Reklama

Poniedziałek? Bez znaczenia. The Rumjacks urządzili w Gdańsku punkowe święto

The Rumjacks przyjechali w poniedziałkowy (21 września) wieczór do Gdańska i byli wniebowzięci tym, ile ludzi pojawiło się w klubie Drizzly Grizzly w tak nieoczywistym terminie. W związku z tym, odwdzięczyli się kapitalnym koncertem, który był podróżą przez wszystkie lata ich działalności. Celtic punk w najlepszym wydaniu przez ponad godzinę niósł się po stoczniowych murach.
The Rumjacks, Drizzly Grizzly, Gdańsk 2026
The Rumjacks w Drizzly Grizzly w Gdańsku

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

The Rumjacks – trasa od Bałkanów po Bałtyk. Dlaczego akurat Polska?

Australijczycy ruszyli w dość ciekawą trasę jakiś czas temu. Zamiast podróżować po całej Europie, wybrali tylko jej wschodnią część. Tym samym zaczęli w Grecji, a skończą w Estonii – od Bałkanów po Bałtyk. 

Po drodze mieli kilka przystanków w Polsce, w tym w Gdańsku. Nasz kraj jest szczególnym miejscem dla The Rumjacks, ponieważ to właśnie tu miał miejsce ich pierwszy zagraniczny koncert.

Zresztą ekipa z Sydney w poniedziałek, 21 września wielokrotnie podkreślała wyjątkowość Polski, zachwycała się Gdańskiem i cały czas dziękowała publiczności, która nie tylko licznie stawiła się w Drizzly Grizzly, ale i stworzyła kapitalną atmosferę punkowego święta. Kiedy koncert jest w poniedziałek o godz. 21, nigdy nie wiadomo czego się spodziewać – tym razem frekwencja nie zawiodła.

Ponad 20 utworów w godzinę

The Rumjacks początkowo byli trochę spięci albo już zmęczeni intensywnym koncertowaniem, ale szybko weszli na odpowiednie tory, zabierając publiczność w podróż przez cały ich muzyczny dorobek. 

Były starocie, były nowości, były przeboje. Ale przede wszystkim było to święto celtyckiego punka, który z każdą kolejną piosenką coraz bardziej porywał publiczność do tańca.

Celtic punk na żywo. Dlaczego The Rumjacks warto zobaczyć?

W ogóle celtycki punk to jest jeden z najwspanialszych gatunków, jakie kiedykolwiek wymyślono. Czy jest on wirtuozerski? Nie. Jest za to nieco przaśny, prosty, ale niezwykle przebojowy. Nie sposób się przy nim nie bawić. Momentalnie przenosimy się do bostońskiej speluny, gdzie piwo leje się wartkim strumieniem, co chwilę ktoś ma jakiś problem, a gwar jest taki, że trudno usłyszeć własne myśli. Atmosfera gdzieś pomiędzy „Boondock Saints” a „Infiltracją”. Niesamowitą moc ma ta muzyka – nie tylko zaprasza do zabawy, ale i pobudza wyobraźnię.

Najważniejsze utwory z gdańskiego koncertu The Rumjacks

Panowie z The Rumjacks grali nieco ponad godzinę, ale w tym czasie zdążyli upchnąć ponad dwadzieścia utworów. „A Fistful O’ Roses”, „An Irish Pub Song”, „Lizzie Borden”, „Father’s Fight”, „Rythm of her Name”, „Whitecaps”, „The Kettle & Pot” czy „Light In My Shadow” to tylko część z nich, ale dobrze pokazują, co za setlistę na tej trasie ugotowali Australijczycy. Absolutna rewelacja.

The Rumjacks w Polsce. Kto nie widział, musi nadrobić. Kiedy kolejny koncert?

Jeśli ktoś nie widział ich na żywo, warto to nadrobić przy najbliższej okazji. A ta – jeżeli wierzyć słowom, które padły ze sceny – powinna nadarzyć się już niebawem. The Rumjacks na pewno znów zahaczą o Polskę przy okazji kolejnej europejskiej trasy.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama