W poniedziałek, w drugim tygodniu nowego roku szkolnego, Marta Wojtkowska odebrała 13 telefonów. Cztery od rodziców ósmoklasistów, jeden od siódmoklasisty, pozostałe z dziećmi już w szkole średniej. Odmówiła wszystkim.
– Nie przyjmuję żadnych nowych uczniów, bo nie mam już ani jednego wolnego popołudnia – mówi. – Wszystkie godziny miałam zagospodarowane już pod koniec sierpnia. W poniedziałek sześć, we wtorek i w środę po pięć, w czwartek i piątek znowu po sześć – wylicza. – Soboty mam na razie wolne, ale wiem z doświadczenia, że w drugim semestrze wypełnię je kolejnymi godzinami.
Marta uczy w szkole na pół etatu, w domu za to ma prawie 30 godzin. Korepetycji z matematyki udziela od siedmiu lat, dwa lata temu zrezygnowała z pełnowymiarowej pracy w gdańskim liceum. – Każdego roku mam coraz więcej chętnych – przyznaje. – Na początku byli tylko ósmoklasiści i maturzyści, w poprzednim roku szkolnym miałam już nawet piątoklasistkę.
Korepetycje stały się normą
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, 35 proc. uczniów korzysta z korepetycji, a w klasach maturalnych jest to nawet 53 proc. Jednak Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej uważa, że to zaniżone liczby. Według jego obserwacji z korepetycji korzysta około 70 proc. jego rówieśników.
CBOS rok temu wskazywał, że od 1998 roku jeszcze nigdy tak duża część rodziców nie deklarowała, że płaci za dodatkowe zajęcia dla dzieci. Teraz to już ok. 80 proc. badanych. Także najwięcej jak dotąd opiekunów przyznaje, że finansuje korepetycje i kursy przygotowawcze. Średnie miesięczne wydatki na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe w przeliczeniu na jedno dziecko wynoszą już 950 zł. Dla porównania rok temu było to 896 zł – co miesiąc.
CZYTAJ TEŻ: Szkoła po nowemu, problemy po staremu. Przyroda wraca, telefony znikają, obiady się zmienią, a nauczycieli i pieniędzy nadal brakuje
Według badań przeprowadzonych w 2019 przez Fundację im. Stefana Batorego – już wtedy 32 proc. ankietowanych deklarowało, że pieniądze z rządowego programu – wówczas jeszcze 500 plus – przeznacza na edukację i zajęcia dodatkowe dla dzieci.
– Tak duży udział korepetycji w systemie edukacji świadczy o jego daleko posuniętej dysfunkcji – twierdzi dr Paweł Marczewski, autor raportu „Ukryta prywatyzacja w polskiej edukacji – skala i zagrożenia”. – Płatne zajęcia dodatkowe, a nawet drugie szkoły prywatne, pojawiają się tam, gdzie edukacja nastawiona jest na obłędną rywalizację, jak w Japonii czy Korei Południowej. W Unii Europejskiej próżno szukać podobnego zjawiska.
Ile kosztują korepetycje? Setki złotych miesięcznie
W tym roku szkolnym średnia cena godzinnych korepetycji wyniesie w Polsce niemal 72 zł (dokładnie to 71,83 zł) – czytamy w najnowszym raporcie serwisu e-korepetycje.net. To wynik analizy przeprowadzonej na podstawie ponad 140 tys. aktywnych ogłoszeń i obejmującej 22 przedmioty. Dla rodziców, którzy opłacają jedną godzinę zajęć tygodniowo, oznacza to wydatek sięgający 290 zł miesięcznie. Przy dwóch przedmiotach kwota zbliża się już do 600 zł. Natomiast, jeśli w rodzinie jest więcej uczniów potrzebujących wsparcia w nauce lub dziecko korzysta z korepetycji częściej, koszty mogą być bardziej dotkliwe.

Olga Kopczewska, mama trójki dzieci, zakłada w budżecie na korepetycje ponad 1000 zł.
– Córka poszła do siódmej klasy, syn teraz będzie zdawał maturę. Już w ubiegłym roku chodził na matematykę do pani Marty, teraz dołączy do niego siostra, bo w jej szkole matematyka jest na dramatycznym poziomie, nauczycielka leci z materiałem tak, że większość dzieciaków nie nadąża. Każde z nich będzie miało godzinę matematyki tygodniowo; mała za 80 zł, syn po 110 złotych, syn dodatkowo jeszcze ma korepetycje z informatyki, też 100 złotych. Na szczęście najmłodsza córka jest w piątej klasie i na razie nie potrzebuje dodatkowych lekcji…
Drogo, ale po pierwsze – matematyka jest najdroższa, a po drugie – mieszkanie w Gdańsku też nie pomaga, bo miasto należy do najdroższego pod względem korepetycji rynku. Z najnowszego raportu e-korepetycje.net wynika, że średnia cena korepetycji w województwie pomorskim wynosi 79,03 zł za 60 minut, a to jedna z najwyższych stawek w Polsce.
Korki zamiast pracy domowej
– Rodzice rzucili się na korepetycje – potwierdza biolożka Kamila Breczko. – My, korepetytorzy z tego korzystamy, ale to jakieś szaleństwo. To już nie te czasy, gdy z korków korzystali najsłabsi. Teraz rodzice płacą na przykład po to, by dziecko wygrało konkurs czy olimpiadę i potem dostało się do wymarzonego liceum albo poradziło sobie na studiach.
„Egzamin przed Tobą? Chcesz poprawić oceny?” – zachęcają ogłoszenia o korepetycjach.
– To jest dokładnie to, co chcą usłyszeć rodzice – przyznaje anglistka Magdalena Abramczyk. – Najpierw odrabiają lekcje z dziećmi, potem nie radzą sobie z tym, że ono nie radzi sobie samo. Więc biorą korepetytora, żeby poprawić sobie samopoczucie, przerzucić odpowiedzialność na dziecko. Kiedyś korepetycje polegały na pogłębianiu wiedzy, ale kilka lat temu zauważyłam, że coraz częściej rodzice oczekują, że będę odrabiała z uczniami prace domowe. Zobaczymy, jak będzie teraz, gdy prac domowych już nie ma.
ZOBACZ TAKŻE: Płatne korepetycje w szkołach publicznych. Czy to legalne?
Jeśli od niemal dwóch lat nauczyciel nie może egzekwować zadań domowych, to często ich nie zadaje, w związku z tym dzieci nie ćwiczą.
– Coraz wyraźniej widać, że uczniowie zatracają umiejętność samodzielnej pracy – ocenia korepetytor, cytowany przez e-korepetycje.net. – Coraz więcej czasu poświęcam nie na samo nauczanie przedmiotu, lecz na tłumaczenie im, jak się uczyć, jak planować pracę i jak systematycznie realizować zadania. Muszę przygotowywać bardzo szczegółowe harmonogramy i kalendarze, aby uczeń dokładnie wiedział, co powinien zrobić.
– Wcześniej pracą domową było przecież uczenie się i utrwalanie tego, co było na lekcji – przypomina Abramczyk. – Skoro nie ma zadania domowego, to uczeń ma płatne dodatkowe godziny zajęć, na których trochę ćwiczy i coś powtarza. Sprowadza się to do tego, że mamy korepetycje zamiast prac domowych.
Druga szkoła za własne pieniądze
Ten pośpiech rodziców, by znaleźć dziecku pomoc w nauce, wynika też z tego, że nie ufają szkole – zwraca uwagę Katarzyna Białaga, właścicielka szkoły „Orły”, prowadzącej korepetycje i kursy do egzaminu ósmoklasisty i matury. – Rynek korepetycji rozwija się tak dynamicznie przecież nie dlatego, że rodzice bardzo chcą wydawać pieniądze. Szkoła po prostu się nie sprawdza. Rodzice, narzekają na system oświaty w Polsce. Zapisując dzieci na korepetycje, organizują im drugą szkołę.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak przygotować dziecko i rodziców na powrót do szkoły?
Gdy jeszcze pracowała w szkole – a odeszła 10 lat temu – korepetycjami nazywano powtarzanie materiału ze szkoły i pogłębianie go.
– Teraz korepetycje to jest realizowanie materiału, który powinien być realizowany w szkołach, ale nie jest, bo przez przeciążone podstawy programowe nauczyciel nie jest w stanie z klasą zrealizować materiału.
Podobnie uważa Paweł Mrozek: – Teraz korepetycje stały się drugim systemem edukacji, tyle że nie darmowym. Biało-czerwony pasek w Polsce kupuje się rynkiem korepetycji – mówił założyciel Akcji Uczniowskiej kilka dni temu w radiu RMF24. – Problem leży w sposobie edukacji, przeładowanych podstawach programowych, a jednocześnie przepełnionych klasach. 30-35 uczniów na jedną klasę. 45 minut lekcji. Jeden nauczyciel, czyli półtorej minuty na ucznia. Szkoła z tektury – mówi wprost. Efekt? Nauczyciel nie jest w stanie zrealizować takiej dużej ilości materiału, choć i tak pędzi. Nie obchodzi go, czy wszyscy nadążają. Zostawia więc do domu. Dlatego na korepetycjach robimy to, czego nie zdążyliśmy na lekcjach. To druga szkoła. Porażka.
On sam tylko w poprzednim roku douczał się z polskiego, matematyki i angielskiego, wcześniej brał korepetycje także z chemii i fizyki.
Olga Kopczewska, mama trójki dzieci, określa rynek korepetycji jako ukryta prywatyzację.
– To trochę tak jak z niepubliczną opieką zdrowotną – mówi. – Płacimy za dodatkowe wizyty z własnej kieszeni, bez pełnego pakietu, bo nie stać nas na prywatną opiekę. Bardzo kosztownym plasterkiem zaklejamy problem.
Płacz i płać
Pomorskie zajmuje czwarte miejsce w zestawieniu województw pod względem ceny korepetycji. Czołówka najdroższych miast to Warszawa, Szczecin i Gdańsk, ale stolica nie wygrywa wszystkiego - jest najdroższa tylko w 7 z 22 przedmiotów, i to głównie specjalistycznych (m.in. matematyka wyższa, programowanie, muzyka, biologia).
CZYTAJ TEŻ: Szkoła pod napięciem. Polska edukacja wchodzi w nowy rok z pakietem starych problemów
Cenowym liderem przedmiotów szkolnych jest Szczecin: najdroższy jest tu język polski (82,65 zł), matematyka (76,45 zł), fizyka (100,21 zł) czy informatyka (aż 116,78 zł, a to najwyższa cena informatyki w Polsce).
Najtańszą stolicą województwa dla ucznia jest Lublin: ma najniższe ceny w 7 przedmiotach, od biologii i chemii po geografię. Tanio jest też w Toruniu (4 przedmioty) i Rzeszowie (3).
Gdańsk to najdroższe miasto dla uczących się języków: korepetycje z angielskiego kosztują tu średnio 80,45 zł (najwięcej w Polsce), a stawki za francuski, włoski i rosyjski również biją krajowe rekordy. Drogo jest też w przedmiotach ścisłych (fizyka 94,38 zł, matematyka 72,80 zł). Najłagodniej wyceniane są korepetycje z malarstwa i rysunku (70,83 zł).
Są jednak dwie dobre wiadomości dla tych, którzy szukają korepetycji dla swoich dzieci. W ubiegłych latach korepetytorzy intensywnie podnosili cen swoich usług. Teraz stawki nadal rosną, ale tempo tego wzrostu wyhamowało. W przypadku 12 z 20 regularnie badanych przedmiotów ceny nieznacznie wzrosły, a w przypadku ośmiu z nich – nawet spadły. Druga wiadomość jest dobra dla maturzystów. Bo wyhamowanie wzrostu cen dotyczy zwłaszcza przedmiotów, które są obowiązkowe na maturze.
Spośród mniejszych rynków dobrym przykładem cen korepetycji jest choćby Opole, bo mniejszy rynek wcale nie musi oznaczać mniejszych cen. Korepetycje z fizyki (96,80 zł) należą do najdroższych w kraju, hiszpański jest tu najdroższy ze wszystkich stolic województw, a polski (75,60 zł) kosztuje powyżej średniej. Najmniej zapłacimy tam za korepetycje z niemieckiego (68,80 zł).
Na drugim biegunie są Zielona Góra, Kielce, Rzeszów i Lublin, gdzie za korepetycje z wielu przedmiotów zapłacimy mniej niż wynosi średnia krajowa.
za: e-korepetycje.net



Napisz komentarz
Komentarze