Połaczy wiatraki z bazą na lądzie
Na całym świecie trwa wyścig po zieloną energię. Statków do układania kabli jest w Europie za mało w stosunku do potrzeb. Własna jednostka to gwarancja, że budowy nie staną w miejscu z powodu braku sprzętu. Jako że na świecie brakuje takich specjalistycznych maszyn, dlatego polskie firmy postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i wybudować własny statek do zadań specjalnych – tzw. kablowiec.
Zadaniami nowego statku będzie m.in. układanie kabli pod wodą - statek będzie precyzyjnie rozwijał z ogromnych bębnów kilometry przewodów, łącząc poszczególne wiatraki ze sobą, a następnie z bazą na lądzie i będzie pozwalał kłaść potężne kable łączące sieć energetyczną Polski z innymi krajami przez morze, co zwiększy nasze bezpieczeństwo na wypadek kryzysu. Ponadto będzie pełnił rolę morskiego pogotowia naprawczego (serwis) na wypadek awarii lub uszkodzenia sieci.
Z polskich stoczni dla polskich koncernów energetycznych
Statek powstanie w polskich stoczniach, które mają już duże doświadczenie w budowaniu zaawansowanych jednostek morskich. Całe przedsięwzięcie przygotowują wspólnie Agencja Rozwoju Przemysłu i Grupa TFK (Tele-Fonika Kable), polski gigant, który od lat produkuje zaawansowane kable na cały świat, które podpisały listy intencyjne z PGE Baltica sp. z o.o. oraz z ORLEN Neptun sp. z o.o. - spółkami budującymi morskie farmy wiatrowe,
Głównymi odbiorcami usług nowego kablowca będą polskie koncerny energetyczne: PGE Baltica oraz ORLEN Neptun. Obie te firmy budują właśnie na Bałtyku gigantyczne farmy wiatrowe (w tym projekty o nazwach Baltic East i Baltic West).
– Podpisany list intencyjny to wyraźne potwierdzenie naszego wsparcia dla budowy pierwszego polskiego kablowca, ale także sygnał realnego zainteresowania wykorzystaniem tej jednostki w projektach offshore PGE Baltica – mówi Bartosz Fedurek, prezes zarządu PGE Baltica. – To również przykład, że polskie koncerny energetyczne, potrafią połączyć siły dla dobra polskiego offshore wind. Wszystkim nam zależy na powstaniu polskiego statku, który będzie krajowym zasobem i wzmocni local content w morskiej energetyce wiatrowej na Bałtyku.
Termin wodowania – nieznany
W oficjalnych zapowiedziach nie padła jeszcze konkretna data ani rok, w którym statek zaliczy swój pierwszy rejs. Wiemy jednak, że przygotowania do rozpoczęcia budowy są już na ostatniej prostej.
– Harmonogramy projektów rozwijanych w ramach morskiej energetyki wiatrowej już dziś są napięte, dlatego tak ważne jest dla nas wzmocnienie zaplecza technicznego w ramach budowy lokalnego łańcucha dostaw – przyznaje Janusz Bil, prezes zarządu Orlen Neptun. – Liczymy na możliwie najszybszą budowę jednostki oraz jej dopuszczenie do pracy na morzu. Z perspektywy spółki Orlen Neptun, która rozwija dwa projekty morskich farm wiatrowych Baltic East oraz Baltic West, to kluczowe, abyśmy mogli utrzymać tempo realizacji i sprostać rosnącym wymaganiom rynku.

























Napisz komentarz
Komentarze