Pod plażą w Górkach Zachodnich kryje się 1100-metrowy korytarz gazowy
Maszyna wiertnicza Herrenknecht AVND 2000 AB – ochrzczona przez ekipę budowlaną imieniem „Basia" – pokonała ponad kilometr gruntu pod nadmorskim pasem w Górkach Zachodnich. Przeszła pod lasem, wydmami, a potem pod samą plażą i dnem Zatoki Gdańskiej. Wydrążony mikrotunel ma 1100 metrów długości i średnicę około 2,5 metra.
Sam tunel to dopiero obudowa. W środku znajdzie się gazociąg podmorski, który połączy pływający terminal LNG z siecią przesyłową na lądzie. Wzdłuż rurociągu pobiegnie też światłowód i infrastruktura towarzysząca.
Kluczowe w tym projekcie było zastosowanie technologii bezwykopowej – dzięki niej plaża w Górkach Zachodnich przez cały czas budowy pozostawała otwarta dla plażowiczów. Żadnych wielkich wykopów, żadnych ogrodzeń przecinających linię brzegową. Mieszkańcy i turyści mogli korzystać z wybrzeża bez przeszkód, choć kilkadziesiąt metrów pod ich stopami pracowała 42-tonowa maszyna.
Konstrukcję tunelu wzmocniono 376 prefabrykowanymi rurami żelbetowymi, a podczas całości prac wydobyto blisko 5 744 metrów sześciennych urobku. Zakończenie wszystkich prac związanych z mikrotunelingiem planowane jest na jesień 2026 roku.
Dlaczego terminal FSRU jest tak ważny dla bezpieczeństwa energetycznego Polski?
FSRU (Floating Storage and Regasification Unit) to pływający terminal LNG – wielki statek-magazyn połączony z instalacją do regazyfikacji. Do niego przypłyną gazowce ze skroplonym gazem ziemnym schłodzonym do minus 162 stopni Celsjusza. Terminal odbierze ładunek, a po ogrzaniu i przywróceniu gazu do postaci gazowej, paliwo popłynie rurociągiem pod dnem Bałtyku - właśnie przez wydrążony właśnie tunel - a dalej 250-kilometrową trasą w stronę centralnej Polski.
Terminal FSRU w Zatoce Gdańskiej to jeden z filarów polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Razem z terminalem w Świnoujściu i Baltic Pipe tworzy sieć importową, która uniezależnia Polskę od jednego kierunku dostaw gazu. Zdolność regazyfikacyjna nowego terminala wyniesie 6,1 mld metrów sześciennych rocznie – całość na lata 2028-42 zarezerwował już Orlen.
Co więcej – decyzją z czerwca 2026 roku zapada budowa drugiego FSRU w Zatoce Gdańskiej, o takiej samej przepustowości. Po uruchomieniu obu jednostek Polska będzie dysponować łączną zdolnością regazyfikacyjną przekraczającą 20 miliardów metrów sześciennych rocznie. Trójmiejskie wybrzeże staje się jednym z kluczowych punktów wejścia gazu do Europy Środkowo-Wschodniej.
Basia – superbohaterka z 42-tonową tarczą skrawającą
„Basia" to urządzenie o długości 12,5 metra, złożone z czterech segmentów. Najcięższy z nich – z tarczą skrawającą – waży właśnie 42 tony. Maszyna została specjalnie wyposażona w system sea recovery, który pozwoli na jej bezpieczne wydobycie z dna Zatoki Gdańskiej po zakończeniu całego etapu.
Samo wydobycie będzie niemałą operacją logistyczną: najpierw nurkowie odłączą maszynę pod wodą, a następnie zostanie ona wyciągnięta na powierzchnię za pomocą pływających dźwigów. Cały finał tego etapu budowy planowany jest na jesień tego roku.
Kiedy terminal FSRU w Zatoce Gdańskiej zacznie działać?
Harmonogram jest napięty, ale - jak widać po wynikach prac mikrotunelowych – wykonawcy dotrzymują, a nawet wyprzedzają terminy. Sama jednostka FSRU – budowana w stoczni HD Hyundai Heavy Industries w Korei Południowej, gdzie została zwodowana w maju 2026 roku – ma zacumować na wodach Zatoki Gdańskiej pod koniec 2027 roku. Po testach i rozruchu regularna usługa regazyfikacji ma ruszyć na początku 2028 roku.
Wcześniej, bo jeszcze w 2027 roku, mają zostać ukończone wszystkie elementy morskiej części inwestycji.
Jak oceniasz tę inwestycję? Czy terminal FSRU to dobry kierunek dla polskiej energetyki? Napisz w komentarzu - i prześlij ten artykuł znajomym, którzy nie wiedzą, co kryje się pod plażą w Górkach Zachodnich.



Napisz komentarz
Komentarze