Reklama Praca

Dzięki, stocznio, byłaś wspaniała! Mystic Festival 2026 za nami

I tym sposobem dotarliśmy do końca historii Mystic Festival w gdańskiej stoczni. Piękne to było pięć lat, ale jednak miejsca już zaczyna brakować. Ale jeśli się żegnać, to w takim stylu - sobota może nie miała tak spektakularnych momentów jak piątek, ale wciąż było kilka punktów programu, które godnie pożegnały imprezę z tym wyjątkowym miejscem.
Dzięki, stocznio, byłaś wspaniała! Mystic Festival 2026 przeszedł do historii
Behemoth na Mystic Festival 2026

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Organizacja jak zwykle - top!

W kwestiach organizacyjnych nigdy nie było się do czego przyczepić. Organizatorzy bardzo dobrze potrafili wykorzystać stoczniowe tereny i po prostu wkleili w nie festiwal. Ale już dwa lata temu wiedzieli, że ta przestrzeń osiągnęła swój limit i rozpoczęli przygotowania do przeprowadzki na gdański stadion.

Ale zanim to nastąpi, mieliśmy stoczniowy last dance, podczas którego zniwelowano wszelkie bolączki z poprzednich lat - zniwelowanie wąskich gardeł, zmiana lokalizacji niektórych scen i stoisk. To wszystko pozwoliło na sprawne życie na festiwalu, który odwiedziły tłumy jakich nigdy wcześniej tu nie widziano.

Naprawdę wszyscy są bardzo ciekawi jak zostanie zaaranżowana przestrzeń przy stadionie. Na razie niewiele wiadomo, ale plany są podobno bardzo zaawansowane. Największym wyzwaniem na pewno będzie chociaż częściowe przeniesienie klimatu stoczni, która tak pięknie służyła festiwalowi przez pięć lat.

Czas jednak na rozwój - zapewne już niebawem dowiemy się pierwszych szczegółów. Najważniejsze jednak, że Mystic Festival zostaje w Gdańsku. Największa metalowa impreza w tej części Europy zaczyna wchodzić do ligi gigantów - Hellfest, Brutal Assault czy Download mają poważną konkurencję.

Sobota muzycznie poprawnie, ale bez fajerwerków

Podsumujmy zatem ten ostatni stoczniowy dzień pod kątem muzycznym. Wszystko, co najlepsze, wydarzyło się w piątek - z tym nawet nie ma co dyskutować. Ale sobota wypadła naprawdę przekonująco jako zamknięcie tego rozdziału festiwalu. Był taką pigułką pokazującą, czym jest Mystic - wszystkie odcienie odcienie metalu i nie tylko.

Przede wszystkim mieliśmy trzy wielkie nazwy. Behemoth - gdański zespół w roli headlinera wrócił do domu i nie zawiódł. Nie będzie to występ dyskutowany latami, ale nasi black metalowcy zagrali tak, jak mają to w zwyczaju - dopracowany spektakl. Świetnie wyprodukowany, rewelacyjny technicznie. Tu już wszystko jest od linijki, nie ma się do czego przyczepić. Symbolika procesji na mniejszą scenę ustawioną na rusztowaniu FOH-a też fajnie rezonowała z nową drogą festiwalu.

Mastodon w niezłej formie, ale swój primie mieli zdecydowanie kilka lat temu. Tak czy inaczej to Queens of the Stone Age na sterydach - monumentalne miejscami brzmienie spotyka się ze sporą dozą przyjemnych melodii. Bardzo udany koncert i miło spędzony czas. Mieliśmy też nostalgiczną podróż przez płytę „Mandylion” z zespołem The Gathering, który zagrał kapitalny koncert na zamknięcie Park Stage - Anneke van Giersbergen wciąż czaruje i zachwyca wokalem.

Dużo melodii i wyborna forma legend

Na dzień dobry dostaliśmy też sporo przyjemnego melodyjnego grania od Caskets czy Evergrey, którzy pokazali, że na Mystic Festival również jest miejsce dla momentami popowych wręcz refrenów. A że dobry pop nie jest zły, publiczność bawiła się wybornie. Równie dużo melodii, ale jednocześnie dużo więcej mocy dał nam industrialny Pain. To był naprawdę dobry wstęp do dalszej części dnia. Natomiast jeśli ktoś nie chciał bujać się do ładnych piosenek, mógł wybrać się na Acid King - zespół naprawdę ładnie i długo rozkręcał ten psychodeliczny trip.

Dużym zaskoczeniem był także electro-industrialny duet Youth Code, który rozniósł scenę The Void, a jeszcze większym zaskoczeniem była forma legendarnej formacji Saxon. Klasa sama w sobie - legendarny zespół zagrał świetny koncert, pokazując że New Wave of British Heavy Metal to jedna z najlepszych rzeczy jaka mogła się temu gatunkowi przytrafić.

Na wyróżnienie zasługują również Scour, DVRK czy Harakiri for the Sky. Dużo dobrego na zakończenie, naprawdę. Nie mogło ono wyglądać lepiej - po prostu świetny zestaw świetnych wykonawców.

Najlepszy - jak dotąd - Mystic w Gdańsku

Trzeba to powiedzieć jasno - tegoroczna edycja była najlepszą w pięcioletniej historii na stoczniowych terenach. Jasne, mieliśmy już odsłony ze spektakularnymi headlinerami, ale tym razem, dzięki temu, że ich nie było, cały line-up pełnił ich funkcję.

Dostaliśmy co najmniej kilkanaście świetnych koncertów i kilka, które będzie się wspominać przez długie lata - jak Blood Incantation czy Electric Wizard. O występie Down zapewne też jeszcze wiele rozmów zostanie przeprowadzonych.

To jest właśnie siła tego festiwalu - on przyciąga nie wielkimi nazwami, ale jakością. Można w ciemno kupować bilety, ponieważ wiadomo, że za każdym razem będzie tak bogaty wybór, że coś trzeba będzie poświęcić. Iść na ten czy inny koncert, a może trochę na ten, a trochę na ten. Głowa aż boli od tego urodzaju.

Zobaczymy co przyniesie kolejny rok. Oczekiwania są spore - tak pod kątem line-upu, jak i samego miejsca. Jednak po tych pięciu już latach w Gdańsku raczej nie należy mieć obaw. Będzie dobrze!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama