Projekt uchwały o podwyżce dla burmistrza Chojnic
To był swoisty sąd nad burmistrzem Chojnic. Okazją do wystawienia cenzurki Arseniuszowi Finsterowi przez radnych opozycji nie była jednak sesja absolutoryjna czy głosowanie nad wotum zaufania, a projekt uchwały przyznający mu podwyżkę wynagrodzenia do maksymalnej kwoty wynikającej z Rozporządzenia Rady Ministrów (z 25 lutego 2026 r.). Projekt zakładał zwiększenie:
- wynagrodzenia zasadniczego burmistrza o kwotę 330 zł,
- dodatku funkcyjnego o 110 zł,
- dodatku za wieloletnią pracę o 66 zł
- i dodatku specjalnego o 132 zł,
czyli w sumie o nieco ponad 600 zł brutto. Ale nie o samą kwotę poszło...
PRZECZYTAJ TEŻ: Burmistrz Chojnic z podwyżką? Opozycja apeluje o honor, urzędnicy tłumaczą się przepisami
Opozycja przeciwko podwyżce wynagrodzenia burmistrza Chojnic
Już na samym początku poniedziałkowej (18 maja) sesji Rady Miejskiej radni opozycji Kamil Kaczmarek i Marzenna Osowicka zawnioskowali o zdjęcie z obrad punktu w sprawie wynagrodzenia burmistrza. Radny Kaczmarek przyznał, że choć kwota podwyżki powalająca nie jest, to działając w imieniu pracodawcy burmistrza, a więc mieszkańców, trzeba na spokojnie się zastanowić w późniejszym czasie, czy burmistrz rzeczywiście na tę podwyżkę zasługuje.
- To nie tylko dbałość o finanse miasta, ale i odpowiedzialność przed wyborcami, aby takie podwyżki wynikały z dobrej pracy burmistrza. Tymczasem wskaźniki i dane nie pokazują dobrej kondycji chojnickiego budżetu – mówił na początku sesji radny Kaczmarek.
Zdaniem Kaczmarka miasto boryka się teraz z rekordowym długiem i deficytem i - co wskazał również jako argument - ze sporym wzrostem bezrobocia w mieście. Poparła go radna Marzenna Osowicka, która zwróciła uwagę na fakt, że przed wypłynięciem tematu o podwyżce dla burmistrza szeroko komentowany był przecież w mieście temat dysproporcji w zarobkach pracowników administracyjnych szkół podległych burmistrzowi oraz szkół podległych staroście – i to z ogromną niekorzyścią dla pracowników szkół miejskich.
- Pan burmistrz stosuje relatywizm moralny. Siebie ocenia i chce wynagradzać bardzo wysoko, a pracowników administracji w podległych mu szkołach traktuje jak pariasów – argumentowała radna Osowicka.
Kłotnia o zarobki w szkołach w Chojnicach
Burmistrz Arseniusz Finster podczas sesji ogłosił, że z danych, które on posiada, nie jest prawdą, o czym mówią radni opozycji, w tym radna powiatowa Mirosława Dalecka, że pracownicy szkół powiatowych zarabiają dużo więcej niż ci sami pracownicy w szkołach miejskich, a już na pewno nie po 3 tys. zł więcej.
Zdaniem włodarza różnice mają wynosić w przypadku księgowych i księgowych 300-400 zł, sekretarze szkół w szkołach miejskich mają zarabiać nieco mniej gdyż jego zdaniem, a był dyrektorem szkoły, specyfika ich pracy w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych jest różna. - A inne grupy zawodowe, takie jak panie sprzątaczki, szatniarki, woźni, pomoce nauczyciela, kucharze czy intendenci zarabiają w szkołach miejskich więcej niż w szkołach powiatowych – mówił burmistrz Chojnic.
To jednak nie przekonało radnych opozycji.
- To cholerne świństwo, gdy zarzuca się nam kłamstwa w przedstawianiu faktów, pokazując niewiarygodne statystyki i wysyłając pismo sugerujące, że wszyscy na około kłamią. Ale to komuś innemu tu rośnie nos w miarę wygłaszania kolejnych kwestii – wtórowała radna Osowicka.
ZOBACZ TEŻ: "Szujo, prostaku, zakało, chamie". Tak radni z Chojnic "dyskutowali"... w bibliotece
Włodarz odniósł się też do jego zdaniem rzekomo rekordowego deficytu miasta. Wskazał, że aż 96 proc. z 28 mln zł deficytu miasto finansuje z wolnych środków, a tylko 1,1 mln zł pochodzi z kredytu.
- Życzę takiego wyniku każdemu miastu – podkreślił. - A co do kredytów, to w ostatnich pięciu latach zaciągnęliśmy 75 mln zł kredytu, z czego spłaciliśmy już 43 mln zł. Realne zadłużenie wzrosło więc o 32 mln zł. W tym samym czasie na wydatki majątkowe przeznaczyliśmy aż 237 mln zł. Kredyt był więc częścią finansowania tych wydatków. W tych pięciu latach zainwestowaliśmy siedmiokrotnie więcej, niż wyniosła rzeczywista wartość zaciągniętego długu – argumentował burmistrz Chojnic.
W przypadku bezrobocia zdaniem Arseniusza Finstera w Chojnicach nigdy nie wzrosło ono o 25 proc., lecz w przedziale o 7–10%. A w ostatnich tygodniach wskaźnik bezrobocia – m.in. z powodu sezonowości – spada.
Kłotnia o remont ul. Widokowej
Dyskusja o wynagrodzeniu burmistrza nie została przez radę ucięta i radni mogli o niej dyskutować w stosownym punkcie obrad. Burmistrz rozsierdził radnych opozycji informując, że skoro tak bardzo martwią się o stan zadłużenia miasta, to zrezygnuje z kilkumilionowego kredytu i nie wykona w tym roku remontu ulicy Widokowej, dzięki czemu poprawi finanse miasta. Decyzja ta ma drugie dno. Dodać należy, że to akurat inwestycja, o którą radni opozycji, zwłaszcza Marzenna Osowicka, zabiegają od dawna.
- Czując presję opozycji wycofuję się z kredytu na remont ulicy Widokowej. Myślę, że mieszkańcy tej ulicy zrozumieją mnie, że skoro jako organ wykonawczy wciąż słyszę o rekordowym zadłużeniu i rekordowym deficycie, to nie będę budował tej drogi z kredytu. No i teraz będą musieli poczekać kolejny rok czy dwa na remont. W specjalnym liście poinformuję ich o przyczynach takiej decyzji – powiedział Finster.
To oczywiście nie umknęło uwadze radnym Kamilowi Kaczmarkowi i Marzennie Osowickiej.
- To zemsta, polityczna gierka, obrzucenie ludzi błotem i branie mieszkańców tej ulicy, o której remont zabiega opozycja, za zakładników. To kolejny dowód dlaczego powinniśmy być przeciwko podwyżce wynagrodzenia burmistrza, bo jak w trakcie jednej sesji można mówić mieszkańcom, którzy 40 lat czekają na realizację inwestycji, że muszą znów poczekać, bo nie ma pieniędzy i jednocześnie domagać się maksymalnie możliwej podwyżki. Tłusty kot oderwany od rzeczywistości jednym ruchem skreśla ważną inwestycję, by ludzie nie grzęźli w błocie i nie musieli opierać się o obce samochody żeby bezpiecznie przejść, a jednocześnie mówi do radnych dajcie mi maksymalną podwyżkę – mówili zgodnie radni opozycji, nazywając poczynania włodarza jako wendetę. - Pan ma w nosie mieszkańców, w nosie ma pan długi i żongluje pan danymi jak chce, manipulując radnymi, mieszkańcami i opinią publiczną. Robi pan świństwa ludziom, których nie lubi.
Wypowiedzi radnego Kamila Kaczmarka włodarz podsumował krótkim stwierdzeniem: - Pan radny wie, że nic nie wie... I nie pozostawał mu dłużny.
- Słuchając pana radnego mam problemy z interpretacją, co pan mówi, ciężko odnieść się do tej wiązanki. Znów pan mówi o moich brudnych interesach, jakimś szambie... Niech pan to wszystko udowodni. Gdzie są pana dowody, gdzie są działania? Pan tylko dużo mówi, ale nic nie udowadnia. Ulicę Widokową zdejmuję z działania dzięki waszej presji, waszym bzdurom, które opowiadacie. Mieszkańcom w liście napiszę prawdę, że zrobiłem to właśnie przez waszą presję – mówił Arseniusz Finster.
Głos w dyskusji zabrał też opozycyjny radny Zdzisław Januszewski, nazywając propozycję podwyżki wynagrodzenia dla burmistrza jako policzek w zdrowy rozsądek i elementarną przyzwoitość.
- Jeżeli sytuacja budżetu miasta jest tak rewelacyjna, jak głosi pan burmistrz, to dlaczego góra pławi się w luksusach, a rzesze urzędników i pracowników podległych jednostek zarabiają ledwo powyżej najniższej krajowej? A jeżeli w budżecie jest tak źle, że trzyma się pracowników na finansowym dole, to jaki prawem pensja burmistrza ma szybować w górę? Gdzie solidarność lidera? Od lat zarabia pan niewiele mniej niż prezydent i to bez względu na sytuację miasta, kryzysy czy bezrobocie. W rankingu Rzeczpospolitej Chojnice z roku na rok zaliczają gwałtowny zjazd w dół. W ciągu kilku lat zjechaliśmy o ponad 300 pozycji w rankingu, za 2025 rok jesteśmy już na 443 miejscu. I to jest ten pana wielki sukces? Za to mamy dopłacać panu do pensji? Koniec z fikcją. Jaka praca, taka płaca – mówił radny Zdzisław Januszewski apelując, by regulacja pracy burmistrza była na podstawie efektów jego pracy, by urealniono też płace zwykłych pracowników urzędu i jednostek podległych oraz zamrożono diety radnym. - Koniec festiwalu pychy i rozdawnictwa pieniędzy, zacznijcie służyć mieszkańcom, a nie własnym kieszeniom.
Burmistrz Arseniusz Finster tłumaczył, że jego samorządowi koledzy, starosta i wójt, zgodnie z uchwałami „swoich” rad, mają automatyczne waloryzacje wynagrodzenia w przypadku zmian rozporządzenia w tej kwestii. A w mieście takiego rozwiązania nie ma, by każdy ruch związany z płacą burmistrza był poprzedzony właśnie dyskusją.
- I ja taką dyskusję dziś z satysfakcją wysłuchałem, tylko zastanawiam się, jak to, co mówią o mnie moi adwersarze, ma się do wszystkich wyników wyborów bezpośrednich i zdania chojniczan – mówił Finster.
Burmistrz „bronił się” sam. Radni jego klubu i koalicji nie zabrali ani razu głosu, ale zagłosowali jednomyślnie za przyznaniem podwyżki (13 za). Opozycja nie była jednak jednomyślna. Przeciw podwyżce wynagrodzenia byli: Kamil Kaczmarek, Marzenna Osowicka i Zdzisław Januszewski, a wstrzymali się od głosu Magdalena Kamińska i Mateusz Wróblewski.
Za podwyżką był radny Marcin Gruchała. Od głosu wstrzymał się też Marek Szank, do niedawna jeden z koalicjantów Arseniusza Finstera.
Wynagrodzenie burmistrza Chojnic:
- wynagrodzenie zasadnicze: 11.280,00 zł
- dodatek funkcyjny: 3.760,00 zł
- dodatek za wieloletnią pracę w wysokości 20% wynagrodzenia zasadniczego: 2.256,00 zł;
- dodatek specjalny w wysokości 30% wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego: 4.512,00 zł.

























Napisz komentarz
Komentarze