W niedzielę 13 września mecz Wybrzeże Gdańsk - Trans MF Landshut Devils
W finale zmierzą się Wybrzeże Gdańsk i Trans MF Landshut Devils. Pierwszy mecz odbędzie się 13 września w Bawarii, a rewanż tydzień później w Gdańsku. Choć to Wybrzeże zakończyło rundę zasadniczą na pierwszym miejscu, rywalizacja z Landshut zapowiada się na znacznie trudniejszą niż wskazywałaby tabela.
Skład mocny, ale osłabiony
Trans MF Landshut Devils od kilku sezonów są stałym uczestnikiem polskich rozgrywek ligowych. Niemiecki klub w 2026 ponownie postawił na połączenie doświadczonych zawodników, uzupełniając skład młodszymi żużlowcami. W szerokiej kadrze zespołu znaleźli się m.in.:
- Erik Riss,
- Kevin Wölbert,
- Lukas Fienhage,
- Kim Nilsson,
- Charles Wright,
- Michele Paco Castagna,
- Leon Flint,
- Mario Häusl,
- Janek Konzack,
- Tyler Haupt
- oraz Hannah Grunwald.
W trakcie sezonu podstawowy skład ulegał jednak zmianom. W meczach KLŻ ważne role przejęli m.in. Jonas Knudsen oraz młody Janek Konzack. W końcowej części rozgrywek trzon zespołu stanowili przede wszystkim Kim Nilsson, Leon Flint, Kevin Wölbert i Jonas Knudsen. To właśnie na tej czwórce w dużej mierze opierała się siła „Diabłów”.
CZYTAJ TEŻ: Żużel. Wybrzeże Gdańsk wygrało z Kolejarzem i wjechało do finału Krajowej Ligi Żużlowej
Sytuacja kadrowa Landshut przed finałem nie jest jednak idealna. Charles Wright został w sierpniu wypożyczony do Gezet Stali Gorzów, natomiast Janek Konzack po upadku w rewanżowym półfinale z Gnieznem przeszedł operację. Jego występ w finale stoi pod znakiem zapytania. Dodatkowo problemy zdrowotne dotknęły Kima Nilssona, który zmagał się z urazem kolana.
Tor długi i twardy
Jeżeli jest jeden element, który może mieć szczególne znaczenie w finale, to bez wątpienia będzie nim tor w Landshut. OneSolar Arena, wcześniej znana jako Speedwaystadion Ellermühle, ma 390 metrów długości, co czyni ją jednym z najdłuższych torów, wykorzystywanych w polskich rozgrywkach ligowych. Obiekt został otwarty w 1975 i może pomieścić około 12 tysięcy kibiców.
Długi bawarski owal wymaga od zawodników odpowiedniego ustawienia motocykla i dobrego odczytywania warunków torowych. W ostatnich tygodniach branżowe media zwracały uwagę na to, że Landshut szczególnie dobrze czuje się na swoim twardym torze. Duże znaczenie ma również znajomość ścieżek, ponieważ wyprzedzanie na tym obiekcie nie zawsze jest łatwe.
Statystyki wskazują na Wybrzeże
To właśnie dlatego pierwszy mecz finału może być dla Wybrzeża najtrudniejszą częścią całej rywalizacji. Gdańszczanie będą musieli nie tylko walczyć o zwycięstwo, ale przede wszystkim zadbać o taki wynik, który pozwoli im spokojnie podejść do rewanżu.
Pod względem wyników sezonu zasadniczego przewaga należy jednak do gdańszczan. Wybrzeże zakończyło tę część rozgrywek na pierwszym miejscu z 25 punktami, podczas gdy Landshut zgromadziło 21 punktów. Różnica była również wyraźna w bilansie małych punktów: +135 dla Wybrzeża i +67 dla niemieckiego zespołu. Gdańszczanie mają również korzystny bilans bezpośrednich spotkań z Landshut w 2026. W maju Wybrzeże wygrało w Gdańsku 55:35, a w czerwcu na torze w Landshut także wygrało 47:43.
Co istotne, wygrana w Bawarii może być istotnym argumentem przed wrześniowym finałem, bo pokazała, że nawet na tym trudnym torze Gdańszczanie są w stanie sobie poradzić.
Szeroka kadra trenera Kędziory
Jedną z największych przewag Wybrzeża jest szerokość składu. W trakcie sezonu gdańszczanie wielokrotnie pokazywali, że potrafią zdobywać punkty na wielu pozycjach, a nie tylko dzięki jednemu czy dwóm liderom. Szczególnie ważną postacią jest Jacob Thorssell, który w 2026 prezentował bardzo wysoką formę, zwłaszcza na gdańskim torze.
Obok Szweda trener Lech Kędziora może liczyć m.in. na Timo Lahtiego, Tima Sørensena, Krystiana Pieszczka, Miłosza Wysockiego oraz młodzieżowców. Właśnie wyrównanie zespołu może być kluczowe w dwumeczu, w którym każdy słabszy występ któregoś z seniorów może mieć wpływ na końcowy wynik.
Na papierze większe szanse na zdobycie mistrzostwa KLŻ ma Wybrzeże Gdańsk. Gdańszczanie wygrali rundę zasadniczą, mają lepszy bilans małych punktów, pokonali dwa razy Landshut. Do tego ich skład wydaje się bardziej wyrównany.
ZOBACZ TEŻ: Żużel. Polska sięgnie po piąte z rzędu złoto? W Gdańsku finał mistrzostw Europy par 250 cc
To nie będzie formalność
W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że finał będzie formalnością. Landshut ma jeden bardzo konkretny argument – pierwszy mecz odbędzie się na jego 390-metrowym torze. Właśnie tam „Diabły” potrafią znacząco podnieść poziom swojej jazdy. W półfinale pokazały to przeciwko Ultrapur Omedze Gniezno, wygrywając u siebie 46:43 i przypieczętowując awans do finału wynikiem 93:86 w dwumeczu. Dla Landshut kluczowe będzie więc zbudowanie przewagi przed wyjazdem do Gdańska. Wybrzeże z kolei powinno dążyć do tego, aby już w pierwszym spotkaniu ograniczyć straty, a następnie wykorzystać atut własnego toru.
Układ finału sprawia, że trudno wskazać zdecydowanego faworyta pojedynczego spotkania. Landshut będzie szczególnie groźne u siebie, natomiast Wybrzeże w całym sezonie prezentowało większą stabilność i to przemawia za niebiesko-biało-czerwonymi.
Pierwszy mecz finału zostanie rozegrany 13 września o godz. 17 w Landshut. Rewanż zaplanowano na 20 września w Gdańsku.



Napisz komentarz
Komentarze