Pył węglowy nad Gdańskiem. „Problem jest realny”
Spotkanie przedstawicieli spółki Port Gdański Eksploatacja z radnymi dzielnic Letnica i Nowy Port, które odbyło się 1 kwietnia na Nabrzeżu Wiślanym, zamiast uspokoić nastroje mieszkańców przyniosło więcej pytań niż odpowiedzi.
Tak wynika z relacji Sebastiana Piaseckiego, przewodniczącego Rady Dzielnicy Letnica, który uczestniczył w rozmowach razem z radnymi obu dzielnic oraz radnym miejskim Andrzejem Skibą.
Sprawa pyłu węglowego unoszącego się nad Gdańskiem - szczególnie nad Letnicą i Nowym Portem - od dłuższego czasu budzi niepokój mieszkańców. Kulminacją była sytuacja z połowy marca, gdy nad miastem pojawiła się widoczna chmura pyłu. Pisaliśmy wówczas o zapewnieniach portu i podejmowanych działaniach ograniczających emisję. Mieszkańcy jednak domagali się bardziej zdecydowanych i skutecznych rozwiązań.
CZYTAJ TEŻ: Pył węglowy nad Gdańskiem. Port uspokaja, mieszkańcy domagają się działań
Jak podkreślił Piasecki, jednym z najważniejszych wniosków ze spotkania było oficjalne przyznanie przez przedstawicieli spółki Port Gdański Eksploatacja, że problem istnieje i nie został rozwiązany.
- Przyznali, że problem pyłu węglowego i innych materiałów sypkich jest realny i nie został do tej pory w pełni rozwiązany - relacjonował. Jak dodał, samo uznanie problemu uznał za krok w dobrą stronę, choć niewystarczający.
Źródeł pyłu jest więcej
Rozmowy ujawniły również, że przyczyny unoszenia się pyłu są bardziej złożone. Nie chodzi wyłącznie o składowane hałdy węgla czy sam przeładunek.
- Okazuje się, że to nie tylko stojące hałdy węgla i przeładunki są tego przyczyną. To także sortowanie węgla i ruch ciężkich pojazdów - wskazał Piasecki. W jego ocenie oznacza to, że działania ograniczające emisję nie mogą ograniczać się jedynie do zraszania składowisk.
Kto zatem powinien wziąć odpowiedzialność za emisję pyłu? Nie ma na to prostej odpowiedzi, ponieważ nie spoczywa ona wyłącznie na jednej firmie.
- Pyłu węglowego nie generują tylko działania Portu Gdańskiego Eksploatacja SA. Generują go także działania innych, prywatnych operatorów działających na nabrzeżach - zaznaczył przewodniczący z Letnicy.
To właśnie ten aspekt Piasecki uznał za największy problem systemowy. Poziom działań ograniczających pylenie różni się w zależności od operatora, a egzekwowanie jednolitych standardów jest trudne. Co więcej, pojawiły się wątpliwości, czy prywatne podmioty są w ogóle skutecznie kontrolowane.
- Prawdopodobnie nie są w żaden sposób kontrolowani w kontekście obostrzeń przeciwpyłowych - ocenił.
Pismo do zarządu portu
Jeszcze tego samego dnia, po spotkaniu, Piasecki zapowiedział formalną interwencję i przygotował pismo skierowane do prezes Zarządu Portu Morskiego Gdańsk. Dokument dotyczy przede wszystkim ujawnienia zapisów umów zawartych z prywatnymi operatorami działającymi na terenach portowych.
Radny zwrócił się w nim o przedstawienie szczegółowych obowiązków tych podmiotów w zakresie ograniczania emisji pyłu, a także o wyjaśnienie, jakie konkretne normy środowiskowe ich obowiązują i w jaki sposób są one egzekwowane.
Działania są, ale niewystarczające
Przedstawiciele spółki przedstawili katalog działań podejmowanych na swoich terenach. Obejmują one m.in. użycie armatek wodnych, polewanie dróg beczkowozami czy wstrzymywanie prac w czasie niekorzystnych warunków pogodowych.
Ale nie ma możliwości wstrzymywania przeładunków na podstawie prognoz pogody. Wynika to z faktu, że prace planowane są z dużym wyprzedzeniem i nagłe zmiany mogłyby mieć konsekwencje nie tylko logistyczne, ale finansowe.
- Rozumiem to, ale w mojej opinii zdrowie mieszkańców jest nadrzędne względem strat finansowych - podkreślił Piasecki.
Brak przełomowych rozwiązań
Podczas spotkania zapowiedziano wprawdzie nowe inwestycje, takie jak montaż myjni do kół i podwozi ciężarówek czy dodatkowe instalacje wodne, jednak są to na razie jedynie plany.
- Od dłuższego czasu nie było wdrożonych żadnych przełomowych rozwiązań - ocenił radny.
Piasecki zwrócił też uwagę niewystarczającą skuteczność poszczególnych metod. W jego opinii niedostatecznie wykorzystuje się bariery przeciwwiatrowe, które mogłyby ograniczyć rozprzestrzenianie się pyłu.
ZOBACZ TAKŻE: Pył węglowy w Nowym Porcie. Będzie raport na sesji Rady Miasta i dalsze protesty mieszkańców
Marcowa chmura pyłu jako punkt wyjścia
Istotnym elementem rozmów była również analiza sytuacji z 13 marca. Nałożyło się wtedy kilka czynników, które uniemożliwiły zapobieżenie powstaniu chmury pyłu.
Zdaniem Piaseckiego był to dowód na nieskuteczność obecnych rozwiązań. Choć w trakcie zdarzenia podjęto działania - ograniczono przeładunki i uruchomiono armatki wodne - nie wystarczyły one, by zapobiec emisji.
Port zapowiedział poprawę komunikacji z mieszkańcami, m.in. poprzez wznowienie raportowania sytuacji. To efekt interwencji radnego Andrzeja Skiby.
Co dalej? Kolejne spotkanie niebawem
Zapowiedziano kolejne spotkanie, tym razem z udziałem Zarządu Portu Morskiego Gdańsk. Mieszkańcy i samorządowcy liczą, że przyniesie ono bardziej konkretne decyzje.
Na ten moment problem został zdiagnozowany. Mieszkańcy liczą jednak na działania. Wraz z radnymi liczą, że spotkanie z przedstawicielami ZPMG przyniesie w końcu konkrety.






















Napisz komentarz
Komentarze