W słowie „paralimpijski” nie ma błędu. Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski postanowił, że czas na zmianę pisowni. Dlaczego?
- Chodzi o to, aby ujednolicić przekaz i we wszystkich komitetach zastosować pisownię języka angielskiego – tłumaczy Eugeniusz Grabowski. Pewnie jeszcze trochę czasu minie zanim wszyscy będą się do tego stosować, ale zauważyłem, że akurat dziennikarze sportowi się pilnują i używają nowej pisowni oraz nazewnictwa. To jest analogiczny problem do nagminnego używania słowa „olimpiada” w kontekście zawodów sportowych, tymczasem warto pamiętać, że to są igrzyska, a olimpiada to 4-letni czas między igrzyskami.
Jak Polski Komitet Paralimpijski ocenia decyzję Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego o dopuszczeniu do igrzysk sportowców z Rosji i Białorusi. To zgodne z wartościami ruchu paralimpijskiego?
- Niestety, tak się stało. Decyzja zapadła wcześniej, jeszcze w ubiegłym roku na jesiennym spotkaniu Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego. To jest efekt bardzo intensywnej pracy dyplomatycznej Rosji. Sama decyzja zapadła pod wpływem nacisków biedniejszych krajów, zwłaszcza tych z Afryki i Azji. W tym wypadku widoczne były rosyjskie wpływy dyplomatyczne, a może nawet i finansowe. Symptomatyczne było to, że zanim doszło do głosowania nad dopuszczeniem Rosji i Białorusi do igrzysk, reprezentanci biedniejszych krajów bardzo rzadko pojawiali się na spotkaniach Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego. Jesienią kiedy miała zapaść ta decyzja nagle frekwencja dopisała i to bardzo wyraźnie. Niestety, Europa nie jest w tym komitecie zbyt licznie reprezentowana. Dla mnie ta sytuacja jest niedopuszczalna. Przecież od zarania igrzysk, te zawody były na tyle ważne, że na ich czas przerywano wszelkie spory, konflikty czy wojny. Dziś igrzyska nie mają już takiej mocy sprawczej. Podczas igrzysk w Mediolanie sportowcy będą cieszyć się rywalizacją, a w sumie nie tak daleko od tych aren sportowych, będą ginąć ludzie. To nie do zaakceptowania.
Czy Polski Komitet Paralimpijski rozważał podjęcie oficjalnych działań w tej sprawie?
- Nasz komitet jest w bardzo dobrych relacjach z Ukraińskim Komitetem Paralimpijskim. Decyzje są bardzo często konsultowane z Ukraińcami. Polski komitet był jednym z pierwszych, które podjęły decyzję nie tyle o bojkocie igrzysk, ale o zbojkotowaniu ceremonii otwarcia igrzysk paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Dołączyło się do tego kilka państw europejskich. Nasza ekipa nie będzie uczestniczyła w ceremonii otwarcia i mam nadzieję, że podobnie postąpi jeszcze wiele innych reprezentacji, ale jak będzie przekonamy się podczas ceremonii.
Jak ta decyzja może wpłynąć na atmosferę podczas igrzysk oraz na relacje między zawodnikami?
- Niestety, wszystkie te działania polityczne i te wprost wojenne bardzo wyraźnie dotyczą także sportowców. Najgorsze jest to, że są w tej sytuacji najmniej winni, może poza pojedynczymi przykładami demonstrowania buńczuczności. Smutne jest to, że organizacje sportowe nie mają problemu z tym, by ukarać Ukraińca, który ma na kasku nazwiska ludzi poległych na wojnie, ale mają problem, by to samo zrobić ze sportowcami Rosji i Białorusi chodzących w wyzywających politycznie koszulkach. To tylko pokazuje jak mocne wpływu ma Rosja. To jasne, że w przypadku reprezentantów Europy ta świadomość i emocjonalne zaangażowanie jest większe, niż sportowców z krajów np. Afryki. Ja bardzo bym chciał, żeby Europa zademonstrowała jedność i siłę, a igrzyska paralimpijskie są ku temu świetną okazją. Trzeba też sobie zdać sprawę, że reprezentacje paralimpijskie nie będą liczne, także te z Rosji czy Białorusi. Owszem, może dojść do niezręcznych sytuacji kiedy np. sportowcy zwaśnionych państw będą stawać na podium i słuchać hymnu państwowego.
Ilu sportowców wysłała Polska na igrzyskach paralimpijskie?
- To będzie ekipa składająca się z 15 zawodników, w tym także przewodnicy, bo zwłaszcza sportowcy niedowidzący muszą ich mieć. Do tego jeszcze trzeba dodać 10-osobową ekipę obsługi, czyli fizjoterapeuci i szef misji. Łącznie 25 osób. Podczas igrzysk paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo będzie rozgrywanych tylko 6 dyscyplin sportowych. Oczywiście w ich ramach będą różne konkurencje, a igrzyska potrwają do 15 marca.
Eugeniusz Grabowski jest wiceprezesem Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. To wąska kilkuosobowa grupa ludzi, która dzieli się zadaniami do wykonania w zależności od umiejętności, doświadczenia, kontaktów i czasu. Wszyscy, poza obsługą biura, pracują społecznie. Eugeniusz Grabowski jest także prezesem Stowarzyszenia Rehabilitacyjno-Sportowego Szansa Start Gdańsk. Ma 65 lat i mieszka w Gdańsku.

























Napisz komentarz
Komentarze