
MEN do 23 kwietnia zbiera opinie o telefonach komórkowych w szkole
Każdy, kto chciałby wypowiedzieć się na temat używania przez uczniów podczas lekcji z telefonów komórkowych może wyrazić swoją opinię do 23 kwietnia. Ministra edukacji Barbara Nowacka skierowała bowiem do 30-dniowych konsultacji publicznych projekt odpowiednich zmian w prawie oświatowym.
Projekt zakłada, że w szkołach podstawowych na lekcjach i przerwach wprowadzony zostanie „zakaz korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku podczas pobytu na terenie szkoły”.
CZYTAJ TEŻ: Dzieci ryzykują życie dla popularności w sieci. Policja alarmuje
Każda szkoła określi też w swoim statucie warunki wnoszenia telefonów komórkowych i pozostałych urządzeń.
Będzie kilka wyjątków od zakazu, np. zgoda nauczyciela na skorzystanie z telefonu uzasadniona celami dydaktyczno-wychowawczymi (np. nauka bezpiecznego korzystania z Internetu, przeprowadzenie quizu z wykorzystaniem internetu) oraz konieczność skorzystania przez ucznia z urządzenia ze względu na chorobę, niepełnosprawność lub inne szczególne potrzeby (np. mierzenie poziomu glukozy).
- Oczywiście szczegółowe zasady egzekwowania zakazu nie będą narzucane odgórnie. Każda szkoła wybierze rozwiązania najlepiej dopasowane do swoich potrzeb. Czy to będzie szafka przed każdą salą lekcyjną, czy to będą tzw. „bezpieczne woreczki”, które już wprowadzają niektóre szkoły, czy to będzie koszyk u nauczyciela na biurku - to będą decyzje szkoły.
Barbara Nowacka, ministra edukacji
Diagnoza jest jasna
Barbara Nowacka jest przekonana, że przepisy wejdą w życie od nowego roku szkolnego. Uzasadniając wprowadzenie jednolitego zakazu dla wszystkich szkół podstawowych, MEN powołuje się m.in. na pozytywne doświadczenia zagraniczne oraz przeprowadzony w 2025 r. sondaż CBOS, zgodnie z którym ponad 70 proc. respondentów chciałoby, żeby „we wszystkich szkołach w Polsce obowiązywały takie same zasady dotyczące korzystania przez uczniów ze smartfonów”.
Nowacka przypomina też przedstawione na początku marca badanie („Diagnoza Młodzieży 2026”, opracowana na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej przez Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej) wpływu telefonów i mediów społecznościowych na młodych ludzi. - 71 proc. nastolatek i nastolatków uważa, iż są uzależnieni od telefonów, a 60 proc. odczuwa chroniczne zmęczenie – podkreśla.
ZOBACZ TAKŻE: Dzieci wymagają wsparcia psychologicznego, ale dostęp do fachowej pomocy jest utrudniony
Z diagnozy MEN wynika też, że 44 proc. osób w wieku 13-16 lat nie wie, jak rozróżnić prawdę od fałszu w internecie, niemal połowa natknęło się na szkodliwe treści w mediach społecznościowych, a 26 proc. dzieci pomiędzy 7 a 12 rokiem życia miała kontakt z pornografią.
- Zarówno rodzice, jak i nauczyciele widzą narastający problem uzależnienia uczniów od telefonów – zwraca uwagę ministra. - I choć oczywiście to jest wyzwanie przede wszystkim dla rodziców, bo dzieci używają telefonu głównie w domu, to jednak wielokrotnie na spotkaniach nauczyciele mówią: pomóżcie nam walczyć z tym uzależnieniem, zakażcie telefonów w szkole, bez odpowiedniego przepisu nie możemy tego sami rozwiązać.
Rzeczywiście – jeśli szkoła dzisiaj decyduje się na wprowadzenie takiego zakazu, uczniowie mogą go podważyć. – Tak było w szkole mojego syna – mówi mama licealisty. – Za zgodą rady rodziców uczniowie dostali polecenie, żeby odkładać telefony na biurko nauczyciela. W starszych klasach były dyskusje, że nie ma takiego prawa.
- Teraz nauczyciele będą mogli spokojnie powiedzieć: jest zakaz, jest prawo, są przepisy wprowadzone przez ministerstwo i macie obowiązek ich przestrzegać – mówi Nowacka.
Z kolei nauczyciele zauważają, że – poza oczywistym plusem, czyli skupieniem uwagi na zajęciach – w sytuacjach, gdy uczniowie nie mogą sięgnąć po telefony, paradoksalnie atmosfera między nimi się poprawia.
– Zmniejsza się ilość napięć na tle internetowych kłótni – przyznaje nauczycielka z gdańskiej podstawówki. – Dorośli nie mają pojęcia, ile awantur jest związanych z tym, kto kogo nagrał czy otagował na przerwie i wrzucił do internetu. Powiedzmy więc sobie szczerze: zakazem stosunkowo łatwo poprawić dyscyplinę i skupienie na lekcji, daje on także szybki efekt społeczny.
Statut szkoły nie wystarcza do zakazania używania telefonów
Debata na temat zakazu i ograniczeń używania smartfonów w szkołach trwa już od dawna. W ostatnich latach kilkakrotnie zabiegano w MEN o odgórny zakaz używania telefonów komórkowych w szkole. Już w 2023 r. do ministra edukacji zwrócił się w tej sprawie Instytut Spraw Obywatelskich. Ówczesny szef resortu edukacji Przemysław Czarnek stwierdził jednak, że nie ma takiej potrzeby, bo regulacje wprowadza statut szkolny. (…) dyrekcja ma możliwość wprowadzenia zakazu korzystania ze smartfonów w szkole i o to apelujemy – powiedział na antenie Radia Zet. Jednak, jak przypominało Stowarzyszenie Umarłych Statutów - zakaz wpisany do statutu nie ma mocy prawnej, ponieważ jest sprzeczny z ustawą Prawo oświatowe.
- Prawo oświatowe nakazuje szkołom ustalenie zasad wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły. A skoro mają one ustalić zasady wnoszenia i korzystania z telefonów, to nie mogą tego wnoszenia i korzystania całkowicie zabronić – tłumaczył Daniel Sjargi z SUS.
SPRAWDŹ: Uczniowie transmitują lekcje na TikToku bez zgody nauczycieli. Szkoły są bezradne
- Z kolei odłożenie telefonów w klasie nadal nie rozwiązuje problemu – argumentowali autorzy pisma ISO. - Fakt, że telefon leży w bliskiej przestrzeni, w zasięgu wzroku, aktywuje mechanizm oczekiwania na powiadomienia, co utrudnia uczniom koncentrację. Uczniowie często też nie rozstają się z telefonami na przerwach, a zamiast ze sobą rozmawiać, piszą do siebie wiadomości.
Zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach obowiązuje już w wielu krajach, m.in. we:
- Francji,
- Włoszech,
- Grecji,
- Portugalii,
- Chinach
- czy w Szwecji, Danii i Belgii.
W ubiegłym roku szkolnym taki przepis wprowadzono w odniesieniu do podstawówek w Portugalii, a zmiany okazały się – jak twierdzi portugalski resort oświaty – tak znaczące, że zakaz w tym roku rozszerzono na gimnazja i szkoły średnie.
20 minut na skupienie
Projekt zakazu używania komórek na lekcjach chwali dr Maciej Jakubowski, dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych.
– Łatwo jest na szybko wyszukać w internecie odpowiedź na pytanie nauczyciela, ale równie łatwo po minucie już jej nie pamiętać – mówi „Zawsze Pomorze”. – Uzależnienie od pomocy wyszukiwarek ma katastrofalne skutki dla poziomu wiedzy. Do tego dochodzi zaburzenie rytmu edukacyjnego i brak koncentracji, bo uczniowie dzielą uwagę między to, co mówi nauczyciel, a to, co wyskakuje im na ekranach smartfonów.
Rzeczywiście - z badań przeprowadzonych przez naukowców z Instytutu Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we współpracy z Fundacją Bonum Humanum wynika, że niemal 39 proc. uczniów szkół podstawowych i 79 proc. szkół ponadpodstawowych ma aktywne smartfony podczas lekcji w szkołach. Jednocześnie 21 proc. uczniów podstawówek i 45 proc. szkół ponadpodstawowych przyznaje, że korzysta ze smartfonów w trakcie zajęć głównie do sprawdzania mediów społecznościowych i komunikatorów.
PRZECZYTAJ TEŻ: KidsAlert analizuje ostatnie posty 12-latki z Tczewa, która odebrała sobie życie. „Impulsem mógł być wpis na TikToku”
„Uczniowie mogą potrzebować nawet 20 minut, aby ponownie skupić się na tym, czego uczyli się, zanim zaangażowali się w aktywność niezwiązaną z nauką” – przestrzegają tymczasem autorzy Global Education Monitoring Report, opracowanego na zlecenie UNESCO.
Jak leżący wielbłąd
Nauczycielom projekt zakazu komórek na lekcjach się podoba – na spotkaniu Pomorskiej Rady Oświatowej zareagowali brawami, gdy Barbara Nowacka o tym mówiła. Ostrożniej wypowiadają się na ten temat jednak m.in. psychologowie.
- Nie dlatego, że byłabym przeciwna takiemu przepisowi – mówi psycholożka Beata Jurczyk. – Przeciwnie, uważam, że każdy, a szczególnie dzieci i nastolatki, powinien mieć w ciągu dnia kilkugodzinny detoks cyfrowy, by uniknąć przebodźcowania i dać odpocząć mózgowi. Obawiam się jednak, że część rodziców uzna, że wprowadzenie zakazu używania telefonów na lekcjach rozwiąże ten problem i już nie będą ograniczać ich w domu.
Tymczasem badania pokazują, że wykresy aktywności online młodych ludzi przypominają – jak nazywa to psycholożka - „leżące wielbłądy”. Oznacza to, że bycie online bardzo rośnie w czasie pozaszkolnym, tworząc na wykresie wielkie garby.
- Zakaz używania telefonów w szkole będzie spłaszczał i tak „dołującą” część wykresu, czyli czas spędzany na lekcjach – zwraca uwagę. – Natomiast nie wpłynie na „garb”, bo nastolatki odczuwają presję ciągłej dostępności, będą to nadrabiać po lekcjach. Dzisiejsi uczniowie spędzają w kontakcie ze swoimi smartfonami dziennie od kilku do kilkunastu godzin. Nie łudźmy się, że wykorzystują je jako narzędzie do nauki. Pamiętajmy też, że do sieci przeniosła się w dużym stopniu przemoc rówieśnicza i tam jest aktywna przede wszystkim po lekcjach, niezależnie od szkolnego regulaminu.
W idealnym świecie Beacie Jurczyk marzyłyby się domowe strefy bez telefonu – np. podczas posiłków albo przez ostatnią godzinę przed snem. – Tyle że rodzice też musieliby odłożyć telefony czy tablety, a to może być niemożliwe.
A potem stop aplikacjom?
Zapowiadane wprowadzenie zakazu używania komórek w szkole to – jak zapowiada MEN – pierwszy krok w sprawie uregulowania ciągłej obecności dzieci i młodzieży online. Następnym ma być uregulowanie ich dostępu do mediów społecznościowych.
- Kolejną sprawą jest to, że młodzież jest uzależniona od konkretnych aplikacji, które dewastują jej życie, które narażają ich na hejt, na depresję – wskazuje Barbara Nowacka. - To jest duży problem. Odetniemy dostęp w zbyt młodym wieku do konkretnych platform społecznościowych, gdy jeszcze młodzi ludzie nie umieją radzić sobie z emocjami.
Wyniki międzynarodowych badań pokazują, że rodzice powinni zabronić używania smartfonów oraz mediów społecznościowych dzieciom przed 13. rokiem życia. Badanie przeprowadzono na prawie 2 mln dzieci ze 163 krajów, a wpływ komórek i „społecznościówek” na ich stan psychiczny okazał się tak duży, że naukowcy zaapelowali o podjęcie przez wszystkie kraje wspólnych działań, które ograniczyłyby zbyt wczesne sięganie przez dzieci nastolatki po smartfony.
Niektórzy badacze twierdzą, że z mediów społecznościowych nie powinno się korzystać nawet do 16. roku życia. Z kolei norweskie ministrstwo oświaty poinformowało niedawno, że w poprzednim roku szkolnym. Gdy w Norwegii ograniczono korzystanie z komórek w szkołach, odnotowały one mniej przemocy i konfliktów oraz spokojniejszą atmosferę.
Proponowane przez posłów w Polsce przepisy miałyby ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych osobom do 15. roku życia.
Partnerem jest
(1)(1).jpg)






















Napisz komentarz
Komentarze