Badanie morskiego obszaru elektrowni
Jak podają Polskie Elektrownie Jądrowe, kampania UXO (ang. Unexploded Ordnance) była jednym z kluczowych etapów przygotowania morskiego obszaru inwestycji. Jej głównym celem było wykrycie na dnie akwenu ewentualnych niewybuchów, pozostałości broni i metalowych przedmiotów, które mogłyby utrudniać realizację dalszych pogłębionych badań geologicznych i przyszłych prac budowlanych związanych realizacją projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
- Nasz cel, czyli uruchomienie i eksploatacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej jest w bliskiej przyszłości, ale chcemy go osiągnąć z poszanowaniem przeszłości. Zakończone właśnie badania były złożonym przedsięwzięciem wymagającym współpracy specjalistów z wielu dziedzin, w tym archeologii. Przez 10 miesięcy prowadzenia badań z dużą ostrożnością i uwagą podchodziliśmy do wszystkich znalezisk, tak by zabezpieczyć nie tylko teren dalszych prac, ale i obiekty dziedzictwa kulturowego - mówi Marek Woszczyk, prezes zarządu PEJ.

Miłosz Motyka, minister energii podkreśla, że realizacja inwestycji wymaga odpowiedzialnego i kompleksowego przygotowania każdego jej elementu. Zakończona kampania UXO to ważny etap prac nad morską infrastrukturą elektrowni.
- Prace na morzu potwierdziły, że badany przez nas obszar jest bezpieczny, a jednocześnie zabezpieczono cenne świadectwa historii Bałtyku. Konsekwentnie realizujemy kolejne etapy projektu, który ma zapewnić Polsce stabilne źródło energii i stać się jednym z fundamentów naszego systemu elektroenergetycznego na kolejne dziesięciolecia. Każdy wykonany etap przybliża nas do najważniejszego celu - uruchomienia elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino
minister Miłosz Motyka
Nie tylko bezpieczeństwo, także cenne odkrycia
Przeprowadzone prace przyniosły nie tylko informacje istotne z punktu widzenia realizacji inwestycji. Dno Bałtyku po raz kolejny okazało się miejscem skrywającym ślady wielowiekowej historii żeglugi i handlu morskiego.
Wśród najciekawszych znalezisk znalazły się:
- drewniana beczka pochodząca prawdopodobnie z hanzeatyckiego statku handlowego, datowana na okres od XV do XVII wieku,
- kotwica admiralicji z XVII/XVIII wieku
- oraz elementy wyposażenia dawnych jednostek pływających, takie jak ręczna winda kotwiczna wraz z kotwicą pochodzące prawdopodobnie z przełomu XIX i XX wieku,
- a także drewniany kabestan wykorzystywany na statkach do podnoszenia ciężarów i wybierania lin.
WIĘCEJ: Sensacyjne znalezisko w Bałtyku. Beczka sprzed kilkuset lat odkryta przy budowie "atomówki"
Zainteresowanie archeologów wzbudził również czterocylindrowy silnik okrętowy francuskiej marki „Castelnau”, najprawdopodobniej będący elementem napędu lub wyposażenia jednostki pływającej z pierwszej połowy XX wieku.
Odkryte podczas prac artefakty stanowią cenne świadectwo historii regionu i działalności człowieka na Morzu Bałtyckim.
- Wartość archeologiczna odkrywanych obiektów wynika nie tylko z ich wieku czy wyjątkowości, ale przede wszystkim z informacji, jakie możemy uzyskać dzięki ich analizie i właściwemu odczytaniu kontekstu, w którym zostały znalezione. Beczka, kotwica, kabestan czy elementy urządzeń pokładowych są świadectwami konkretnych praktyk związanych z budową, wyposażeniem i eksploatacją jednostek pływających. Ich identyfikacja, datowanie i analiza pozwalają lepiej poznać historię żeglugi na Bałtyku oraz związane z nią szlaki handlowe i działalność człowieka. Dlatego tak ważne jest, aby obiekty pozyskane podczas prac inwestycyjnych zostały odpowiednio udokumentowane, zabezpieczone i poddane dalszym badaniom oraz konserwacji - podkreśla dr Marcin Westphal, zastępca dyrektora Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku ds. merytorycznych.

Ponad 600 hektarów przebadanego dna
Prace prowadzono przez 10 miesięcy na obszarze planowanej infrastruktury morskiej elektrowni. Za ich realizację odpowiadało konsorcjum dwóch firm. Kluczową rolę w pracach nurkowych odegrała Baltic Diving Solutions z powiatu wejherowskiego, która zajmowała się odsłanianiem, identyfikacją i wydobywaniem przedmiotów z dna morza.
Partner konsorcjum - Geo Ingenieurservice Polska odpowiadał za realizację badań geofizycznych i analizę pozyskanych danych.
- Doświadczenie lokalnego wykonawcy doskonale znającego warunki panujące na Bałtyku istotnie wsparło sprawny przebieg prac na morzu - informują Polskie Elektrownie Jądrowe.
CZYTAJ TEŻ: Elektrownia jądrowa na Pomorzu przyspiesza. Sprawdzamy, co dzieje się wokół największej inwestycji w Polsce
Najważniejszym rezultatem kampanii było potwierdzenie, że na analizowanym obszarze nie znajdują się pozostałości uzbrojenia, które mogłyby stanowić zagrożenie dla realizacji projektu, bezpieczeństwa pracowników czy środowiska naturalnego. Dzięki temu możliwe jest bezpieczne przejście do kolejnych etapów realizacji inwestycji.
Bałtyk stawiał wyzwania
Realizacja prac wymagała nie tylko zaawansowanego sprzętu i doświadczenia specjalistów, lecz także dostosowania się do zmiennych warunków panujących na morzu. W trakcie kampanii zespoły mierzyły się zarówno z zimowymi warunkami i pokrywą lodową, jak i wymagającą pogodą w okresie letnim.
Szczególnie trudna okazała się sztormowa pogoda w lipcu, kiedy silny wiatr potęgował wysokie fale, wstrzymując działania jednostek badawczych oraz zespołów nurków.
ZOBACZ TAKŻE: Elektrownia jądrowa na Pomorzu. Sąd oddalił skargę na decyzję środowiskową, inwestycja może być kontynuowana
- Dodatkowym wyzwaniem była równoległa realizacja innych działań prowadzonych na morzu, w tym trzeciego etapu badań geologicznych oraz monitoringu środowiska morskiego. Wymagało to ścisłej współpracy i starannej koordynacji wszystkich zaangażowanych zespołów - dodaje Biuro Prasowe PEJ.



Napisz komentarz
Komentarze