Nie bądźmy obojętni - apel z Bojana
„Jako Rada Sołecka Bojana zwracamy się do wszystkich mieszkańców z apelem o wzmożoną czujność, odpowiedzialność i wzajemną troskę o bezpieczeństwo – szczególnie najmłodszych. W związku z niepokojącymi sygnałami docierającymi z Donimierza i okolic apelujemy, abyśmy również w Bojanie nie lekceważyli sytuacji, które mogą budzić uzasadniony niepokój. Nie znamy wszystkich okoliczności opisywanych zdarzeń ani nie możemy przesądzać, czy są ze sobą powiązane. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy pozostawać obojętni.” - tak zaczyna się apel Rady Sołeckiej Bojana, zamieszczony w sieci w ostatni weekend.
- Jest to wpis związany ze zdarzeniami, które miały mieć miejsce w Donimierzu – mówi sołtys Bojana, Daniel Gaffke. - Nie wiem jednak nic konkretnego.
Kim był krążący po wsi mężczyzna?
Jerzy Sychowski, sołtys Donimierza, odsyła do mieszkanki wsi, pani Karoliny. To ona zawiadomiła policję o nieznajomym mężczyźnie, który miał krążyć po miejscowości, wchodzić na posesje, zaglądać przez okna. - Zadzwonił do moich drzwi, prosił o podanie danych właściciela jednego z samochodów, potem o szklankę wody – mówi pani Karolina.- Wrócił w ubiegły wtorek. Jak zarejestrował monitoring sąsiadów, przez kilka minut stał naprzeciwko mojego domu, wpatrywał się bezpośrednio w okna, drzwi wejściowe i rozglądał po okolicy. W tym czasie byłam z dziećmi w domu i odpoczywaliśmy. Nie miałam świadomości, że ktoś stoi naprzeciwko i przygląda się temu, co dzieje się w domu. Potem przeniósł się pod dom w sąsiedztwie, gdzie sprawiał wrażenie, jakby obserwował przebywające tam samotnie dziecko.

Policja już zweryfikowała tę informację. Wiadomo, kim był krążący po wsi mężczyzna. Wiadomo też, że znajdował się pod wpływem alkoholu lub podobnie działającego środka.
Mercedes na wejherowskich numerach
Zawiadomienia z Donimierza mieszkańcy połączyli z innymi doniesieniami ze wsi Łebno, Pobłocie i Kowalewo, gdzie pojawiał się ponoć srebrnoszary Mercedes na wejherowskich numerach. Jego kierowca (mężczyzna między 40 a 50 rokiem życia) miał zaczepiać młode kobiety i dzieci, oferując podwiezienie.
Według relacji jednej z mieszkanek gminy, kierowca miał zaproponować „podwózki” co najmniej pięciokrotnie – w drugiej połowie września w Kowalewie, a potem 8, 19, 22 i 23 października w Łebnie.
Informacja na ten temat została przekazana na policję oraz do szkoły podstawowej w Łebnie. Trwa jej sprawdzanie.
Policja: porwań nie było
Czy jest to powód do obaw, czy też mamy do czynienia z kolejną odsłona legendy miejskiej, a raczej wiejskiej o tajemniczym samochodzie z kierowcą, porywającym z ulicy ofiary? Pewne jest, że na policję nie dotarło – szczęśliwie – żadne doniesienie o porwaniu.
Wiadomo także o dawniejszych przypadkach sprzed kilku lat, gdy drobiazgowa weryfikacja zgłoszenia, poparta analizą monitoringu wykazała, że „kierowca furgonetki zaczepiający dzieci” tak naprawdę był szanowanym obywatelem, zwracającym uwagę dziecku, by nie śmieciło w miejscu publicznym.
...ale trzeba pochwalić czujność
Asp. sztab. Anetta Potrykus podkreśla jednak, że policja nie lekceważy tego typu zgłoszeń.
- Należy pochwalić Radę Sołecką za troskę o bezpieczeństwo i podanie informacji, co trzeba zrobić w takiej sytuacji – twierdzi policjantka. - O potrzebie zachowania czujności przez rodziców mówimy podczas profilaktycznych spotkań w szkołach. A także o tym, że z dziećmi trzeba rozmawiać, przypominając im o zasadach bezpiecznej drogi do szkoły i o rozmowach z osobą obcą. Nie panikujmy, ale warto przestrzegać podstawowej profilaktyki i uczyć dzieci zasad bezpieczeństwa.



Napisz komentarz
Komentarze