Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Czarna Dąbrówka: Jest wyrok za nielegalne składowisko odpadów, a niebezpieczne śmieci nadal zalegają

Sąd Okręgowy w Słupsku skazał organizatora nielegalnego składowiska niebezpiecznych odpadów w Czarnej Dąbrówce na 2 lata więzienia. Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wymierzył spółce karę w wysokości około 900 tys. zł za nielegalne zbieranie odpadów – bez wymaganego zezwolenia. WIOŚ wstrzymał też działalność spółki w zakresie zbierania odpadów. Kto jednak poniesie koszty usunięcia toksycznych odpadów.
Czarna Dąbrówka: Jest wyrok za nielegalne składowisko odpadów, a niebezpieczne śmieci nadal zalegają

Autor: Pixabay

Przypomnijmy, w 2020 r. inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku przeprowadzili kontrolę Spółki odpowiedzialnej za nielegalne zbieranie odpadów niebezpiecznych w budynku gospodarczym na terenie gminy Czarna Dąbrówka. W trakcie czynności kontrolnych ustalono, że w hali zostało zwiezionych około 250 pojemników typu mauzer (pojemność 1000 litrów) oraz około 500 beczek (pojemność 200 litrów) niebezpiecznych odpadów chemicznych.
Na drodze decyzji administracyjnej została wstrzymana działalność w zakresie zbierania odpadów bez zezwolenia. WIOŚ ukarał sprawcę tego procederu i wymierzył mu około 900 tys. zł kary.

Jednocześnie Inspektorat złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Słupsku o możliwości popełnienia przestępstwa odpadowego.


W październiku Sąd Okręgowy w Słupsku skazał organizatora, nielegalnego składowiska toksycznych odpadów, na 2 lata pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

Obie sankcje jednak nadal nie rozwiązują sprawy nielegalnego składowiska. Ukarany organizator podobno nie ma środków na usunięcie toksycznych odpadów. W prawa problem może zostać zrzucony na barki gminy, czyli wszystkich mieszkańców gminy Czarnej Dąbrówki. Co to oznaczałoby dla gminnego samorządu?

- Zgodnie z obowiązującym prawem czeka nas usunięcie tych niebezpiecznych odpadów na koszt gminy – nie kryje niezadowolenia z takiej sytuacji Jan Klasa, wójt gminy Czarna Dąbrówka. - To oznacza, że gmina będzie miała znaleźć w budżecie 8-9 mln zł na zlecenie usunięcia tych odpadów. A ja się pytam skąd mamy wziąć taką kasę – pyta.

Czy gmina ma szansę odwołania się od takiej decyzji?

- Jest podstawowa kwestia od czego i do kogo możemy się odwołać – mówi wójt Klasa. - Nie ma takiej prawnej możliwości – takie mamy państwo. Państwowe służby dopuściły do tego, bo to się dzieje w skali całego kraju. Są służby: WIOŚ, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. To idzie rozliczyć wszystkie firmy, które zajmują się produkcją różnego rodzaju materiałów na bazie półproduktów śmieciowych, które zostają, typu rozcieńczalniki, pochodne , farbopochodne, bo to są tego rodzaju materiały. Można to rozliczyć technologicznie.

Jak podkreśla wójt, państwo stworzyło takie formy, że można wszystko ominąć za pomocą słupów spółek, albo spółek z o.o., które gdzieś złożą czy komuś podrzucą takie odpady.

- Później taka spółka się rozwiązuje, albo tak jak w tym przypadku, udaje, że nie ma środków – wyjaśnia Jan Klasa. - Ale jakieś środki za zgromadzenie tych toksycznych odpadów ktoś otrzymał. Jakieś 2 lata odsiadki za taki proceder, to jest absolutnie nieadekwatne do stopnia przestępstwa. Wynika z tego, że podatnicy – ludzie tutaj w małej gminie – gdzie budżet na cały rok, to niespełna 40 mln zł, mają za to zapłacić. Za brak rozumnej polityki państwa. Jak to jest możliwe? Zawiniły tu instytucje państwa. Nie samorządowe, a właśnie instytucje państwa poprzez tworzenie, czy też umożliwienie takich mechanizmów i to od lat. Ten proceder nie dzieje się od dziś, a trwa już od około 10 lat – podkreśla.

Wójt nie kryje niezadowolenia.

- I co z tego, że się informowało odpowiednie instytucje Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska o tym co się dzieje – nikt nie zareagował – mówi wójt. - A w tej chwili to samorząd ma zapłacić – to jest katastrofa dla gminy. Tak kwota w naszym przypadku, nie jest absolutnie do przejścia. Ani ja, ani skarbnik gminy, ani tym bardziej radny gminni nie podejmą takiej decyzji, aby za gminne pieniądze usuwać te toksyczne odpady. Chyba, że zrobi to wojewoda w trybie nakazowym, ale wtedy niech sam szuka środki na zrealizowanie tego zadania – my ich nie mamy.

Jan Klasa wylicza, że zapłata za usunięcie tych odpadów pochłonęłaby środki na rozwój gminy na okres 5 a nawet 8 lat.

- Nasza zdolność inwestycyjna, przy założeniu, że podatnicy się wywiążą, to jest 3-4 miliony zł na dopłaty do dofinasowania pozyskiwanego ze środków unijnych czy też z innych projektów. Jeżeli koszt utylizacji odpadów to byłaby kwota nawet 12 mln zł, to jest to brak jakichkolwiek środków na inwestycje na co najmniej 4 lata.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama