Reklama Praca

System Fala po trzech latach. Miliony biletów, problemy techniczne i zmiana prezesa

Po trzech latach kierowania InnoBaltiką Radomir Matczak żegna się ze stanowiskiem, zostawiając po sobie system Fala w zupełnie innym miejscu niż w momencie startu. Jak przekonuje, projekt przeszedł najtrudniejszy etap budowy i dziś wchodzi w fazę intensywnego rozwoju - choć nadal zmaga się z problemami technicznymi i wizerunkowymi.
Radomir Matczak, Innobaltica, system Fala
Radomir Matczak kierował InnoBaltiką przez trzy lata

Autor: materiały prasowe

Od „projektu w budowie” do milionów transakcji

Gdy Radomir Matczak obejmował funkcję 7 kwietnia 2023 roku, Fala była systemem niedokończonym. - Mieliśmy cztery cele: dokończyć budowę, rozliczyć projekt unijny, uruchomić sprzedaż i zbudować zaufanie pasażerów - wylicza.

Dwa pierwsze zadania udało się zamknąć. System został odebrany od wykonawcy, a projekt skutecznie rozliczony. Kluczowy okazał się jednak trzeci element: sprzedaż. Dziś liczby mają być najlepszym dowodem postępu.

System Fala w liczbach za 2025 rok (żródło: InnoBaltica)

- Sprzedaliśmy ponad 10 milionów biletów. To daje około 137 milionów złotych przychodów - mówi były już prezes.

Jeszcze bardziej obrazowa jest dynamika wzrostu. Dziennie system sprzedaje ponad 65 tys. biletów - tyle, ile wcześniej w dwa miesiące. W porównaniu z 2024 rokiem sprzedaż wzrosła aż 11-krotnie.

PRZECZYTAJ: Nowa prezes InnoBaltiki. Dagmara Kleczewska obejmie stanowisko od 1 kwietnia

Aplikacja sprzedaje, choć użytkownicy narzekają

Jednym z paradoksów Fali jest stosunek pasażerów do aplikacji. To właśnie ona odpowiada za około 60 proc. sprzedaży, a jednocześnie jest jednym z najczęściej krytykowanych elementów systemu.

- Nie jest bardzo przyjazna użytkownikowi, zgadzam się z tym zarzutem. Ale ją poprawiamy praktycznie cały czas - przyznaje Matczak.

Fala to nie tylko aplikacja. Pasażerowie mają wiele opcji wyboru zakupu biletu (źródło: InnoBaltica)

Do tej pory powstało ponad 40 wersji aplikacji na Androida i  ponad 50 na iOS. Mimo to dystans do najlepszych rozwiązań rynkowych wciąż jest zauważalny.

Matczak jednocześnie podkreśla, że Fala to nie tylko aplikacja, lecz rozbudowany system infrastrukturalny: 5620 urządzeń, 900 pojazdów, około 200 stacji i przystanków kolejowych oraz 85 biletomatów.

CZYTAJ TEŻ: Wyciek danych w systemie Fala. Firma zawiadamia prokuraturę, PiS chce kontroli i dymisji

Z jednej strony system obsługuje ogromny ruch - nawet 320 tys. kursów miesięcznie. Z drugiej, wciąż zmaga się z awaryjnością.

- Około 7-8 proc. kursów ma problemy z urządzeniami. To za dużo i to jest zarzut, z którym się zgadzam - mówi Matczak.

W 2025 roku pasażerowie złożyli 8600 reklamacji, z czego 63 proc. rozpatrzono na ich korzyść. Jednocześnie wskaźnik reklamacji wyniósł 1,7 promila wszystkich transakcji.

Były prezes zwraca uwagę na skalę: miliony operacji sprawiają, że nawet niewielki odsetek błędów generuje zauważalne problemy.

Fala to system, nie aplikacja

Jednym z głównych wątków podsumowania kadencji Matczaka było odróżnienie Fali od aplikacji komercyjnych.

-To nie jest aplikacja, tylko system infrastrukturalny - podkreśla.

W jego ramach działa sześć popularnych aplikacji zewnętrznych, które - jak zaznacza - jedynie pośredniczą w sprzedaży biletów. Faktycznym źródłem biletów pozostaje Fala.

To ma znaczenie także finansowe - część prowizji trafia do operatorów aplikacji, a nie do organizatorów transportu.

Podsumowanie użytkowników i transakcji w Systemie Fala (źródło: InnoBaltica)

Ambitne cele i nowe grupy pasażerów

Na 2026 rok spółka wyznaczyła sobie bardzo ambitne cele. Sprzedaż ma wzrosnąć z 82 mln zł do 200 mln zł. Już pierwszy kwartał przyniósł rekordowe wyniki w każdym miesiącu.

Rozwój ma opierać się m.in. na nowych grupach użytkowników:

  • pracownikach dużych firm (konto firmowe),
  • studentach (integracja z legitymacją),
  • użytkownikach kart mieszkańca,
  • turystach.

System obsługuje już ok. 830 tys. użytkowników, z czego 342 tys. posiada konto. Co ciekawe, ponad 1,1 mln osób skorzystało z Fali choć raz, płacąc bezpośrednio kartą bankową - bez zakładania konta.

PRZECZYTAJ TEŻ: Fala znów w opałach. Innobaltica nie może znaleźć operatora systemu

Nowy operator i nadzieja na poprawę

Jednym z kluczowych elementów przyszłości systemu jest zmiana operatora. Po trzech unieważnionych przetargach udało się wyłonić wykonawcę z korzystniejszą ofertą. Postawiono na firmę Sii.

- Z rozmów wynika, że aplikacja może być lżejsza i bardziej intuicyjna, a serwis systemu sprawniejszy - wskazuje Matczak.

Do podpisania umowy z operatorem droga jest jeszcze długa, ale zmiana powinna być jednym z impulsów do poprawy jakości systemu.

Fala to ułamek kosztów z wydatków na transport

Matczak odnosi się też do zarzutów o wysokie koszty Fali.

- Transport zbiorowy w regionie kosztuje około 1,6 miliarda złotych rocznie. Fala to niewielka część tej kwoty - zaznacza.

Koszt administrowania systemem  to około 1,6 mln zł miesięcznie. W skali roku odpowiada on więc kwocie, jaką trzeba przeznaczyć na budowę niecałego kilometra drogi wojewódzkiej. Jednocześnie wpływy z biletów pokrywają tylko około 43 proc. kosztów transportu publicznego. Zdaniem ustępującego prezesa kluczowym problemem nie jest dziś technologia, lecz wizerunek.

- Mam wrażenie, że Fala stała się wygodnym kozłem ofiarnym dla różnych problemów transportu - mówi.

Dodaje, że system bywa niesłusznie utożsamiany np. z podwyżkami cen biletów, choć nie ma na nie wpływu.

ZOBACZ TEŻ: Kacper Płażyński złożył wniosek do NIK w sprawie systemu Fala

Nowy rozdział systemu

Matczak podkreśla, że decyzję o odejściu podjął już jesienią 2025 roku, informując uprzednio kluczowych włascicieli spółki.

- To nie jest ucieczka, tylko nieco wcześniejsze zakończenie umówionej misji, która i tak miała trwać do czerwca bieżącego roku. - zaznacza.

Od maja  obejmie stanowisko dyrektora departamentu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, wracając - jak mówi - po 23 latach do administracji rządowej. Jego miejsce w pomorskiej spółce zajmie za to Dagmara Kleczewska, która do tej pory odpowiadała za system roweru metropolitalnego Mevo w OMGGS.

- Decyzja o następczyni została podjęta na tyle szybko. że przekazywanie obowiązków odbywa się w sposób płynny i przemyślany. Mamy za sobą już kilkanaście spotkań i wszystko idzie bardzo sprawnie - wyjaśnia Radomir Matczak.

Fala radzi sobie lepiej, niż się wydaje

Na koniec broni projektu, który wciąż budzi emocje.

- System, który sprzedał ponad 10 milionów biletów, nie jest systemem, który nie działa. Ma niedoskonałości, ale jest dużo dalej, niż wielu się wydaje - podsumowuje.

I dodaje: bez Fali region i tak musiałby stworzyć podobne rozwiązanie, tylko kilka lat później.

CZYTAJ TAKŻE: Blisko 30 mln zł więcej dla systemu Fala. Opozycja grzmi: To studnia bez dna

Co ciekawe, system jest przygotowany przede wszystkim pod jedną wspólną taryfę. Problemy zatem wynikają też z faktu, że na Pomorzu jest to wciąż melodia przyszłości, a Fala jest dopasowywana pod każdego organizatora.

Może - jeśli powstanie  związek metropolitalny - w końcu uda się wszystko opanować i wprowadzić, na przykład, wygodne rozwiązanie check-in/check-out na terenie całego województwa, które pozwalałyby na płacenie za przebyty odcinek. Zobaczymy - przed Falą jeszcze daleka droga, chociaż, jak widać, radzi sobie lepiej, niż się wydaje.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ewa 29.03.2026 12:37
Dlaczego w Gdańsku nie można kupić biletu w tramwaju czy autobusach ? W Sopocie i Gdyni nie ma z tym problemu !!! Przez Falę ludzie są zmuszeni jeździć na gapę, w sytuacji , gdy system nie działa.

"Fala stała się wygodnym kozłem ofiarnym dla różnych problemów transportu" 28.03.2026 20:31
Nie jest "kozłem", jest ilustracją tego, kim są dla samorządu mieszkańcy regionu. A są w ich mniemaniu prostaczkami, którym można wmówić każdą głupotę i bezkarnie zmusić do pożądanego zachowania...

"...liczby mają być najlepszym dowodem postępu..." 28.03.2026 20:27
Te liczby są efektem wymuszenia na wielką skalę. Samorząd zlikwidował wszystkie alternatywne formy opłaty za przejazd, nie pozostawiając mieszkańcom alternatywy. "Gdańsk miastem wolności... Tak jak my(!!!) to rozumiemy..."

to doprawdy wyczyn... 28.03.2026 20:22
Wydalić w bólach "system" bez wartości dodanej w stosunku do rzeczywistości oraz niespełniający jakichkolwiek oczekiwań pasażerów.

problemy techniczne to jedynie "wisienka" ... 28.03.2026 20:19
Zwykle na tym miejscu wspomina się "tort", ale nazwanie tego "pasztetem" jest znacznie bardziej adekwatne. Albo wprost i bez ogródek, zawartością klozetu po przesadzeniu z obżarstwem... I jeszcze taki panegiryk, po latach wymuszonego użytkowania. Zachwyty nad liczbami wskazują, że urzędnicy nie mają pojęcia na temat skali przemieszczania się mieszkańców. Bo mieszkańcy nie robią tego dla przyjemności, a są do tych peregrynacji zmuszani. Za co raz to wyższą cenę... I biorąc pod uwagę bizantyjskie plany samorządowych odklejeńców, nie jest to ostatnie słowo w dziedzinie podwyżek.

Reklama