Zostawił na Wybrzeżu swoje ślady. Nie tylko w pamięci. W Sopocie, razem z Bogumiłem Kobielą, wynajmowali lokum na ulicy Świerczewskiego (dziś Andersa 11). Mieszkali tu sześć lat. Od 1953 roku. Trzecie piętro kamienicy z 1897 roku. Pokój miał ok. 40 m kw., balkon, łazienkę i malutki buduarek z widokiem na morze. Mebli właściwie nie potrzebowali, żyrandol zrobili sobie z trzech brzozowych patyków. Nad drzwiami wisiały szpady i ochronny hełm szermierczy. Spali na materacach.

„Zresztą oni, zdaje się, pomimo że mieszkali razem, odnajmowali sobie co miesiąc to mieszkanie nawzajem i jeden od drugiego zdzierał przy tym strasznie" - pisał Jerzy Afanasjew w „Sezonie kolorowych chmur”. „Aby tam wejść, trzeba było dzwonić po kilkanaście razy, beczeć, porykiwać pod oknami, nim otworzono balkon i zawołano oczekującego pacjenta”.
Latem 1959 roku Cybulski wprowadza się do małego mieszkania na Straganiarskiej 37 w Gdańsku. Dawna sąsiadka wspominała, że mieszkał tu jak stary kawaler. Po jego wyjeździe z Wybrzeża przejął tę dziuplę reżyser Jerzy Karwowski, który planował nawet zrobić tu muzeum pamięci Zbyszka.
Wśród jego wybrzeżowych, ważnych miejsc jest i dawna siedziba studenckiego Klubu Żak czy sopocki Spatif. Przede wszystkim jednak teatr. Cybulski grał na wszystkich ówczesnych scenach Teatru Wybrzeże: tej w Gdyni (już nieistniejącej), w budynku opery czy w Teatrze Kameralnym.
W styczniu minie 60 lat, gdy przedstawieniem „Zmierzch demonów” hucznie otwierano na Targu Węglowym w Gdańsku nową siedzibę teatru. Wiadomość o tragicznej śmierci Cybulskiego dotarła do jego kolegów z Wybrzeża nad ranem, gdy w sopockim Grand Hotelu kończył się wielki, popremierowy bankiet. Jeszcze tego samego dnia w holu nowego teatru powieszono przesłonięte kirem zdjęcie aktora.

- Wciąż coś zmieniał na scenie: ustawienia, sytuacje, słowa. Nie trzymał się ni czasu, ni miejsca. Powtarzalność straszliwie go męczyła. I w życiu, i w teatrze. Miał sto kluczy. I do roli, i do mieszkania – wspominała przed laty kolegę aktorka Krystyna Łubieńska. W jednym z ostatnich wywiadów powiedziała: „Zmienia się teatr, ale zmienia się też aktorstwo. Jedno, co nigdy się nie zmieni i zawsze będzie aktualne, to prawdziwe teatralne rzemiosło. Ono zawsze będzie w cenie. Co mnie dziś bardzo boli to fakt, że we współczesnych sztukach nie ma wielkich ról, nie ma materiału na aktorskie kreacje. Cybulski nie miałby dziś za wiele w teatrze do roboty”…



Napisz komentarz
Komentarze