„Do widzenia, do jutra”. Kultowy debiut Janusza Morgensterna
„Do widzenia, do jutra” (1960) to kultowy dziś debiut reżyserski Janusza Morgensterna (1922-2011), uhonorowany I nagrodą za reżyserię na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Stratford w 1961 r. Scenariusz napisał, wspólnie z Bogumiłem Kobielą i Wilhelmem Machem, Zbigniew Cybulski, zarazem odtwórca głównej roli, w latach 50. współzałożyciel, reżyser i aktor gdańskiego teatru studenckiego Bim-Bom. I to właśnie studencki, gdański teatr (Bim-Bom oraz Teatr Rąk Co To) jest tłem rozgrywających się tu wydarzeń.
Liryczna historia miłosna w powojennym Gdańsku
„Do widzenia, do jutra” to filmowa historia miłosna. Student Jacek (Zbigniew Cybulski), romantyk i marzyciel spotyka nad Motławą piękną dziewczynę z pieskiem, Francuzkę Margueritte (Teresa Tuszyńska). Zakochuje się od pierwszego wejrzenia.
Postać Margueritte była autentyczna. Dziewczyna naprawdę nazywała się Francoise Bourbon, była córką francuskiego konsula. Miała wówczas 16 lat, była zafascynowana teatrem Bim-Bom i jego aktorami, Zbigniewem Cybulskim zwłaszcza.

Bohaterowie filmu spędzają ze sobą kilkanaście romantycznych godzin, spacerując po gdańskiej starym mieście, rozmawiając na plaży. Oboje wiedzą, że już nigdy się nie zobaczą, bo ona wyjeżdża z Polski. Na zawsze.
Filmowe Trójmiasto. Gdzie kręcono „Do widzenia, do jutra”?
Sceny realizowano w eleganckiej willi przy ul. Władysława IV w Sopocie czy Bazylice Mariackiej w Gdańsku. Pierwszy pocałunek Margueritte i Jacka nakręcono w deszczu przy gdańskiej Hali Targowej. Ale sceny na kortach tenisowych powstały w Gdyni.
Piwna to w filmie ulica klubów jazzowych. Po Długiej jeżdżą jeszcze autobusy. Jest i Długi Targ ze słupem ogłoszeniowym, na którym wisi plakat ze spektaklu „Porwanie Sabinek”. Ale ujęcia z prób oraz spektaklu studenckiego teatrzyku nakręcono w atelier.

Liryczna kawiarnia nad morzem to dzieło z malarskiej wyobraźni wybitnego scenografa Romana Manna. Stoliki i parasole ekipa filmowa ustawiła w Jelitkowie.
Wydarzenia ilustruje muzyka Krzysztofa Komedy.
Janusz Morgenstern i jego sentyment do Trójmiasta
Janusz Morgenstern szczególnie lubił miejsce nad Motławą w Gdańsku, przestrzeń, gdzie dziś mieści się restauracja Kubicki. I tam zaczyna się film.
– Te ulice i place, niemi „aktorzy” naszego filmu, rozczulają mnie do dziś – wyznał mi w 2008 roku. – Zawsze kiedy jestem w Gdyni na festiwalu filmowym, wracam do nich. Choćby do Kubickiego na obiad.

Trójmiasto miało dla niego szczególne znaczenie. I sentyment do tego miejsca przełożył na własną twórczość tamtego czasu.
Gdy powstawał film „Do widzenia, do jutra”, przyjaźniłem się ze Zbyszkiem Cybulskim – mówił. – Poznaliśmy się na obozie studenckim. A to, co nas łączyło, to była naprawdę wielka zażyłość. Dlatego bardzo często przyjeżdżałem na Wybrzeże. Miejscem szczególnie przeze mnie ukochanym był Sopot. Tu zatrzymywałem się w Grand Hotelu. Tu pisałem scenariusze. Najbardziej lubiłem czas, gdy nikogo nie było w sali śniadaniowej, gdy padał deszcz i Sopot był pusty. Panowała tu wtedy jakaś szczególna atmosfera...
Janusz Morgenstern / reżyser
– W Grandzie zbieraliśmy się z ekipą teatru Co To, i właśnie w hotelowej kawiarni powstał scenariusz filmu „Do widzenia, do jutra”. Wszystkie sceny nakręciliśmy w Trójmieście, stworzyliśmy tu nawet atelier, które zwykle robi się w Łodzi lub Warszawie. Ja przeforsowałem jednak, by wszystko odbyło się tutaj. Gdy po 40 latach od premiery, odwiedziłem sopocką willę, która zagrała willę konsula, byłem bardzo wzruszony – wspominał Janusz Morgenstern.
Pokaz filmu w MIIWŚ w Gdańsku. Szczegóły wydarzenia
Film zobaczymy w ramach Festiwalu Kultury Ocalonej w Gdańsku.
- Gdzie: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
- Kiedy: 9 czerwca, godz. 19:00.
Projekcja poprzedzona będzie prelekcją filmoznawcy Krzysztof Kornackiego.


Napisz komentarz
Komentarze