Dr Wiesław Baryła: Młodzi poczuli, że ich przyszłość jest zagrożona. I poszli do urn

Polityka, jaką znamy z gmachu Sejmu i mediów, budziła i nadal budzi w młodych ludziach obrzydzenie. Ale w tych okolicznościach młodzi ludzie poczuli, że ich przyszłość jest zagrożona - mówi dr Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.
Ryszarda
Wojciechowska
17.10.2023 / 05:00

O ile języczkiem u wagi w tych wyborach były kobiety, o tyle największą niespodziankę sprawili młodzi wyborcy, w grupie 18-29 lat.

W wynikach sondażu powyborczego IPSOS wśród najmłodszych wyborców uderza bardzo słaby wynik PIS-u, który znalazł się w tej grupie wyborców dopiero na czwartym miejscu z 15 procentowym poparciem. Młodzi najchętniej głosowali na Koalicję Obywatelską, na którą zagłosowało 28 procent osób, na drugim miejscu z 18 procentami poparcia znalazła się Nowa Lewica, na trzecim miejscu ex aequo - Trzecia droga i Konfederacja z wynikiem po 17 procent. Gdyby Sejm był wybierany tylko przez najmłodszych wyborców, opozycja demokratyczna dysponowałaby większością konstytucyjną ponad dwóch trzecich mandatów. W takim Sejmie Prawo i Sprawiedliwość znalazłoby się w głębokiej opozycji, mając mniej niż 80 posłów. Młodzi wyborcy ponownie pokazali, że dobrze rozumieją politykę i w decydujących momentach dla kraju są godni zaufania.

ZOBACZ TEŻ: Politolodzy o wynikach wyborów. „Ludzie byli zmęczeni rządami PiS”

Skąd to pospolite ruszenie młodych ludzi? Przecież polityka ich niespecjalnie zajmuje?

Polityka, jaką znamy z gmachu Sejmu i mediów, budziła i nadal budzi w młodych ludziach obrzydzenie. Rządy PiS, zwłaszcza w ostatnich czterech latach, doprowadziły do pogorszenia się jakości edukacji szkolnej, opieki zdrowotnej oraz wzrostu cen. W tych okolicznościach młodzi ludzie poczuli, że ich przyszłość jest zagrożona.

Ale zamknęli oczy, zacisnęli zęby i poszli oddać głos?

W trakcie tej kampanii wyborczej młodzi uświadomili sobie, że błędne jest założenie, że jeśli oni będą ignorować politykę, to polityka będzie ich omijać. Dostrzegli zagrożenie dla swojej wolności osobistej ze strony państwa. Młode kobiety zmierzyły się z realnym ryzykiem, że państwo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości pozbawi je prawa do decydowania o sobie. Młodzi mężczyźni poparli swoje partnerki i żony w walce o te zagrożone wolności. Ostatecznie te głosy młodych wyrażają otwartość na świat, aspirację bycia nie tylko Polkami i Polakami, ale także Europejkami i Europejczykami. I są to również głosy sprzeciwiające się całkowicie realnemu niebezpieczeństwu wystąpienia Polski z Unii Europejskiej.

dr Wiesław Baryła
Uniwersytet SWPS

Polityka, jaką znamy z gmachu Sejmu i mediów, budziła i nadal budzi w młodych ludziach obrzydzenie. Rządy PiS, zwłaszcza w ostatnich czterech latach, doprowadziły do pogorszenia się jakości edukacji szkolnej, opieki zdrowotnej oraz wzrostu cen. W tych okolicznościach młodzi ludzie poczuli, że ich przyszłość jest zagrożona.

Mnie zdziwił słaby wynik Konfederacji w młodym elektoracie. A tyle mówiono, że młodych fascynuje nie tyle piątka Mentzena, co sam Mentzen. I co?

Konfederacja uzyskała naprawdę bardzo dobry wynik wśród młodych wyborców, zdobywając 17 procent ich głosów. To ponad dwukrotnie więcej niż średnie poparcie dla tej partii w całym elektoracie. Dla członków Konfederacji ten wynik może być źródłem nadziei na przyszłość. Z wyników sondażu wynika, że wszystkie partie mają szansę na zyskanie poparcia młodego elektoratu w przyszłości, z wyjątkiem Prawa i Sprawiedliwości. Ten sondaż powinien być dla polityków PIS silnym sygnałem ostrzegawczym, że czas nie jest ich sprzymierzeńcem i jeśli nie dokonają zmian, to skazują się na odejście do lamusa.

Co ten wynik młodych, to tłumne głosowanie, mówi jeszcze psychologowi społecznemu?

Że nigdy nie należy lekceważyć nieprzewidywalnej natury norm społecznych. Psychologowie i badacze społeczni zdają sobie sprawę, że z powodu wrażliwości ludzi na normy społeczne, zawsze mogą się zdarzyć nieprzewidywalne zjawiska społeczne. Skutki oddziaływania norm społecznych są trudne do przewidzenia. Z faktu, że ktoś uważa, że inni, których szanuje, oczekują od niego pewnego zachowania (np. udziału w wyborach), mogą rodzić się rewolucje. Nie da się jednak z góry określić, czy jakaś próba wprowadzenia nowej normy społecznej będzie skuteczna. Gdy pewna grupa osób, często początkowo bardzo mała, zaczyna promować i nakłaniać do pewnego zachowania, może to stać się powszechnie akceptowaną normą społeczną, której ludzie będą się poddawać, nawet bez głębszego namysłu. Takie sytuacje są jednak rzadkie, dobrze wiedzą o tym osoby zajmujące się marketingiem nowych produktów, większość prób wprowadzenia nowej normy kończy się niepowodzeniem. Ale czasem się udaje, jak w tych wyborach, gdy młodzi wyborcy uznali, że muszą zagłosować i nie zniechęcili się wielogodzinnymi kolejkami do lokali wyborczych.

ZOBACZ TAKŻE: Co z fryzurą Jacka Karnowskiego? Włosy za głosy, czyli słynne postrzyżyny!
Wiesław Baryła
Uniwersytet SWPS

Gdyby Sejm był wybierany tylko przez najmłodszych wyborców, opozycja demokratyczna dysponowałaby większością konstytucyjną ponad dwóch trzecich mandatów. W takim Sejmie Prawo i Sprawiedliwość znalazłoby się w głębokiej opozycji, mając mniej niż 80 posłów. Młodzi wyborcy ponownie pokazali, że dobrze rozumieją politykę i w decydujących momentach dla kraju są godni zaufania.

Ale może to jest tak, że ten najmłodszy elektorat od czasu do czasu się budzi?

To trudne do przewidzenia. Podejmowano już takie próby mobilizacji młodych w poprzednich wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Ale te kampanie zachęcające do głosowania nie przyniosły oczekiwanego efektu. Można by uznać, że były realizowane z mniejszym zaangażowaniem. Ale to właśnie był problem, że nie angażowały wystarczająco, bo nie istniała norma – a może nawet moda – na uczestnictwo w nich z pełnym entuzjazmem. Nie da się przewidzieć, kiedy ludzie zjednoczą się wokół jakiegoś celu czy wezmą udział w jakiejś inicjatywie. To ma swoją jasną stronę, bo nawet w bardzo trudnych sytuacjach daje nadzieję na zmianę. Ale ma też swoją ciemną stronę, bo dla tych, którzy lubią mieć wszystko pod kontrolą, to bardzo niepokoi.

Jakieś zagrożenie dla tego entuzjazmu młodych pan widzi?

Wszyscy cieszymy się, gdy widzimy szybkie efekty naszego działania. Dlatego ważne jest, aby proces tworzenia rządu był sprawny i aby młodzi ludzie otrzymali szybką informację zwrotną o tym, jakie są rezultaty ich udziału w wyborach.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Referendum. Jak (nie) głosowało Pomorze?

Jakieś zagrożenie dla tego entuzjazmu młodych pan widzi?

Wszyscy cieszymy się, gdy widzimy szybkie efekty naszego działania. Dlatego ważne jest, aby proces tworzenia rządu był sprawny i aby młodzi ludzie otrzymali szybką informację zwrotną o tym, jakie są rezultaty ich udziału w wyborach. Jeśli tworzenie nowego rządu będzie się ciągnąć, to w kolejnych wyborach może się zdarzyć, że młodzi nie pójdą głosować. Jeśli zauważą, że rząd powstanie dopiero np. w grudniu, a rezultaty jego pracy ujrzą światło dzienne np. w marcu, to pomyślą – my się zmobilizowaliśmy, oddaliśmy im władzę, a oni nic z tym nie zrobili.

Zwłaszcza, że młody elektorat jest niecierpliwy.

Wszyscy doceniamy, gdy szybko dowiadujemy się o skutkach naszych działań. Aby zapobiegać rozczarowaniu można próbować wyjaśniać wyborcom, że skutki wyborów nie są natychmiastowe, ale jest to zwykle trudne i niekoniecznie przekonujące. Może da się przekonać prezydenta Dudę, żeby postąpił rozsądnie i w pierwszej kolejności powołał kogoś z Koalicji Obywatelskiej na premiera? Szczerze mówiąc, nie liczę na to. Musiałby się wydarzyć cud. A jeden cud tej jesieni już mieliśmy.

 

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze