Surowsze kary za atak na ratowników, policjantów i strażaków. Nowe przepisy już obowiązują!
Nawet 5 latami więzienia może zakończyć się atak na:
- ratownika medycznego,
- policjanta,
- strażaka
- czy strażnika miejskiego.
Nowe przepisy właśnie weszły w życie i znacząco wzmacniają ochronę wszystkich, którzy każdego dnia ryzykują zdrowie i życie, niosąc pomoc innym - od lekarzy i pielęgniarek po ratowników górskich i wodnych.
- Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem. Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec osób, które pomagają innym. Bez względu na to czy jest to ratownik medyczny, policjant, strażak czy każdy obywatel, który ratuje innych. Wszyscy musimy czuć się bezpiecznie idąc np. do przychodni, szpitala czy urzędu. Bezkarność tych, którzy odważą się zaatakować musi się skończyć – komentuje Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.
Surowsze kary za przemoc wobec osób interweniujących, w tym prywatnych!
Bardzo ważną zmianą w nowych przepisach jest zapis, że za atak na policjanta, strażaka, ratownika medycznego lub osobę ratującą innych, na przykład poprzez powstrzymanie napastnika, rozdzielenie bójki, ratunek podczas pożaru - grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Z tego zapisu wynika jasno, że taką samą ochroną jak funkcjonariusze publiczni, zostali objęci także obywatele, czyli prywatne osoby podejmujący interwencję. Dotąd maksymalna kara za naruszenie nietykalności funkcjonariusza wynosiła 3 lata, a w przypadku obywatela ratującego innych, zaledwie 2.
PRZECZYTAJ TEŻ: Wejherowo: Kolejny atak na ratowników medycznych. Agresor czeka na zarzuty
Większa ochrona przed agresją słowną
Zgodnie z nowymi przepisami, każda osoba, która podczas interwencji zostanie znieważona (np. wyzwiska, zniewagi), będzie traktowana jak funkcjonariusz publiczny, a sprawą szybko zajmie się prokuratura. Wystarczy wniosek pokrzywdzonego i sprawę będzie prowadziła prokuratura, a nie jak dotychczas sam znieważony.
Ponadto za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu czy urzędzie, grozi kara:
- aresztu,
- ograniczenia wolności,
- grzywny od 1000 do 5000 złotych
- lub 1000 złotych mandatu.
Taka sama kara będzie grozić za zakłócanie spokoju i porządku publicznego pod wpływem alkoholu lub narkotyków i innych środków odurzających, np. dopalaczy.
Wyroki podawane do publicznej wiadomości
Od 2 stycznia na wniosek pokrzywdzonego sąd musi opublikować wyrok, czyli ujawnić osobę sprawcy (np. na stronie internetowej), jeśli sprawca zostanie skazany za przemoc wobec funkcjonariusza lub osoby ratującej innych.
Postępowanie przyspieszone
I kolejna nowość. Jeśli ktoś zostanie przyłapany na gorącym uczynku podczas ataku w szpitalu, przychodni, urzędzie lub w trakcie akcji medycznej, to policja ma obowiązek, a nie tylko możliwość, zatrzymać go i doprowadzić do sądu, gdzie sąd w trybie przyspieszonym osądzi sprawcę.
Jeszcze 10 lat temu, zaatakowanie ratownika nie do pomyślenia! Tymczasem tylko w 2025 roku:
- 19 marca, Sopot - pijany 34-latek z Rumi wtargnął do ambulansu i kilka razy uderzył pięścią w głowę ratownika medycznego, który udzielał pomocy kobiecie
- 30 kwietnia, Łuków (woj. lubelskie) - pobicie dwóch ratowników medycznych przez męża i syna pacjentki
- 1 maja, Pruszków - pacjent powalił pielęgniarkę, a gdy ta leżała, zaczął okładać ją pięściami
- 2 maja Kraków - pacjent SOR pod wpływem alkoholu uderzył lekarza i żołnierza
- 3 maja, Gdynia - pijana kobieta przywieziona na oddział ratunkowy zaatakowała ordynatora, lekarkę oraz ratowniczkę medyczną
- 6 maja, Sokółki (woj. podlaskie) - 33-latek na oddziale ratunkowym zaatakował ratownika medycznego i groził mu śmiercią
To tylko kilka z wielu artykułów, które opublikowaliśmy w 2025 r. Najtragiczniejszym zdarzeniem było to z 29 kwietnia, gdy Polską wstrząsnęła informacja o śmierci dr. Tomasza Soleckiego z krakowskiego szpitala uniwersyteckiego, zamordowanego przez pacjenta uzbrojonego w nóż rzeźnicki.
- Kiedy zacząłem pracę w pogotowiu w latach 90., jeździłem do dzielnic o złej reputacji, typu Orunia i nie pamiętam tam sytuacji, by było jakieś zagrożenie. Zespoły ratownictwa medycznego cieszyły się wtedy szacunkiem u mieszkających tam, różnej mentalności, ludzi. Jak „doktor” przyjeżdżał i mówił, co trzeba zrobić, słuchano go i był zawsze spokój. Nie było żadnej agresji. To się zaczęło bardzo zmieniać w ostatnich 10 latach. Zaczęło się lekceważenie lekarzy - mówi dr n. med. Antoni Urbanowicz, z ratownictwem medycznym związany od 30 lat. Najpierw pracował w Akademii Medycznej (obecnie GUMed), a później w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym.
Pytany w marcu ub. roku o sposoby przeciwdziałania temu zjawisku, Antoni Urbanowicz wyraził przekonanie, że na edukację społeczeństwa jest już za późno. Zniknęło zaufanie, zniknęły autorytety. Każdy może powiedzieć o każdym dowolne kłamstwo i nic mu nie grozi. Zdaniem lekarza jedynym skutecznym rozwiązaniem byłaby nieuchronność kary dla sprawców.
Nowe przepisy tę nieuchronność kary gwarantują. Czy okażą się skuteczne?
- Wprowadzona zmiana przepisów, dotycząca ataków na funkcjonariuszy publicznych oraz na osoby cywilne broniące innych przed napaścią, w sposób znaczący wzmacnia ochronę wszystkich, którzy każdego dnia ryzykują zdrowie i życie, niosąc pomoc innym - mówi mł. asp. Piotr Pawłowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Świadomość nieuchronności kary z pewnością wpłynie na poczucie bezpieczeństwa zarówno pośród osób cywilnych, jak i funkcjonariuszy, którzy ratują życie i zdrowie ludzkie.
Ratownicy medyczni w Polsce rocznie realizują około 3,5 miliona interwencji. Szacuje się, że w 10–15 proc. przypadków dochodzi do agresji wobec medyków, co przekłada się na około 350 tysięcy incydentów rocznie.
PRZECZYTAJ TEŻ: Agresywny i pijany pacjent na SOR w Wejherowie groził ratownikom śmiercią
Według badań przeprowadzonych w 2018 roku przez Uniwersytet Jagielloński:
- 96 proc. ratowników medycznych doświadczyło jakiejkolwiek formy agresji w ciągu ostatniego roku.
- 88 proc. z nich spotkało się z agresją werbalną,
- 74 proc. doświadczyło aktów wandalizmu,
- 68 proc. było bezpośrednim obiektem ataku fizycznego ze strony pacjenta lub osób towarzyszących,
- Wg badań realizowanych przez Gdański Uniwersytet Medyczny, wśród pracowników Klinicznego Oddziału Ratunkowego 89 proc. personelu doświadczyło agresji słownej, 67 proc. agresji fizycznej.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Plaga ataków na lekarzy i ratowników. Nawet 350 tysięcy razy rocznie! Jak skutecznie chronić medyków?
Pewne i niepodważalne jest to, że osoby pracujące w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych oraz w karetkach Zespołów Ratownictwa Medycznego każdego dnia ratują życie wielu osobom. Niestety, w ostatnim czasie robią to z narażeniem własnego. Coraz częściej to zagrożenie wynika nie tylko ze specyfiki pracy, ale też z niewytłumaczalnej agresji ze strony pacjentów oraz ich bliskich. Czy zaostrzone sankcje prawne zmniejszą ryzyko, które podejmuje ratownik wyjeżdżając do pacjenta?
Z czytanych kronik policyjnych wynika, że pijani kierowcy są plagą, na których nie działają żadne obostrzenia prawne. Oby kolejną nie okazali się agresywni pacjenci czy ich bliscy, atakujący ratowników.






![Policyjny radiowóz driftował na rondzie w Słupsku? Jest stanowisko komendy [FILM] Policyjny radiowóz driftował na rondzie w Słupsku? Jest stanowisko komendy [FILM]](https://static2.zawszepomorze.pl/data/articles/sm-16x9-drift-slupsk-1767694266.png)

















Napisz komentarz
Komentarze