Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy Lechia Gdańsk podniesie się po upadku?

Stało się. Gdańsk – największe miasto województwa pomorskiego i szóste w Polsce pod względem liczby ludności – od przyszłego sezonu piłkarskiego - nie będzie miało swojej drużyny w PKO BP Ekstraklasie – najwyższej klasie rozgrywkowej.

Po 15 latach obecności w Ekstraklasie Lechia Gdańsk ze względu na katastrofalne wyniki piłkarskie spada do I ligi. Ale tylko formalnie. Bo faktycznie wciąż nie wiemy, czy utrata ogromnych pieniędzy z tytułu praw telewizyjnych, dotacji miasta Gdańsk i liczne zobowiązania, nie spowodują że właściciel i Zarząd Klubu nie będą w stanie dostać licencji i utrzymać drużyny nawet w I lidze. To najgorszy scenariusz.

Spadek z Ekstraklasy to dla rzeszy kibiców z Gdańska i całego Pomorza wielki cios wizerunkowy, promocyjny i sportowy. Stało się tak, pomimo że w klubie grają naprawdę całkiem nieźli zawodnicy. Udało się stworzyć niezłą kadrę, ale nie udało się stworzyć zespołu.

Adam Mandziara, współwłaściciel klubu we wpisie na Instagramie przyznaje, że spadek Lechii to jedna z jego największych porażek w życiu. A doszło do niej na skutek „niewiarygodnej ilości błędów popełnionych przez zarząd klubu, dział sportowy, szkoleniowy i drużynę”. Portal meczyki.pl wskazuje jeszcze zaległości z pensjami dla piłkarzy. To wszystko sprawiło, że Lechia pogrążyła się w kryzysie i wypadnie z Ekstraklasy. Wiele wątpliwości i podejrzeń wzbudziła niejasna polityka komunikacyjna, kontraktowa i personalna, w tym liczne zmiany trenerów w trakcie trwania sezonu.

Współwłaściciel klubu prosi, by nie lamentować, bo to „nie jest koniec świata”. Pełna zgoda, tylko kibice czekają na jasną deklarację, strategię i plan działania na najbliższy sezon. Czy Lechia uzyska licencję i na pewno zagra w I lidze? Czy uda się stworzyć nowy, zgrany zespół, który w następnym sezonie wróci do Ekstraklasy?

Dla wielu kibiców - i tych, którzy mocno angażują się w życie klubu, jeżdżą z piłkarzami, i tych, którzy kibicują im przed telewizorami, ważne są wyniki i sukcesy Lechii (Puchar i Superpuchar Polski, gra w eliminacjach do Ligi Europy), ale też blisko 80-letnia tradycja, tożsamość i pełna identyfikacja z drużyną. A teraz to wszystko zaczyna się rozsypywać.

Mimo to współwłaściciel klubu prosi, by nie lamentować, bo to „nie jest koniec świata”. Pełna zgoda, tylko kibice czekają na jasną deklarację, strategię i plan działania na najbliższy sezon. Czy Lechia uzyska licencję i na pewno zagra w I lidze? Czy uda się stworzyć nowy, zgrany zespół, który w następnym sezonie wróci do Ekstraklasy?

Nadzieję na ratunek dają ostatnie doniesienia wirtualnemedia.pl o tym, że współwłaściciel Wirtualnej Polski Michał Brański z partnerem, złożył wstępną ofertę kupna klubu. Oby udało się ją sfinalizować i uratować zasłużony gdański klub. Tego życzę właścicielom, kibicom, piłkarzom i działaczom Lechii Gdańsk. Nie można zmarnować potencjału Lechii!
 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama