Reklama

Rozłam w PiS stał się faktem. Trójmiejscy politycy poza partią Kaczyńskiego

Los Prawa i Sprawiedliwości został przesądzony. Prezes PiS odciął skrzydło "harcerzy" Mateusza Morawieckiego w tym takich polityków z Pomorza jak Marcin Horała i Piotr Müller. - Nie chcemy rozstawać się w niechęci. Tak się po prostu ułożyło - mówił w piątek o rozłamie w partii wyraźnie zrezygnowany prezes Jarosław Kaczyński. Mateusz Morawiecki ogłosił współpracę z 40 posłami
Rozłam w PiS stał się faktem. Trójmiejscy politycy poza partią Kaczyńskiego
Piotr Muller i Marcin Horała - ci dwaj politycy PiS z Pomorza zdecydowali, że nie podpiszą "lojalek", wymaganych przez Jarosława Kaczyńskiego

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Jarosław Kaczyński: ponad 30 polityków PiS odchodzi z partii

To jeszcze nie koniec telenoweli pod tytułem "wyjdą, nie wyjdą, a może ich wyrzucą", bo jeszcze we wtorek komitet polityczny PiS, przyjmie ten fakt do wiadomości. To zapowiedział w w piątek 24 lipca, w siedzibie partii prezes PiS. Po godz. 12 prezes wygłosił oświadczenie, po tym jak o północy minęło ultimatum PiS dla członków stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, którzy nie podpisali tzw. "lojalki". 

Moment jest ważny. Około trzydziestu kilku posłów - to jeszcze nie jest w 100 proc. ustalone - naszej formacji zrezygnowało z członkostwa... mówił Jarosław Kaczyński, dodając:  - Fakt jest oczywisty. Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie widzieli, jakie są skutki niepodpisania. Podjęli taką decyzję, jaką podjęli. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci czy tym bardziej w silniejszych jeszcze uczuciach negatywnych. Tak się po prostu ułożyło. 

- W tej sytuacji nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej (Rozwój Plus Morawieckiego - dop. aut.), niż jako na element planu podziału partii dodał Kaczyński. 

CZYTAJ TEŻ: Kacper Płażyński grozi Marcinowi Horale sądem. Konflikt w PiS zaczyna się wymykać spod kontroli?

Horała i Müller wśród polityków, którzy mogą opuścić PiS

Wśród tych ponad 30 polityków PiS, którzy pewnie odejdą z partii, są dwaj z Pomorza: poseł Marcin Horała i europoseł Piotr Müller. Obaj twardo stoją przy byłym premierze Morawieckim. 

Jeszcze przed konferencja prezesa Kaczyńskiego, europoseł Müller (wcześniej rzecznik prasowy rządu Morawieckiego), przekazał na antenie TVN24, że 40 posłów nie zastosowało się do ultimatum postawionego przez władze partii. 

Pytany, czy wciąż jest członkiem partii, odpowiedział: - Zdecydowanie tak i chcę nim pozostać. To jest moja jasna deklaracja. Kilkanaście lat temu wstępowałem do środowiska PiS i chcę w nim pozostać. Jeżeli ktoś chce mnie wyrzucić, to musi to zrobić w postaci wyrzucenia, a nie twierdzenia, że sam wychodzę. 

Jest mi niezwykle smutno, że partia, w której jestem kilkanaście lat, jest przejmowana przez byłych polityków Suwerennej Polski, że następuje suwpolizacja mojej partii, że takie osoby, jak Jacek Kurski, nadal odgrywają tam ważną rolę. To jest po prostu coś fatalnego
europoseł Piotr Müller 

Co dalej z Mateuszem Morawieckim i jego frakcją?

Prof. Danuta Plecka, politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego, jeszcze przed konferencją prezesa Kaczyńskiego na pytanie: jak ten konflikt może się rozwinąć, odpowiedziała: - W polityce jest zawsze szansa na odwrót od pewnej retoryki, którą się uprawia. Ale konsekwentnie od roku powtarzam, że Mateusz Morawiecki wychodzi z PiS-u. I jeżeli opuści PiS później, czyli wiosną przyszłego roku, to dla wyborców partia, którą on utworzy na bazie swojego stowarzyszenia, będzie miała efekt świeżości. Dzisiaj według sondaży poparcie dla tego stowarzyszenia waha się w granicach 6 procent. Ale w przyszłorocznych wyborach takie ugrupowanie mogłoby mieć lepszy wynik. Dlatego Jarosławowi Kaczyńskiemu bardzo zależy na tym, żeby Morawieckiego "wypchnąć" z partii teraz. Bo wtedy nie będzie już tego efektu świeżości. Będzie za to partia już strukturalnie osadzona w polskim systemie partyjnym.

Zdaniem prof. Plecki, w tej sprawie pojawia się inne pytanie: czy to teatrum, które obserwujemy, jest faktem, czy tylko tym, co obywatele mają zobaczyć? 

- Być może jest tak, że Kaczyński jest umówiony z Morawieckim na powstanie nowej partii, wokół której będzie dużo medialnego szumu i zainteresowania ze strony wyborców. A wszystko po to, żeby były premier przyciągnął centrystyczno-prawicowy elektorat, tak aby Kaczyński z Czarnkiem mogli się przesunąć w stronę skrajnej prawicy. I tym samym odebrać wyborców Braunowi, czy też Konfederacji Bosaka i Mentzena
Prof. Danuta Plecka, politolożka z UG

Jak mówi, nie zdziwiłaby się gdyby Kaczyński z Morawieckim byli właśnie dogadani. A ta cała medialna awantura miałaby jedynie służyć wzmocnieniu projektu Morawieckiego - tak, aby po wyborach obaj zawiązali koalicję. 

Na pytanie czy prezes już tak bardzo słabnie, skoro jeszcze kilka lat temu zamiast proponować łyk zimnej wody i chwilę oddechu, wyrzuciłby od razu dla przykładu kilku posłów z partii, politolożka odpowiada, że prezes słabnie bezwzględnie. Chociażby dlatego, że pesel mu już nie służy. 

- To już nie jest ta energia, z którą mieliśmy do czynienia kilkanaście lat temu, kiedy swobodnie wyrzucał z partii Zbigniewa Ziobro. A potem wszedł z nim w koalicję i uczynił go najpotężniejszym politykiem w Polsce, odpowiedzialnym za chaos w wymiarze sprawiedliwości, z którym teraz mamy do czynienia. 

Ale - jak dodaje prof. Plecka - tu jest sytuacja inna. 

- I nie wykluczam tego, choć będzie to tylko spekulacja, że cały pomysł obecnego sporu polega na tym, żeby zagarnąć w przyszłych wyborach ten elektorat, który obecnie Koalicja Obywatelska jest w stanie utrzymać przy sobie. Bowiem KO wyraźnie przesuwa się z pozycji centrystycznej na centrystyczno-prawicową, a Lewicy oddaje lewicową flankę. W mojej ocenie partia Morawieckiego powstanie, chociaż otwarte jest nadal pytanie, czy po wyborach będzie w stanie porozumieć się z PiS i Kaczyńskim - puentuje prof. Danuta Plecka. 

Mateusz Morawiecki: 40 posłów, senator i eurodeputowani

Swoją konferencję dwie godziny później po oświadczeniu prezesa PiS zwołał były premier Mateusz Morawiecki. Ogłosił na niej, że po rozłamie w PiS, na współpracę z nim zdecydowało się 40 posłów, jeden senator i trzech eurodeputowanych.

Morawiecki dodał, że on i jego otoczenie do ostatniej chwili walczyli o jedność PiS. Mówił też, że w sytuacji, gdy rząd Donalda Tuska ma problemy, w partii pojawiła się "intryga polegająca na tym, że rzekomo trzeba zacząć podpisywać jakieś oświadczenia, aby nie działać w ramach stowarzyszeń".

I dalej tłumaczył: - Byliśmy ludźmi, którzy zawsze na pierwszym miejscu stawiali nie tyle partię, co raczej rzeczywiście Polskę i sprawy ludzi. Dlatego nie mogliśmy pogodzić się z tym, żeby zmuszano nas do podpisania lojalki, która de facto nie pozwalała działać nam w takim formacie, jaki uzgodniliśmy dwa, trzy miesiące temu
Mateusz Morawiecki

Dodał też, że dzisiaj chcą skoncentrować się na przyszłości przede wszystkim. - Nie odpowiadamy nienawiścią na nienawiść, nie odpowiadamy na większość zaczepek, tych bzdur, kłamstw, które się wylewają z różnych ekranów telewizora - podsumował Morawiecki.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Radio Gdańsk Wakacyjne Bingo - konkurs