70 lat jazzu w Sopocie
Tegoroczna edycja odbywała się w szczególnym momencie - 70 lat po Pierwszym Ogólnopolskim Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie. To właśnie wydarzenie z 1956 roku stało się jednym z najważniejszych punktów w historii polskiego jazzu.
Scena Molo jest odnogą Sopot Molo Jazz Festival, który od 1996 roku przyciąga publiczność w jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc miasta. W tym roku organizatorzy postanowili więc nie tylko grać, ale też przypomnieć, skąd ta historia się zaczęła.
Pierwszy dzień festiwalu rozpoczęły „Rozmowy o historii” w Teatrze BOTO. Później przyszła pora na muzykę - występ zespołu JuMa i pierwsze nocne jam session.
Od Muszli po Monciak
Drugiego dnia festiwal przeniósł się do Muszli Koncertowej. Na scenie pojawił się Marta Wajdzik Music Experiment, a następnie Mary Rumi & Jacek Namysłowski w projekcie „Zbigniew Namysłowski Recomposed”.
Scena Molo została pomyślana jako przestrzeń, w której obok siebie mogą spotkać się młodzi twórcy, uznani artyści, jazzowe tradycje i współczesne poszukiwania. A wszystko to w miejscu, które trudno pomylić z jakąkolwiek inną festiwalową lokalizacją. Bo przecież trudno o bardziej sopocki obrazek niż jazz grany kilka kroków od morza. Wieczorem muzyka ponownie zeszła z głównej sceny do Teatru BOTO. Nocne jam session pozwoliło zamknąć drugi dzień w bardziej kameralnej, otwartej formule.
CZYTAJ TEŻ: Tomasz Chyła: Jazzman to taki muzyk, który nie boi się przekraczania barier
Jazz ruszył w miasto
8 sierpnia wydarzenie nabrało jeszcze większego rozmachu. Wielka Jubileuszowa Parada Jazzowa ruszyła ulicą Bohaterów Monte Cassino. DownTown Brass i zaproszeni goście zabrali jazz poza tradycyjną przestrzeń koncertową.
I chyba właśnie tutaj najlepiej było zobaczyć, czym jest Scena Molo. Nie trzeba było kupować biletu ani przyjeżdżać do Sopotu specjalnie na festiwal. Wystarczyło być na Monciaku.
Ktoś przystanął. Ktoś poszedł za muzyką. Ktoś inny być może po raz pierwszy zetknął się z jazzem właśnie w taki sposób. Dla wydarzenia, którego jedną z idei jest wychodzenie z muzyką do miasta, trudno wyobrazić sobie lepszą scenę.
Młodzi, doświadczeni i goście z Północy
Po paradzie muzyka wróciła do Muszli Koncertowej. Zagrało Hania Derej Trio feat. Krzysztof Kuśmierek, a następnie Norwegian Follo Big Band feat. Mirosław „Carlos” Kaczmarczyk, Erik Johannessen i Wojciech Staroniewicz w projekcie „Into the Future”.
Norweski akcent dobrze wpisał się w założenia tegorocznego programu, który obok promocji trójmiejskiej sceny jazzowej stawiał także na obecność muzyków z regionu Morza Bałtyckiego.
Nocne jam sessions w Teatrze BOTO pozwalały przedłużyć muzyczne wieczory i przenieść festiwal w bardziej nieformalną przestrzeń. To ważny element wydarzenia, które z założenia ma być nie tylko serią koncertów, ale też spotkaniem.



Napisz komentarz
Komentarze