Oby były efektywne, bo przyszłość państwa i narodu zależy bezpośrednio od tego, jak wychowywana i kształcona jest młodzież. Większość Polaków, jak wynika z sondażu CBOS, zaakceptowała przepisy wprowadzające zakaz korzystania z telefonów komórkowych przez uczniów szkół podstawowych. I dobrze, choć osobiście, jak już pisałem, nie jestem zwolennikiem zakazów.
Wierzę w zdrowy rozsądek, w odpowiedzialność, w uczenie młodych ludzi dokonywania wyborów, zamiast odgórnego ich ograniczania. Ale – pamiętając, jak wyglądały szkolne korytarze i co mówiły badania opinii społecznej – popieram wprowadzenie tego zakazu. Bo jeśli coś wymyka się spod kontroli, a smartfony są wszechobecne, wtedy czas na twarde reguły. Dzięki temu, uczniowie mają szansę uczyć się budowania relacji bezpośrednich z rówieśnikami w świecie rzeczywistym.
ZOBACZ: Szkoła po nowemu, problemy po staremu. Przyroda wraca, telefony znikają, obiady się zmienią, a nauczycieli i pieniędzy nadal brakuje
Zdecydowanie większe kontrowersje wzbudziło wprowadzenie w szkołach edukacji zdrowotnej jako przedmiotu obowiązkowego w klasach IV - VIII szkół podstawowych oraz przez dwa lata w liceach, technikach i szkołach branżowych I stopnia. Osobno prowadzone będą nieobowiązkowe zajęcia obejmujące zagadnienia zdrowia seksualnego. Rodzice ucznia niepełnoletniego lub pełnoletni uczeń mogą z nich pisemnie zrezygnować.
W dzisiejszym wydaniu tygodnika red. Rafał Nowakowski podjął budzący emocje temat zmian dotyczących żywienia dzieci w szkołach. Bo jak wiadomo, polskie szkoły wdrażają dietę planetarną. Krzysztof Robert Szulborski, prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich, przekonuje, że kierunek jest słuszny, ale bez edukacji dzieci i przeszkolenia kucharzy reforma może się skończyć pełnymi koszami na odpady.
Z kolei red. Małgorzata Gradkowska ustaliła, że rynek korepetycji rośnie: rodzice coraz częściej traktują dodatkowe lekcje nie jako wsparcie, lecz konieczny element edukacji. Wydają nawet ponad 1000 zł miesięcznie, a nauczyciele nie mają już wolnych terminów. Można powiedzieć, że to druga szkoła za własne pieniądze. Pomorskie zajmuje czwarte miejsce w zestawieniu województw pod względem ceny korepetycji. Czołówka najdroższych miast to Warszawa, Szczecin i Gdańsk. Najlepsze byłyby takie zmiany, które wyeliminowałyby konieczność korzystania z korepetycji. Ale czy to w ogóle możliwe?
WIĘCEJ: Druga szkoła. Rodzice płacą coraz więcej, bo nie wierzą, że wystarczy ta pierwsza
Niemniej każda zmiana w edukacji mająca na celu poprawę dobrostanu uczniów i dostosowanie szkoły do współczesnych wyzwań ma sens. Ale wymaga cierpliwego przygotowania, stopniowego, ale konsekwentnego wdrażania i przekonującego tłumaczenia tym, których dotyczy.



Napisz komentarz
Komentarze