Kibice na stadionie przy ul. Olimpijskiej nie mieli powodów do zadowolenia po pierwszych 45 minutach. Arka częściej utrzymywała się przy piłce, ale długo nie potrafiła zamienić tej przewagi na zagrożenie pod bramką rywali. Im bliżej pola karnego Podbeskidzia, tym więcej było niedokładności, strat i złych decyzji.
Pressing i kontra
Od początku było widać, że zespół z Bielska-Białej zamierza utrudniać gospodarzom życie wysokim pressingiem. Gdynianie mieli kłopot z wyprowadzaniem piłki spod własnej bramki, a kolejne błędy w komunikacji pozwalały gościom przejmować inicjatywę. Pierwszy sygnał ostrzegawczy przyszedł w 8. minucie, kiedy nieporozumienie Jędrzeja Grobelnego z Maciejem Ambrosiewiczem skończyło się rzutem rożnym dla Podbeskidzia. Goście atakowali coraz odważniej, a Arka nie umiała znaleźć sposobu na wyjście spod pressingu.
W 14. minucie gospodarze stworzyli jedną z lepszych sytuacji. Vladislavs Gutkovskis oddał celny strzał, który Szymon Brańczyk odbił do boku. Do piłki próbował jeszcze dojść Alassane Sidibe, ale po kontakcie z rywalem upadł w polu karnym. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
W 24. minucie Podbeskidzie objęło prowadzenie. Sidibe nie poradził sobie z przyjęciem piłki, a jego fatalna strata pozwoliła gościom wyprowadzić błyskawiczną kontrę. Michał Rakoczy uruchomił Lucjana Klisiewicza, który przebiegł z piłką sporą część boiska i w sytuacji sam na sam pokonał Grobelnego. Obrońcy Arki nie zdołali go dogonić.
Gospodarze mogli przegrywać wyżej. W 31. minucie, po dośrodkowaniu Kacpra Smolińskiego i zgraniu Marcina Urynowicza, Klisiewicz uderzył głową z bliska, ale trafił w słupek. W końcówce pierwszej połowy Gdynianie próbowali odpowiedzieć, m.in. po stałych fragmentach gry, jednak brakowało im dokładności. Z trybun słychać było coraz głośniejsze gwizdy. Do szatni gospodarze schodzili przy wyniku 0:1.
Zmiana odmieniła mecz
Trener Arki Tomasz Grzegorczyk zareagował już w przerwie: w miejsce Sidibe wpuścił Michała Milewskiego. Ta zmiana okazała się kluczowa. Po wznowieniu gry gospodarze wyglądali znacznie lepiej, a przede wszystkim szybciej podejmowali decyzje w ataku. W 51. minucie doprowadzili do wyrównania, choć gol wymagał jeszcze weryfikacji VAR.
Duży udział w akcji miał Serafin Szota, który odważnie rozegrał piłkę we własnym polu karnym, mijając Urynowicza. Piłka trafiła do Kasjana Lipkowskiego, a ten zagrał przed pole karne. Milewski znalazł się we właściwym miejscu i efektownie przelobował zarówno Marcina Biernata, jak i wychodzącego z bramki Brańczyka. Po konsultacji z VAR sędzia uznał trafienie.
Gol wyraźnie ożywił Arkę. Chwilę później gospodarze mogli już prowadzić, ale po świetnym dośrodkowaniu Lipkowskiego Gutkovskis z narożnika pola bramkowego nie trafił w światło bramki.
Gutkovskis wślizgiem
W 58. minucie Arka rozegrała świetnie przygotowany wariant rzutu wolnego. Dawid Kocyła zagrał przed pole karne, Milewski przepuścił piłkę, a strzał oddał Jakub Solecki. Po interwencji Arkadiusza Kasperkiewicza piłka wróciła do pomocnika Arki, który tym razem posłał ją w pole bramkowe. Tam najlepiej odnalazł się Gutkovskis. Łotewski napastnik wślizgiem skierował piłkę do siatki i dał żółto-niebieskim prowadzenie 2:1.
Podbeskidzie nie zamierzało się poddawać i szukało szans głównie po dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry. W 62. minucie to jednak Gdynianie mieli doskonałą okazję, by podwyższyć prowadzenie. Po kontrataku Soleckiego Gutkovskis dostał podanie, które otworzyło mu drogę do bramki, ale pojedynek sam na sam wygrał Brańczyk.
W kolejnych minutach presja gości rosła. Podbeskidzie wykonywało rzut rożny za rzutem rożnym, a Grobelny kilka razy musiał interweniować. Gospodarze nie zawsze potrafili spokojnie wyprowadzić piłkę i końcówka zapowiadała się nerwowo.
Rama dobija rywali
W 80. minucie trener Arki wpuścił na boisko Elmedina Ramę i Konrada Gruszkowskiego. Chwilę później gospodarze zadali decydujący cios. W 82. minucie Ambrosiewicz posłał znakomite prostopadłe podanie do Ramy. Rezerwowy napastnik, wypożyczony ze Slavii Praga, zachował zimną krew i precyzyjnym strzałem przy prawym słupku pokonał Brańczyka. Było 3:1.
Ten gol pozwolił Arce spokojniej rozegrać ostatnie minuty. Podbeskidzie wciąż atakowało i miało jeszcze kilka okazji, ale Grobelny był na posterunku. Gdynianie dowieźli dwubramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka.
Zwycięstwo dało Gdynianom awans na 10. miejsce w tabeli. Po 14 rozegranych meczach drużyna ma na koncie 18 punktów (5 zwycięstw, 3 remisy, 6 porażek) oraz bilans bramkowy 19:17.
Arka Gdynia - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:1 (0:1)
Bramki: Michał Milewski (51), Vladislavs Gutkovskis (58), Elmedin Rama (82) – Lucjan Klisiewicz (24).



Napisz komentarz
Komentarze