Pamięć o ofiarach „operacji polskiej”
Uroczystość odbyła się przy pomniku upamiętniającym ofiary „operacji polskiej”, znajdującym się w pobliżu pomnika Golgoty Wschodu.
Represje NKWD dotknęły przede wszystkim Polaków mieszkających na terenach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, które wówczas znajdowały się w granicach ZSRR. Wielu z nich mieszkało tam od pokoleń. Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska, przypomniał, że ofiarami byli zwykli mieszkańcy - m.in. rolnicy, robotnicy, nauczyciele, kolejarze, urzędnicy i duchowni.
- Jej ofiarami byli ludzie, których jedyną winą było polskie pochodzenie, przywiązanie do ojczystego języka, kultury, wiary i tradycji - mówił Piotr Kryszewski.
Jak podkreślił, przez dziesięciolecia o zbrodni nie można było swobodnie mówić.- Przywracamy ich naszej wspólnej historii i oddajemy im należytą cześć. Dziś, gdy historia bywa przedmiotem manipulacji i fałszowania, naszym obowiązkiem jest stać po stronie prawdy - zaznaczył.

„Wszyscy mieli zostać zlikwidowani”
Do historii „operacji polskiej” odniósł się również wicewojewoda pomorski Emil Rojek. Przypomniał, że decyzja Nikołaja Jeżowa zakładała usunięcie z sowieckiego społeczeństwa „elementu polskiego”.
- Nieważne było, jaki zawód i jaką rolę w gospodarce sowieckiej pełnili. Wszyscy mieli zostać zlikwidowani - mówił Emil Rojek.
Wicewojewoda podkreślił, że współcześnie nie można zmienić losu zamordowanych, ale można zachować o nich pamięć.
- Nie przewrócimy tym ludziom życia. Natomiast w sposób zbiorowy, pielęgnując pamięć, jesteśmy w stanie sprawić, że oni pozostaną w naszej narodowej tożsamości - zaznaczył.
PRZECZYTAJ TEŻ: Ofiary sowieckiego ludobójstwa dokonanego przez NKWD uczczono w Gdańsku
Ponad 111 tys. zamordowanych Polaków
Według dokumentów NKWD w latach 1937-1938 skazano 139 835 osób. Co najmniej 111 091 Polaków - obywateli ZSRR - zamordowano strzałem w tył głowy, a 28 744 osoby skazano na pobyt w łagrach. Ponad 110 tys. Polaków zostało również zesłanych na Syberię i do Kazachstanu.
Hanna Śliwa Wielesiuk, prezes zarządu Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Gdańsku, zwróciła uwagę, że represje mogły dotknąć praktycznie każdego Polaka.
- Kryteria zawarte w rozkazie sprawiały, że na represję narażony mógł być każdy z około półtora miliona Polaków żyjących na terenie Sowietu - przypomniała.
Wśród uczestników uroczystości był także Maciej Lisicki, prezes Gdańskich Autobusów i Tramwajów i wnuk ofiary „operacji polskiej” NKWD.
- Spotykamy się w tym gronie co roku. To bardzo ważne, żeby tu być, dawać świadectwo prawdzie. Ta historia miała być zapomniana, ale dzięki nam przywracamy ją codziennie do życia - podkreślał.
Uroczystość na Cmentarzu Łostowickim była okazją do przypomnienia ofiar jednej z największych operacji represyjnych NKWD wymierzonych w Polaków.



Napisz komentarz
Komentarze