera może się tego właśnie dowiedzieć.

Na Jarmarku św. Dominika jeszcze absurdalne kolejki się nie ustawiają, ale to dlatego, że Książulo nie zdążył podzielić się opinią w sieci.

- Był, chyba mu smakowało. Czekamy, co powie w filmie - mówi Mateusz Kwiatkowski, właściciel Focaccerii Da Matti.

My jednak możemy powiedzieć, że stoiska, które odwiedziliśmy zaskoczyły nas jakością, smakiem i wielkościami porcji. A także cenami. Bo z jednej strony można powiedzieć, że drogo, że festiwalowo. Ale po pierwsze - tanio już było, a po drugie - tutaj naprawdę wiemy, za co płacimy.

CZYTAJ TEŻ: Jarmark św. Dominika rozpoczęty. Widowiskowe otwarcie i tysiące odwiedzających

Bezy i ruchanki, czyli jarmark na słodko

Swój spacer po kulinarnych zakamarkach jarmarku rozpoczęliśmy od słodkości. Sopocka Beza Perfetto znajdująca się w Parku Świętopełka (stoisko 918). Jedna porcja jest ogromna. Na co najmniej dwie osoby - kosztuje ok. 39 zł. Bezy z kremem na bazie bitej śmietany są naprawdę obłędne. Do wyboru mamy cztery wersje smakowe: pistacja z maliną, czekoladę deserową z wiśnią, truskawkę z borówką oraz mango z marakują. Co ważne - dobre, nie za słodkie.

Ze słodkości na pewno trzeba spróbować pomorskich ruchanek - drożdżowych pączków czy też racuchów znanych na Kaszubach i Kociewiu - wyróżnionych gastronomicznym Grand Prix tegorocznego jarmarku. Porcja jest wielka. Na tzw. dobicie. Zjesz i masz spokój do końca dnia. Kosztuje od 10 do 16 zł w zależności od dodatków. My oczywiście polecamy klasyczne ruchanki z fjutem, czyli melasą z buraka cukrowego. Ruchanki, które do Gdańska przywiozła Karczma Jasnochówka z Borska, można znaleźć na Targu Rybnym (stoisko 693).

Smaki polskie i włoskie, ale na bogato

Kiedy podchodzisz do stoiska i widzisz, że focaccia kosztuje średnio ok. 60 zł, możesz złapać się za głowę. Ale kiedy widzisz wielkość porcji oraz składniki, które zostały użyte, od razu ustawiasz się w kolejce. Focacceria Da Matti znajduje się w Parku Świętopełka (stoisko 930B). Odpowiadają za nią ci sami ludzie, którzy prowadzą włoską restaurację Da Matti w Sopocie. I to nie jest knajpa na zasadzie à la włoska - tu mamy na talerzu naprawdę smaki Italii.

I to w jarmarkowym stoisku widać od razu. Wszystko mamy przed oczami - każdy składnik. A kiedy dostajemy do ręki potężną focaccię, wiemy, że to porcja dla dwóch osób. Jasne, jedna też zje, ale musi być bardzo głodna. Wszystkiego jest „na bogato”, a - co najważniejsze - wszystkie smaki są świetnie zbalansowane. Jeśli ktoś kazałby mi polecić jedno miejsce na jarmarku, to bez wahania bym wskazał właśnie to, ponieważ sam chętnie do niego wrócę, aby spróbować innych pozycji z menu. Pe-tar-da!

Ciekawą propozycją są również Maczanki Dominikańskie - również wyróżnione przez jarmarkowe jury - przygotowane specjalnie na jarmark przez gdańską restaurację Enklava. Stoisko z nimi (nr 1393) znajdziemy na Targu Węglowym. To klasyczna kuchnia polska, ale z międzynarodowym twistem. Świetne lokalne pieczywo - pajda lub bułka - a do tego do wyboru długo pieczona, ręcznie szarpana łopatka wieprzowa, mielona wołowina, które wcześniej dojrzewają w autorskiej marynacie. Lekko słodkiej, ale jednocześnie nie zabijającej smaku mięsa. Cena? Ok. 36 zł - bardzo rozsądnie, zwłaszcza że porcje są również solidne.

Do wyboru mamy trze wersje smakowe: Klasyk, American oraz Beef. Dwie pierwsze to opcje wieprzowe. Albo z karmelizowaną cebulą, ogórkiem małosolnym i chrzanem, albo z sałatką Coleslaw i kukurydzą. Trzecia to coś dla miłośników burgerów - wołowina i ciągnący się ser. Ponownie - pycha.

Co jeszcze można zjeść na Jarmarku św. Dominika?

My byliśmy w czterech miejscach, ponieważ więcej w siebie nie byliśmy w stanie wcisnąć. Fajnie też, że udało nam się trafić na lokalnych restauratorów. Ale jarmark to naprawdę bardzo szeroki wybór gastronomiczny. Oczywiście, jak zawsze, wielką popularnością cieszą się langosze (średnio ok. 35 zł), ale wybór kuchni świata jest naprawdę przepastny.

Oczywiście międzynarodowa strawa to nie wszystko i nie zabrakło również szaszłyków, bigosu czy pajd ze smalcem. Tu cenowo - odpowiednio - od ok. 60 zł, przez ok. 30 zł, po ok. 15 zł. Nie oszukujmy się, dobra „gięta” zawsze w cenie, w końcu nie każdy chce czy lubi nowe smaki. Zatem i kiełbaska się znajdzie - za ok. 40 zł.

Tak że każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny restauracyjno-festiwalowe, a oferta bogata. Czas na spróbowanie jarmarkowych przysmaków jest do 16 sierpnia.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo
Reklama
Reklama Radio Gdańsk Wakacyjne Bingo - konkurs