Trasa EuroVelo 10, licząca ponad 8,5 tysiąca kilometrów i biegnąca wokół Morza Bałtyckiego, należy do najdłuższych tras rowerowych w Europie. Teraz osoby planujące wycieczkę jej fragmentem mogą skorzystać z nowego rozwiązania: rower wypożyczony na jednym końcu trasy można oddać na drugim – na przykład odebrać go w Kopenhadze i zostawić w Gdańsku.
Co czeka na trasie?
Trasa z Kopenhagi do Gdańska ma około 900 kilometrów i prowadzi przez Danię, Niemcy oraz Polskę. Po drodze zmieniają się nie tylko kraje, ale też krajobraz. Na początku mijamy duńskie miasteczka i klifowe wybrzeże, a później niemieckie miasta portowe. Przez cały czas towarzyszy nam jednak Bałtyk – jego plaże, lasy i nadmorskie widoki.
Po wjeździe do Polski trasa prowadzi m.in. przez:
- Świnoujście,
- Kołobrzeg,
- Mielno,
- Ustkę,
- a dalej przez Krokową,
- Puck
- i Sopot,
- aż do Gdańska.
Po drodze można zobaczyć:
- wyspę Wolin,
- Międzyzdroje
- czy ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym.
Pokonanie całej trasy zajmuje około 12–14 dni, podczas których można zobaczyć różne oblicza bałtyckiego wybrzeża.
Rower odbierasz w Danii, oddajesz w Polsce
Ta nowa usługa jest częścią międzynarodowego projektu Baltic Biking UPGRADE, który ma rozwijać turystykę rowerową wokół Bałtyku. W przedsięwzięcie zaangażowana jest m.in. Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna oraz partnerzy związani z trasą EuroVelo 10.
Zasada wypożyczenia jest prosta. Rower można zarezerwować przez internet, wybierając termin oraz miejsce odbioru i zwrotu. Do wyboru są dwa kierunki – start w Kopenhadze i meta w Gdańsku albo podróż w drugą stronę.
Za wypożyczenie gravela z koszykiem trzeba zapłacić od 3360 DKK, czyli około 1950 zł. Droższą opcją jest rower elektryczny – w tym przypadku ceny zaczynają się od 6400 DKK, czyli około 3550 zł. Można również wypożyczyć dodatkowe akcesoria, takie jak
- kask,
- sakwy
- czy uchwyt na telefon.
Mniej logistyki, więcej przyjemności
System wynajmu jednokierunkowego rozwiązuje jeden z największych problemów organizacyjnych związanych z turystyką rowerową. Pokonanie 900 kilometrów i oddanie sprzętu na mecie oznacza, że w drogę powrotną można ruszyć samolotem czy pociągiem – bez stresu i konieczności pakowania własnego roweru.
Inicjatywa ma nie tylko ułatwić podróżowanie, ale przede wszystkim zachęcić do aktywnego wypoczynku i odkrywania bałtyckiego wybrzeża.



Napisz komentarz
Komentarze