Siła nostalgii
Kiedy ogłoszono ten koncert i podano, że odbędzie się na gdańskim stadionie, byłem w szoku. Bo jakim cudem tak przebrzmiała już gwiazda może zapełnić tak wielki obiekt. Okazało się, że siła nostalgii jest jednak ogromna i „boski” Enrique ściągnął tłumy. Sold outu nie było, ale i tak „bursztynek” wypełnił się dość szczelnie.
Tak naprawdę do dziś nie wiadomo, co sprawiło, że Enrique Iglesias zrobił tak zawrotną karierę. Jasne, miał szereg globalnych hitów, ale nigdy nie był to koncertowy tytan, ze śpiewem na żywo też radzi sobie średnio. W peaku jego popularności również więcej niż o jego muzyce mówiło się o związku z tenisistką Anną Kurnikovą - co drugie „Bravo” krzyczało o tym z okładki.
Jednak ta popularność zbudowana na kilku hitach - z „Bailamos”, „Hero” czy „Be With You” na czele - w połączeniu ze wspomnianą nostalgią, pozwoliła na przyciągnięcie tysięcy osób, które chciały wybrać się w podróż do lat młodości.
ZOBACZ TEŻ: Gitarowy sztorm nadciąga do Trójmiasta. Sabaton, In Flames, Trivium, Biohazard i punkowe legendy
Enrique - mistrz odcinania kuponów
I mimo że Enrique Iglesias jest czynny muzycznie od blisko trzech dekad, dość regularnie wydaje kolejne płyty, współpracuje z wieloma znanymi nazwiskami z branży, to jednak trzeba powiedzieć sobie jasno - resztki jego popularności wciąż dźwigane są na barkach dawnych przebojów.
Iglesias zdaje sobie z tego sprawę i nawet nie udaje, że kolejne trasy koncertowe są czymś innym nic odcinanie kuponów. Nawet nie stara się, aby urozmaicić swoje show, nie siłuje się na dorównanie dzisiejszym standardom stadionowych koncertów. Idzie po taniości - świecące bransoletki, trochę ognia i konfetti. Ale jeśli to wystarcza do zadowolenia publiczności, która przychodzi po to, aby pośpiewać dawne przeboje, to też po co się wysilać.
A publiczność faktycznie była zadowolona. Nawet fakt półgodzinnego spóźnienia i relatywnie krótkiego czasu trwania występu nie był w stanie zatrzymać zabawy i chóralnych śpiewów. Ba, nawet rzucania staników na scenę. To także pokazuje ten element nostalgii - rzucanie elementów garderoby jest jednak wciąż zarezerwowane głównie dla koncertów dawnych gwiazd.
Czy takie koncerty mają sens?
Warto zastanowić się nad tym, czy organizowanie takich koncertów ma sens. Nie ma tu bowiem nic nowego, nic ciekawego, o jakości artystycznej nawet trudno się wypowiadać, ponieważ jest jej niewiele. A jednak to wciąż działa - zatem skoro tak, to znaczy, że sens jest.
Koncert Enrique Iglesiasa pokazał, że lubimy melodie, które znamy. Wyświechtane stwierdzenie, ale prawdziwe. I jeśli zaprosić kogokolwiek, którego szczyt popularności przypadał na przełom lat 90. i 2000., to jestem pewien, że również stadion by się zapełnił i ludzie byliby wniebowzięci.
Nostalgia to potężny oręż - kochamy wspominać lepsze czasy. Nawet jeśli koncert jest średni, to naprawdę większości to nie przeszkadza, ponieważ nie przyszli po to, aby zachwycać się rozmachem i jakością, tylko poczuć, jakby znowu mieli 20 lat. I to się udało.






















Napisz komentarz
Komentarze