W 1999 roku podczas wprowadzania w Polsce systemu finansowania ochrony zdrowia za pomocą poboru składki zdrowotnej wielu ekspertów publicznie zabierało głos, ostrzegając, że ustalenie zbyt niskiej składki, poniżej wyliczonej wówczas na poziomie 11%, spowoduje zadyszkę finansową ochrony zdrowia przez następne dziesięciolecia. Parlamentarzyści ustalili jednak poziom składki radykalnie niższy, chociaż pod naporem powyższych opinii wprowadzono do ustawy zapis o corocznym stopniowym podnoszeniu składki zdrowotnej.
Niestety po roku uchylono ten zapis. Nowo powołane wówczas Regionalne Kasy Chorych borykały się z problemem znaczącego niedoboru środków finansowych, co często kończyło się zamykaniem oddziałów szpitalnych, a nawet szpitali i radykalnym zmniejszeniu dostępności pacjentów do świadczeń zdrowotnych.
PRZECZYTAJ TEŻ: Tak Polacy oceniają polską ochronę zdrowia
Niezależnie od powyższego, w 2022 roku Polski Ład dokonał zmian w zasadach poboru składki zdrowotnej w sposób uznany przez niektóre środowiska za niesprawiedliwy. Wielu polityków jednak nadal domaga się obniżenia składki zdrowotnej, co byłoby możliwe do rozważenia (w co ja jednak wątpię), gdyby najpierw przeprowadzono gruntowną reformę systemu ochrony zdrowia. A na to się nie zanosi.
Dlatego też w aktualnej sytuacji należy mówić raczej o wzroście wielkości kwoty ogólnej, pochodzącej z poboru składek zdrowotnych w Polsce, może nawet bez konieczności podniesienia wysokości składki zdrowotnej, ale w wyniku bardziej sprawiedliwego i powszechnego poboru składki od wszystkich pracujących obywateli (zniesienie różnych przywilejów, zwolnień czy płacenia ich za określoną grupę społeczną przez Skarb Państwa).
Ale dyskusję o sposobach finansowania ochrony zdrowia oraz wysokości i zasadach poboru składek należy rozpocząć, chociaż strach przed podjęciem tego tematu jest widoczny podczas każdej debaty na temat ochrony zdrowia.
PRZECZYTAJ: Szpitale odwołują operacje, kasa NFZ świeci pustkami. "System się wali, winni politycy"
System funkcjonowania i finansowania ochrony zdrowia wymaga obecnie radykalnej zmiany, z czym, w zasadzie wszyscy się zgadzają i niewiele z tego wynika.
Dlatego bardziej przekonujące obywateli byłoby podejmowanie przez rządzących zmian zdroworozsądkowych, wynikających z patrzenia na ochronę zdrowia oczami osoby potrzebującej pomocy medycznej.
Przykładowo: wstajemy rano i źle się czujemy, bóle żołądkowe i zawroty głowy. Dzwonimy do poradni lekarza pierwszego kontaktu i otrzymujemy propozycję wizyty za kilka dni. Dzwonimy do Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej i dowiadujemy się, że rozpoczynają działalność od godz. 18. Zrozpaczeni dzwonimy do Spółdzielni Lekarskiej, decydując się na płatną wizytę i pani rejestratorka mówi, że internista będzie następnego dnia. Co robimy: jedziemy do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR), dobrze wiedząc, że nie jesteśmy w stanie zagrożenia życia, a takie tylko osoby powinien przyjmować oddział ratunkowy. Efekt: obywatele oceniają polską ochronę zdrowia przez pryzmat wielogodzinnych oczekiwań na SOR-ach jako nieefektywną i niesprawną.
ZOBACZ TEŻ: Polacy krytycznie o SOR-ach. Głównym problemem długi czas oczekiwania na lekarza
Może należałoby w ramach takiej małej sektorowej reformy ograniczyć możliwości przyjmowania przez Szpitalne Oddziały Ratunkowe wyłącznie do pacjentów w stanie zagrożenia życia, przywożonych głównie karetkami? Z kolei punkty Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej przekształcić w pozaszpitalne całodobowe Punkty Pierwszej Pomocy (np. dwóch lekarzy, w tym lekarz internista i chirurg-ortopeda oraz pielęgniarka) z dyżurną karetką? W ośmiu na dziesięć przypadków wystarczyłaby z pewnością porada lekarska, pomoc ambulatoryjna, zastrzyk lub recepta i zalecenie zgłoszenia się do lekarza pierwszego kontaktu). W przypadku jednak stwierdzenia przez dyżurującego lekarza konieczności natychmiastowej pomocy szpitalnej karetka zawoziłaby pacjenta do najbliższego SOR-u.
Na bardzo wielu odcinakach polskiej ochrony zdrowia można byłoby, nie czekając na reformę całego systemu, podejmować decyzje co do zmian umożliwiających usprawnienie jego funkcjonowania.























Napisz komentarz
Komentarze