Informacja o opuszczaniu przęsła ESTB sprawiła, że Tczewianie z zaciekawieniem oglądali, jak skorodowany fragment mostu powolutku się opuszcza. Szacowano, że proces ten zajmie od 10 do 12 godzin. Życie jednak napisało dla tego zadania własny scenariusz.
- Opuszczanie przęsła ESTB było niezwykle wymagającą operacją, która wymagała ogromnej precyzji oraz zachowania szczególnych zasad bezpieczeństwa – wyjaśnia Marcin Stolarski, rzecznik Starostwa Powiatowego w Tczewie. - Pierwotnie zakładano, że uda się ją przeprowadzić w ciągu jednego dnia. Jednak ze względu na skalę przedsięwzięcia, specyfikę konstrukcji oraz jej znaczne skorodowanie konieczne było wydłużenie prac do dwóch pełnych dni. Wydłużenie tej operacji nie powinno jednak wpłynąć na dalszy harmonogram prac.
Przypomnijmy, demontaż przęsła ESTB firma Strabag rozpoczęła w czwartek 15 października. Zaczęło się od opuszczenia go na tymczasową platformę. Proces ten trwał także w piątek.
Kolejnym etapem będzie demontaż części konstrukcji znajdującej się w nurcie Wisły. Jej elementy zostaną przeniesione za pomocą żurawia na barki, którymi następnie będą transportowane na brzeg.
Wojenna niespodzianka
Chodzi o demontaż segmentów S1 i S2, znajdujących się za skraju zachodniej części mostu. Kolejnym krokiem, który potrwa tydzień, będzie przezbrojenie toru do nasuwania w zakresie podpory tymczasowej. Później, przez około trzydzieści dni trwać może demontaż pozostałych segmentów. Jak wyjaśnia starostwo, w trakcie prac okazało się, że filar Mostu Tczewskiego krył w sobie niespodziankę dla budowlańców.
- Pomiędzy warstwą właściwego betonu a palami stwierdzono dodatkową warstwę betonu podkładowego – mówi Marcin Stolarski. - Po jego oględzinach stwierdzono, że beton ten nie posiada śladów uszkodzeń spowodowanych siłami towarzyszącymi eksplozji, która nastąpiła w 1939 roku. A co za tym idzie, wysadzenie tego filara w 1939 roku nie doprowadziło do uszkodzeń posadowienia (...) Po przeprowadzeniu kompleksowej analizy podpory podjęto decyzję o braku konieczności wykonania dodatkowego wzmocnienia podłoża z mikropali dla tej podpory w osi 20. Zostało to oczywiście potwierdzone przez projektanta nadzoru autorskiego – dodaje.
Przed Strabagiem jest demontaż przęsła ESTB poprzez jego rozdzielenie na wcześniej wyznaczone segmenty.
- Poszczególne elementy konstrukcji będą kolejno podnoszone za pomocą żurawia, umieszczane na barkach i transportowane na brzeg – wyjaśnia rzecznik Powiatu Tczewskiego. - Równolegle prowadzone są również inne prace budowlane. Obecnie trwa wykonywanie okładziny kamiennej przyczółka mostowego, stanowiącej element jego wykończenia.
Do stycznia przyszłego roku, w myśl zawartego kontraktu, Strabag ma czas na całkowite zakończenie prac przewidzianych w etapie IIA, tzn. zdemontowanie przęsła ESTB, wybudowanie filaru na wiślanej wyspie oraz obłożenie okładzinami kamiennymi zachodniego przyczółku. Koszt tego etapu to niemal 34 mln zł. Kwestia kontynuacji trwających prac leży aktualnie w gestii rządu. Pomorscy parlamentarzyści z Koalicji Obywatelskiej obiecują, że decyzja ma zapaść do końca tego roku. Na razie jednak nie ma jeszcze montażu finansowego na rozpisanie kolejnego przetargu na kontynuację odbudowy zabytkowej przeprawy przez Wisłę.



Napisz komentarz
Komentarze