Nadciąga srebrne tsunami. Czy Polska jest krajem dla starych ludzi?

Niecałe 10 milionów rodaków przekroczyło 60 rok życia, w tym 1,5 mln ludzi jest powyżej osiemdziesiątki. - W sytuacji gdy niespełna co trzeci Polak przekroczył 60 lat, a liczba ta będzie przyrastała, mamy rzeczywiście problem - mówi prof. dr n.med. Grzegorz Raczak, kardiolog, były kierownik Katedry Kardiologii i Elektroterapii Serca Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Gdańsku.
Dorota
Abramowicz
28.11.2022 / 05:00

Spotykam się ze skargami starszych osób, twierdzących, że im bardziej potrzebują pomocy medycznej, tym mniej jej dostają. Trudno się dostać do lekarza POZ, prywatne podmioty unikają sprzedaży pakietów seniorom, brakuje geriatrów, a sędziwy pacjent traktowany jest często jak "problem", którego warto unikać. Czy Polska to kraj dla starych ludzi?
Mamy teraz czasy, w których liczą się prawie wyłącznie wartości materialne, postępujący konsumpcjonizm, hedonizm. W takich czasach ludzie starsi stają się obciążeniem nie tylko dla systemu opieki zdrowotnej, ale także dla rodzin tych chorych i dla ewentualnych  pracodawców. Ageizm dotyka to jednej trzeciej pracowników w wieku okołoemerytalnym, osobiście też zetknąłem się z pewną formą takich szykan, czyli dyskryminacją ze względu na wiek w mojej macierzystej uczelni. Straciłem, w części z powodu wieku stanowisko, a etatu nie straciłem głównie dlatego, że chroni mnie przepis o zakazie zmieniania warunków pracy w okresie okołoemerytalnym.

Wiele osób po sześćdziesiątce nadal jednak pracuje, o polityce senioralnej decydują dziś w dużej mierze parlamentarzyści, którzy też zbliżają się lub już przekroczyli wiek emerytalny. Seniorów mamy coraz więcej?
Racja, sam prezes Jarosław Kaczyński skończył już 73 lata, a słynny Janusz Korwin-Mikke przeszedł na emeryturę w wieku 80 lat.  Zresztą mówimy o znaczącej grupie Polaków. Niecałe 10 milionów rodaków przekroczyło 60 rok życia, w tym 1,5 mln ludzi jest powyżej osiemdziesiątki. Rośnie populacja 90-latków, których zaczęto już dzielić na "młodych dziewięćdziesięciolatków" (do 94 roku życia) i tych starszych. Wisienką na torcie są stulatkowie. W 1970 r. było ich w Polsce 400, w 2016 r. - 5 tysięcy, a w latach 40. XXI wieku będzie ich około 25 tysięcy.

Prof. dr hab. n. med. Grzegorz Raczak, były kierownik II Katedry Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego 

To problem czy wyzwanie?
Raczej naturalna kolej rzeczy. Medycyna się rozwija, leczenie i profilaktyka są coraz lepsze, tryb życia się zmienia. I nic dziwnego, że ludzie dożywają nawet 122 roku życia.

Pozostaje jednak pytanie o jakość tego życia. Jeśli ma to być wegetacja w łóżku, to ja uprzejmie dziękuję za 120 lat. Co można zrobić, by jak najdłużej żyć w zdrowiu?
Część - choć nie wszystko - zależy od nas samych. Należy prawidłowo się odżywiać, wykazywać właściwą aktywność fizyczną, mieć zaufanego lekarza, który dba o nasze leczenie i wykonywanie odpowiednich badań profilaktycznych Potrzebny jest jednak, gdy osiągniemy należyty wiek, także odpowiedni system opieki geriatrycznej, który to ogarnie oraz pieniądze na to, by system ten sprawnie funkcjonował. Systemu na razie brakuje, finansowanie wyraźnie niedomaga. Geriatria, czyli dziedzina zajmująca się schorzeniami wieku podeszłego, działa w szpitalach najwyżej "na doczepkę" do oddziałów wewnętrznych. A przecież w większości oddziałów od laryngologii, przez ortopedię, do  kardiologii co najmniej połowa, a często i 75 proc. pacjentów przekroczyło sześćdziesiąt lat. Niezbędne są więc oddzielne jednostki geriatryczne, gdzie można pacjenta kompleksowo zbadać, poleczyć i wypisać z określonymi zaleceniami, a następnie wysłać do opieki ambulatoryjnej. Ta  geriatryczna opieka ambulatoryjna też musi istnieć realnie, a nie tylko symbolicznie. Do tego jest jednak niezbędne jest systematyczne kształcenie specjalistów w tej dziedzinie.

prof. dr n.med. Grzegorz Raczak
kardiolog

Uważa się, że jednej trzeciej, a nawet połowy niedołężności można byłoby uniknąć, stosując odpowiednią profilaktykę, wykrywanie i przeciwdziałanie chorobom, a także wczesne podjęcie ich leczenia

Ilu geriatrów pracuje na Pomorzu?
Około trzydziestu. A powinno być trzystu i więcej. Opieka nad starszym pacjentem zaczyna się na poziomie POZ. U starszych często występuje tzw. wielochorobowość, czyli równoczesne występowanie co najmniej trzech chorób przewlekłych. Zwykle jest to jakaś choroba serca, układu ruchu, czasem płuc, depresja, demencja. W przypadku starszych chorych należy także stosować  ocenę sprawności chorego według odpowiedniej skali, np. względnie prostą ocenę w skali VES-13 , przeprowadzaną w części oddziałów szpitalnych. Pozwala to na zidentyfikowanie chorych zwiększonego ryzyka i ukierunkowanie dalszych działań diagnostycznych, terapeutycznych i opiekuńczych. Wynik w skali VES-13 powyżej 3 punktów, stanowi wskazanie do czasochłonnej  całościowej oceny geriatrycznej wykonywanej w ośrodkach geriatrycznych,

Lekarz z przychodni może poświęcić pacjentowi 10-15 minut. To nie wystarczy na te wszystkie badania, testy..
Zgadzam się. Człowiek w starszym wieku wymaga więcej czasu. Zlecenie badań i leków  musi poprzedzić odpowiednio przeprowadzona rozmowa z pacjentem. W przypadku osób w mocno podeszłym wieku nie jest to takie łatwe i szybkie. Lekarz powinien nie tylko dostać więcej minut na takiego pacjenta, ale także mieć możliwość skonsultowania jego przypadku z geriatrą. Problemem bywa chociażby nadmiar leków zapisywanych seniorom przez różnych specjalistów na różne schorzenia. I to geriatra może pomóc, aby tę listę leków skrócić.

Słyszałam o pacjentach zażywających kilkanaście-kilkadziesiąt tabletek, którzy bardziej cierpią z powodu skutków ubocznych lekarstw, niż z powodu chorób.
Na własną rękę nie powinno się jednak rezygnować z farmakoterapii. Od tego są specjaliści, którzy uzgodnią, jakie leki są niezbędne, a jakie można odstawić.

Póki senior pracuje, korzysta z tzw. badań okresowych, na które kieruje pracodawca. W chwili przejścia na emeryturę zostaje mu ustawienie się w kolejce do lekarza w przychodni i wyproszenie skierowania. To sprawiedliwe?
Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego w Polsce działa program Profilaktyka 40 Plus, pozwalający osobom w wieku produkcyjnym na skorzystanie z pakietu badań profilaktycznych, a nie ma programu 65 Plus, czyli skierowanego do osób w wieku około emerytalnym i powtarzanego np. co jakiś czas. Taki bilans 65-latka powinien zawierać proste testy wykrywające ważne i częste zagrożenia. Pomiar ciśnienia tętniczego krwi, badanie morfologii i poziomu glukozy we krwi, lipidogram, EKG, mammografię i cytologię u kobiet, badanie fizykalne prostaty i PSA  u mężczyzn. Istotne są również prewencja w kierunku jelita grubego (kolonoskopia) oraz badanie gęstości kości w kierunku osteoporozy. Bilans w sposób niezbędny powinien być ukoronowany staranną wizytą u doświadczonego specjalisty, który - jeśli dopatrzy się wskazań –zleci odpowiednie badanie, takie jak echo serca, próbę wysiłkową, ABPM, czy inne. Nie należy także zapominać o testach, sprawdzających samodzielność seniora. Sprawdzamy, czy ktoś potrafi się pochylić, zawiązać sznurowadło, kucnąć, uklęknąć. A także - czy potrafi zrobić sam zakupy, sporządzić sobie posiłek, zażyć leki, zadbać o finanse. To wszystko składa się na zdolność do samodzielnego życia. Jeśli ta zdolność maleje, to aby nie doszło do tragedii, potrzebna jest mobilizacja rodziny, a jeśli to niemożliwe - państwowego systemu opieki.

Czy ustrzeżenie sprawnego jeszcze siedemdziesięciolatka przed zawałem, udarem czy szybkie rozpoznanie u niego nowotworu nie powinno się wszystkim opłacić? Mniej wydamy na niego z budżetu NFZ, nie będzie trzeba opieki nad niepełnosprawnym chorym...
W sytuacji, gdy z innej kieszeni wykłada się pieniądze na profilaktykę, z innej na leczenie, a jeszcze z innej na działania opiekuńcze, nie jest to już tak oczywiste. Stwierdzam to z goryczą.

prof. dr n.med. Grzegorz Raczak
kardiolog

W sytuacji gdy niespełna co trzeci Polak przekroczył 60 lat, a liczba ta będzie przyrastała, mamy rzeczywiście problem. To są ludzie wymagający zbudowanego wokół nich całego planu opieki. Musimy o tym głośno mówić już teraz, przygotowując się na moment, gdy coraz mniejsza liczba młodych będzie musiała zaopiekować się coraz większą liczbą starych. A im bardziej niepełnosprawni i niedołężni będą starzy ludzie, tym gorzej dla młodego pokolenia. Dlatego nie zostaje nam nic innego, jak już teraz zacząć poprawiać dobrostan seniorów. Należy też pamiętać że "srebrne tsunami"

Jak odsunąć ryzyko niesamodzielności?
Uważa się, że jednej trzeciej, a nawet połowy niedołężności można byłoby uniknąć, stosując odpowiednią profilaktykę, wykrywanie i przeciwdziałanie chorobom, a także wczesne podjęcie ich leczenia. W przypadku np. osób z ograniczeniami ruchu konieczna jest aktywność fizyczna. Trzeba ćwiczyć codzienne czynności, wstawanie, chodzenie. Osoby po 80. roku życia, mogą zacząć samemu, od robienia kroków w czasie siedzenia na krześle, przez ćwiczenia wstawania z krzesła i siadania (np. 10-20 powtórzeń), początkowo z wykorzystaniem oparć siedzenia, potem trzymając ręce złożone na piersiach.  Do tego potrzebny jest system edukacji. Bardzo wysoko oceniam Uniwersytety Trzeciego Wieku, na które zresztą nie tak łatwo jest się dostać. Poruszane są tam także tematy prozdrowotne. Edukację w tym kierunku powinien prowadzić też lekarz POZ. Również rodzina osoby niedołężnej powinna ocenić, w czym może pomóc bliskiemu. Na przykład może to być telefoniczne zamawianie zakupów, zwłaszcza ciężkich produktów takich jak ziemniaki czy płyny do picia, przegląd domu i usunięcie zbędnych a niebezpiecznych progów, dostosowanie wysokości zawieszenia  szafek do możliwości pacjenta.

Czy przy organizowaniu opieki medycznej dla seniorów warto korzystać z pomysłów innych krajów?
Zawsze z dużą estymą patrzyłem na osiągnięcia krajów skandynawskich, będących w czołówce jeśli chodzi o jakość życia osób starszych. Opieka nad seniorami jest tam kompleksowa i obejmuje różne aspekty, w tym zdrowotny i wspierający osoby niesamodzielne.

Polska, przy znacznie mniejszych nakładach na zdrowie, nie ma szans na osiągnięcie poziomu Szwecji. Jak w polskich realiach przyszykować się na "srebrne tsunami?
W sytuacji gdy niespełna co trzeci Polak przekroczył 60 lat, a liczba ta będzie przyrastała, mamy rzeczywiście problem. To są ludzie wymagający zbudowanego wokół nich całego planu opieki. Musimy o tym głośno mówić już teraz, przygotowując się na moment, gdy coraz mniejsza liczba młodych będzie musiała zaopiekować się coraz większą liczbą starych. A im bardziej niepełnosprawni i niedołężni będą starzy ludzie, tym gorzej dla młodego pokolenia. Dlatego nie zostaje nam nic innego, jak już teraz zacząć poprawiać dobrostan seniorów. Należy też pamiętać że "srebrne tsunami",  to także rozwój przemysłu pod potrzeby seniorów, którzy zaczynają stawać się coraz cenniejszymi klientami.. W tym kryją się potencjalne ułatwienia życia starszym ludziom.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze