Do zdarzenia doszło na początku października na dworcu PKP w Słupsku. Pijany mężczyzna wypadł z pociągu na dworcu PKP w Słupsku i doznał obrażeń twarzy. Interweniowali policjanci wezwani przez konduktora. Mężczyzna został przewieziony później do słupskiego szpitala.
- Około godziny 16 dyżurny słupskiej komendy odebrał zgłoszenie od kierownika pociągu dotyczące nietrzeźwego pasażera, który miał mieć problemy z utrzymaniem równowagi - mówił kilka dni po incydencie rzecznik słupskiej policji. - Jeszcze przed przyjazdem funkcjonariuszy 52-latek miał przywrócić się na dworcu doznając przy tym obrażeń. Policjanci zaopatrzyli medycznie poszkodowanego. Na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego, który po przyjeździe podjął decyzję o przetransportowaniu mężczyzny do szpitala celem udzielenia mu dalszej pomocy.
To właśnie w szpitalu ratownicy dowiedzieli się, że mężczyzna to 52-letni Andrzej Michałowicz, od lipca tego roku sędzia Sądu Najwyższego. Michałowicz wcześniej był prezesem Sądu Okręgowego w Słupsku. Nadal jest również Komisarzem Wyborczym w Słupsku. Informację o jego stanowisku przekazała żona, która przyjechała odebrać sędziego ze szpitala.
Zaraz po incydencie Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek w rozmowie z dziennikarzem WP powiedział, że to jest niedopuszczalne zachowanie i musi je wyjaśnić.
Teraz decyzję w sprawie sędziego podjął jego przełożony sędzia Zbigniew Kapiński, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.
- Uprzejmie informujemy, że Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego zarządził natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego Sądu Najwyższego Andrzeja Michałowicza od dnia 29 października 2026 r. do czasu wydania uchwały przez właściwy sąd dyscyplinarny, nie dłużej jednak niż na okres jednego miesiąca - czytamy w komunikacie Sądu Najwyższego.
Nie wiadomo, czy w dniu wypadku sędzia Michałowicz prowadził rozprawy sądowe. Zgodnie z etyką sędzia musi zachować powagę urzędu również poza wykonywaniem obowiązków służbowych.



Napisz komentarz
Komentarze