To nie jest walka z technologią

W rzeczywistości nie jest to jednak walka z technologią, lecz próba przywrócenia dzieciom i młodzieży tego, co w ich rozwoju najważniejsze, czyli relacji, obecności i prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem.
Wystarczy przyjrzeć się szkolnym korytarzom podczas przerw, aby zobaczyć, jak bardzo zmienił się sposób funkcjonowania młodych ludzi. Uczniowie siedzą obok siebie, ale każdy z nich jest zanurzony w swoim telefonie. Nie rozmawiają, nie śmieją się, nie patrzą na siebie. Są razem tylko fizycznie, a emocjonalnie pozostają osobno. To obraz, który coraz częściej budzi niepokój wśród nauczycieli, rodziców i specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym.
Warto jednak jasno powiedzieć, że sam telefon jako urządzenie nie jest największym zagrożeniem. Problemem są treści, do których dzieci mają nieograniczony dostęp. Media społecznościowe, komunikatory, rolki, szkodliwe i niebezpieczne wyzwania czy niekontrolowane grupy rówieśnicze - to właśnie tam młodzi ludzie stykają się z treściami, które często są nieadekwatne do ich wieku, a czasem wręcz niebezpieczne.
Dzieci funkcjonują w zamkniętych grupach
Dzieci oglądają materiały promujące ryzykowne zachowania, przemoc, hejt czy skrajne wzorce wyglądu i stylu życia. Funkcjonują w zamkniętych grupach, w których łatwo o wykluczenie, presję i eskalację konfliktów. Bardzo często to właśnie w przestrzeni online dochodzi do przemocy rówieśniczej, która nie kończy się wraz z dzwonkiem na lekcję. Przenosi się do domu i trwa bez przerwy, wpływając na poczucie bezpieczeństwa i samoocenę dziecka.
Telefon daje dostęp do świata, na który młody człowiek często nie jest jeszcze gotowy emocjonalnie. Bez wsparcia dorosłych nie potrafi oddzielić tego, co realne, od tego, co wykreowane. Nie rozumie mechanizmów działania mediów społecznościowych, które wzmacniają skrajne treści i przyciągają uwagę kosztem zdrowia psychicznego użytkowników.
Konsekwencje są coraz bardziej widoczne. Wzrasta liczba dzieci i młodzieży zmagających się z lękiem, obniżonym nastrojem, poczuciem osamotnienia oraz trudnościami w koncentracji. Coraz częściej obserwujemy problemy w relacjach bezpośrednich, brak umiejętności rozmowy i wyrażania emocji. To nie jest przypadek, lecz skutek środowiska, w którym młodzi ludzie funkcjonują każdego dnia.
Szkoła od zawsze była miejscem nie tylko nauki, ale również budowania relacji społecznych. To właśnie tam dzieci uczą się współpracy, empatii i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Ograniczenie korzystania z telefonów w szkole daje szansę na przywrócenie tej przestrzeni. Uczniowie zaczynają zauważać siebie nawzajem, rozmawiać i budować relacje, które mają realną wartość.
Konieczna jest współpraca szkoły z rodzicami
Jednak aby ta zmiana przyniosła realny efekt, konieczna jest współpraca z rodzicami. Samo ograniczenie w szkole nie wystarczy, jeśli po powrocie do domu dziecko spędzi kolejne godziny w świecie cyfrowym, nadrabiając to, co zostało mu odebrane w ciągu dnia.
To nie o to chodzi, aby wprowadzać skrajne zakazy, które wywołują bunt, lecz o świadome i uważne towarzyszenie dziecku w korzystaniu z technologii.
Rodzice powinni interesować się nie tylko tym, ile czasu dziecko spędza w telefonie, ale przede wszystkim tym, co w nim robi. Jakie treści ogląda, z kim rozmawia, w jakich grupach funkcjonuje. To właśnie tam często pojawiają się realne zagrożenia dla zdrowia, bezpieczeństwa, a czasem nawet życia młodych ludzi.
Tylko wspólne działania szkoły i domu mogą przynieść trwałą zmianę. To jeden kierunek, który ma na celu ochronę zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa dzieci. W przeciwnym razie ryzykujemy, że dobre rozwiązanie stanie się jedynie chwilowym działaniem bez realnego wpływu na ich codzienne funkcjonowanie.
Dzisiejsze dzieci nie potrzebują więcej ekranów. Potrzebują relacji, rozmowy, obecności i poczucia bycia ważnym dla drugiego człowieka. Szkoła może i powinna być miejscem, które im to umożliwia, ale bez wsparcia dorosłych ta zmiana nie będzie pełna.
Ograniczenia w korzystaniu z telefonów to nie krok wstecz, lecz krok w stronę przyszłości, w której młodzi ludzie będą potrafili budować zdrowe relacje, rozumieć swoje emocje i bezpiecznie funkcjonować zarówno w świecie realnym, jak i cyfrowym.
***
Anna Czarnowska jest rzecznikiem WSP, członkinią Pomorskiego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego
Partnerem jest
(1)(1).jpg)























Napisz komentarz
Komentarze