Chemik, który został fotografem
Wojciech Milewski urodził się w Warszawie, jako kilkulatek przeżył Powstanie Warszawskie. Za młodu chciał zostać chemikiem. W latach 50. krótko studiował na wydziale chemicznym Politechniki Łódzkiej, z powodu prowokacji politycznej został usunięty z listy studentów.
Pracował w Bydgoskich Zakładach Fotochemicznych, w laboratorium badał światłoczułość materiałów fotograficznych. Jednak to robienie zdjęć stało się jego pasją, a potem profesją. Także uczył fotografii.
Kronikarz Sierpnia '80
Na Wybrzeżu jest od 1970. Był m.in. fotografem w Centrum Techniki Okrętowej w Gdańsku.
Rok 1980 w Stoczni Gdańskiej to dla niego przełom. Staje się kronikarzem Sierpnia. W okresie tzw. karnawału Solidarności współorganizuje wystawę „Grudzień '70 – Sierpień '80” (fotografie różnych autorów) czy ekspozycję o początkach Solidarności, która w 1981 roku towarzyszyła Krajowemu Zjazdowi Delegatów NSZZ Solidarność.

Jego zdjęcia z tamtego czasu to dziś ważny dokument epoki. Wybrane możemy oglądać na wystawie „Moja Solidarność” w gdańskim Parku Reagana.
– Zdjęcia z roku 1980 to dla mnie najważniejszy zbiór. Ale to też czas wyjątkowy nie tylko pod względem zawodowym – mówi Wojciech Milewski. – Wtedy pierwszy raz poczułem, co znaczy wolność i naprawdę poczułem się wolny. Ukazuje to pierwsza plansza wystawy w Parku Reagana, słynne słowa: „Człowiek rodzi się i żyje wolnym”. Pamiętne hasło, które w sierpniu 1980 roku widniało na dachu hali Stoczni Gdańskiej jako symbol walki o wolność i narodzin Solidarności. Moment, gdy je zobaczyłem, zapamiętam na zawsze. Dziś – dodaje – powinniśmy częściej wracać do tamtych chwil, przypominać o tamtej narodowej wspólnocie, jedności.
Uznanie w kraju i za granicą
W roku 1980 Wojciech Milewski otrzymał tytuł AFIAP (Federacji Fotograficznej przy UNESCO), w 1989 roku – srebrną odznakę Federacji Stowarzyszeń Fotograficznych w Polsce. Jest honorowym członkiem GTF.
Fotograf prezydenta Wałęsy
W latach 1990-92 był fotografem prezydenta Lecha Wałęsy. Z tego czasu szczególnie zapamiętał dzień, gdy fotografował Jana Pawła II podczas jego pobytu w Polsce. Papież położył mu rękę na ramieniu i spytał, czy kocha swój zawód.
– Ojcze Święty – odpowiedział – gdybym nie kochał tego, co robię, to by mnie tu nie było.



Napisz komentarz
Komentarze