Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Gdańsk. Rekordowy Budżet Obywatelski i spór o skład zespołu weryfikującego projekty

4 marca rozpoczął się nabór projektów do gdańskiego Budżetu Obywatelskiego. Tydzień wcześniej Rada Miasta – mimo sprzeciwu większości rad dzielnic i radnych opozycji przegłosowała zmiany w składzie zespołu oceniającego projekty BO. Będzie w nim zasiadać aż pięcioro urzędników wskazanych przez prezydenta.
Gdańsk. Rekordowy Budżet Obywatelski i spór o skład zespołu weryfikującego projekty

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Rekordowa kwota

Ruszyła 14. edycja gdańskiego Budżetu Obywatelskiego. W tym roku na realizację pomysłów mieszkańców przeznaczona zostanie rekordowa kwota, ponad 31,5 mln złotych. Z tej puli na projekty ogólnomiejskie zabezpieczono 6 mln zł, w tym 1,8 mln na Zielony Budżet Obywatelski. Pozostałe 25,5 mln ma być wykorzystane na projekty dzielnicowe, z czego 5,32 mln zł na Zielony Budżet Obywatelski.

Wnioski do BO można zgłaszać, podobnie jak w poprzednich latach, wyłącznie elektronicznie – poprzez rejestrację w systemie elektronicznym. Uprawniony do tego jest każdy mieszkaniec bez względu na wiek, zameldowanie czy obywatelstwo. Jedynym warunkiem jest mieszkanie na stałe w Gdańsku.

Termin składania wniosków upływa 31 marca. Ich formalna i wstępna weryfikacja potrwa do 27 kwietnia, a ostateczną listę projektów, które zostaną poddane pod głosowanie powinniśmy poznać w lipcu. Samo głosowanie odbędzie się w dniach 7-21 września.

Zamiana składu komisji weryfikującej wnioski

Tymczasem zasady oceniania wniosków, a właściwie skład komisji, która się tym zajmuje, był w minionym tygodniu tematem głośnych kontrowersji. W czwartek 26 lutego na sesji Rady Miasta radni podwyższyli liczbę zasiadających w niej przedstawicieli prezydenta z jednego do aż pięciu. 

Urzędnicy przekonują, że ta zmiana ma na celu usprawnienie prac „w ocenie gospodarności i celowości projektów kierowanych do głosowania, poprzez możliwość udziału w Zespole osób odpowiedzialnych za realizację projektów BO”. Faktycznie prowadzi ona do istotnej zmiany układu sił w komisji, w której zasiadają także trzej radni miejscy, dwaj przedstawiciele rad dzielnic i dwaj przedstawiciele organizacji pozarządowych. Przy założeniu, że radni miejscy i przedstawiciele prezydenta trzymają wspólny front, z układu cztery do czterech, robi się teraz osiem do czterech na niekorzyść „czynnika społecznego”. 

Radni dzielnicowi uważają, że ta zmiana to przejaw zawłaszczania tego zespołu przez ludzi prezydentki Aleksandry Dulkiewicz. W związku z tym do przewodniczącej Rady Miasta Gdańska trafiło kilkanaście pism od rad dzielnic z apelem o powstrzymanie się od przyjęcia projektu. 

Społeczeństwo obywatelskie czy większość administracyjna?

Uchwałę z negatywną opinią dla proponowanych zmian przyjęła Rada Dzielnicy Wrzeszcz Dolny. Czytamy w niej m.in.: „Rada dzielnicy Wrzeszcz Dolny stoi na stanowisku, ze Budżet Obywatelski powinien pozostać narzędziem wzmacniania społeczeństwa obywatelskiego, a nie instrumentem podległym bieżącej większości administracyjnej”. 

Sylwia Betlej, dyrektorka Biura ds Rad dzielnic i Współpracy z Mieszkańcami w gdańskim magistracie, występując na sesji tłumaczyła, że zespół nie ma roli wiodącej w ocenie projektów, a jedynie rozpatruje odwołania od ocen negatywnych, pełni rolę mediacyjną, konsultacyjną, ocenia gospodarność, jeśli poprosi o to „jednostka oceniająca”. Sytuacji, gdzie rzeczywiście dochodzi do głosowania tego zespołu, jest – według dyr. Betlej – kilka na każdą edycję BO. 

Ostatecznie radni przegłosowali zmiany stosunkiem 18:9, przy dwóch głosach wstrzymujących się. 

„Usprawnienie współpracy”

Wszystko to stało się zaledwie 10 dni po tym, jak Urzędzie Miejskim odbyło się kolegium z przewodniczących zarządów dzielnic z udziałem prezydentki Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, poświęcone usprawnieniu współpracy między magistratem a radami dzielnic. Poruszono na nim także temat kontroli radnych dzielnicowych nad sprawami związanymi z Budżetem Obywatelskim. Urzędnicy zapewniali, że celem jest zwiększenie przejrzystości procesu inwestycyjnego oraz lepsze informowanie rad dzielnic o realizowanych projektach.

„Wiele spraw wychodzi nam coraz lepiej, kiedy wspólnie pracujemy na rzecz mieszkańców i mieszkanek Gdańska, ale są też obszary do poprawy. Dziękuję za dialog i współpracę” – napisała po tym spotkaniu Aleksandra Dulkiewicz w mediach społecznościowych. 

– Czytając wpis na profilu pani prezydent poczułem jakbym żył trochę w alternatywnej rzeczywistości – komentował wtedy Krzysztof Skrzypski, przewodniczący zarządu dzielnicy Przymorze Wielkie. – Według mnie na tym spotkaniu tak naprawdę nie poszliśmy ani o krok do przodu, wręcz mam odczucie, że wstecz.  

Radnym pozostawia się tylko podział skromnych pieniędzy

W rozmowie z zawszepomorze.pl Krzysztof Skrzypski zwraca uwagę na lekceważące podejście urzędników, objawiające się brakiem odpowiedzi na pisma oraz wykluczaniem radnych dzielnicowych z procesu podejmowania decyzji. Krytykuje także wadliwe statuty dzielnic, które ograniczają realny wpływ radnych na rozwój okolicy, sprowadzając ich rolę jedynie do podziału skromnych środków finansowych. Podkreśla narastające poczucie bezzasadności istnienia rad w obecnym systemie, co skutkuje spadkiem zaangażowania mieszkańców i niską frekwencją wyborczą.

– Nasze uchwały nie są w sumie dla nikogo wiążące. To jest sztuka dla sztuki. Wpływają do urzędu i leżą po parę miesięcy, a my nie wiemy co się w ogóle z nimi dzieje. Nie mamy żadnej informacji zwrotnej czy ktoś je wziął pod uwagę, czy nie – skarży się radny. – Po 10 latach w radzie dzielnicy, z ogromnym żalem stwierdzam, że w sumie to jesteśmy tylko po to, żeby rozdysponować te 280 000 zł na dzielnicę, żeby mieszkanki i mieszkańcy, dzieci, młodzież, dorośli, seniorzy mieli większą ofertę zajęć typu warsztaty, teatrzyki, występy artystyczne, jakiś festyn. Bo za te pieniądze to my nawet remontu nie zrobimy.

Tonący brzytwy się chwyta

Frustracja gdańskich radnych dzielnicowych osiągnęła taki poziom, że większość rad wysłała swoich przedstawicieli na spotkanie w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, by tam przedstawić swoje postulaty zmian w funkcjonowaniu rad. 

– Ja oraz koledzy i koleżanki z zarządu jesteśmy skrajnie krytycznego zdania o prezydencie Nawrockim, natomiast wybrano nas po to, żebyśmy rozmawiali z każdym o dobru dzielnicy, także z tymi, z którymi nam specjalnie nie po drodze – mówił nam przewodniczący Rady dzielnicy Młyniska Tomasz Larczyński

Zofia Pomirska, przewodnicząca Rady Dzielnicy Oliwa, przywołała natomiast przysłowie „tonący brzytwy się chwyta”.

W obliczu niemożności realnego sprawowania swoich mandatów oraz związanych z nimi uprawnień, w październiku ub. roku oliwscy radni dzielnicowi zdecydowali się na desperacki krok: podjęli uchwałę z zapytaniem o możliwość samorozwiązania rady. Po kilku miesiącach milczenia miasto odpowiedziało, że nie ma takiej możliwości. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama