Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Makurat Serwis Audi w Gdańsku

Przez żołądek do serca. Za sprawą gospodyń wiejskich i naszych przodków

Coraz trudniej wyobrazić sobie jakiś turniej czy festyn bez udziału kół gospodyń wiejskich. To właśnie gospodynie z KGW są mistrzyniami w przygotowywaniu regionalnych smakołyków i ich promocji na Pomorzu.
Koło Gospodyń Wiejskich „Modraki” w Borzechowie
Koło Gospodyń Wiejskich „Modraki” w Borzechowie (powiat starogardzki) słynie ze swoich „Modraczkowych Bazarków”.

Autor: Krystyna Paszkowska | Zawsze Pomorze

Apetyt na Pomorskie

Prawie 450 kół gospodyń wiejskich na Pomorzu

 Czasy, kiedy z przynależności do koła gospodyń wiejskich robiono sobie złośliwe żarty, dawno minęły – i bardzo dobrze. Kobiety mieszkające na wsi pokazały, że potrafią docenić dziedzictwo przodków. I przekazują je kolejnym pokoleniom.

– W 2019 roku w województwie pomorskim zarejestrowanych było 157 kół, rok później ta liczba wzrosła do 250 – mówi Izabela Itrich-Hopa z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Rok 2021 to 282 koła, kolejny rok przyniósł wzrost do 359.

PRZECZYTAJ TEŻ: Czym jest Lista Produktów Tradycyjnych. Jest już na niej 186 pozycji z województwa pomorskiego

W Krajowym Rejestrze Kół Gospodyń Wiejskich z województwa pomorskiego na dzień 31 lipca widnieje już ich 444. Warto zauważyć, że tak założona działalność ułatwia kołom pozyskiwanie finansowania z budżetu państwa.

Jednak nie wszystkie działające koła gospodyń są w rejestrze. Kilkadziesiąt z nich nadal funkcjonuje na zasadach sprzed 2018 roku, kiedy weszła w życie ustawa o kołach gospodyń wiejskich.

Czum zajmują się pomorskie KGW?

Koło Gospodyń Wiejskich „Modraki” w Borzechowie

Co robią gospodynie w swoich kołach? Bardzo dużo dobrego. To właśnie one są mistrzyniami w przygotowaniu regionalnych smakołyków. Ze swojej działalności słynie m.in. Koło Gospodyń Wiejskich „Modraki” w Borzechowie (powiat starogardzki). Panie nie tylko nadal w swoich domach serwują bliskim tradycyjne dania kociewskie, ale i organizują „Modraczkowe Bazarki”. Cieszą się one dużą popularnością, bo można tam kupić swojskie specjały, przygotowane z dobrych, lokalnych produktów i według tradycyjnych przepisów.

PRZECZYTAJ TEŻ: Przywróćmy do łask gęsi smalec. Także w kuchni

– Dbamy o to, aby co tydzień było coś nowego, coś specjalnego – mówi Elżbieta Piórkowska z borzechowskich Modraków. – Koniecznie – „naszego” – czyli kociewskiego! Nasi goście z uznaniem przyjęli m.in. kociewskie gulandzie, szandara ze swojskim boczkiem czy naszą zupę ziemniaczaną z lanymi kluskami.

– Lubimy swojskie smaki! – dodaje Renata Klimowicz. – A „Modraki” dbają o to, by ich nie zabrakło i by przekonać wszystkich do naszej lokalnej kuchni.

Koło Gospodyń Wiejskich w Tuchomiu

Barbara Klawikowska, prezeska KGW w miejscowości Tuchom w gminie Żukowo (powiat kartuski) zauważa, że w swoich szeregach mają także dwie panie z Ukrainy. Łącznie ich koło liczy 20 osób. I tyle samo lat funkcjonuje.

– Panie z Ukrainy pokazały nam kuchnię ukraińską, my dzielimy się tradycyjną kuchnią kaszubską – mówi Barbara Klawikowska. – To taka nasza wymiana doświadczeń kulinarnych. Takie dania, jak czarnina czy ryż z białym sosem, ryby czy legumina, goszczą na naszych stołach. Dołączają do nas panie, które przeprowadziły się do naszej wsi z miasta i wspaniale się tutaj integrują.

Koło Gospodyń Wiejskich Nowa Cerkiew

Jak takie działania sprzyjają reaktywowaniu kiedyś działających kół?

– Młode pokolenie idzie w Internet, telefony. Starsze pokolenie potrzebuje osobistego kontaktu z innymi ludźmi – mówi Izabela Grudzień z KGW Nowa Cerkiew (powiat tczewski). – W naszym kole są 22 osoby. W tym gronie jest dwudziestoparoletni mężczyzna – przyszedł z mamą i został – spodobało mu się.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zatracamy pierwotną funkcję jedzenia. Spróbujmy jeść, aby żyć, a nie żyć, żeby jeść

Izabela Grudzień przyznaje, że faktycznie gospodynie dbają o to, by tradycyjne potrawy kociewskie nie zanikły.

– Wyciąga się stare przepisy – naszych mam czy babć – mówi Izabela Grudzień. – Jak przygotowywałyśmy się do Bitwy Regionów, to każda z nas przyrządzała jakąś potrawę według rodzinnych receptur, i wspólnie wybierałyśmy.

Na wsiach nadal panuje przekonanie, że przez żołądek do serca. Jak robimy festyny, to ludzie przychodzą właśnie posmakować tradycyjnych potraw, bo w domu nie zawsze są one serwowane. Przypominają sobie smaki dzieciństwa.

Izabela Grudzień / KGW Nowa Cerkiew

Koło Gospodyń Wiejskich Łąg

Teresa Kropidłowska z KGW Łąg w gminie Czersk (powiat chojnicki) podkreśla, że ich koło działa nieprzerwanie od 75 lat. To fenomen.

– My bardzo lubimy gotować – mówi Teresa Kropidłowska. – Sama wpisałam na Listę Produktów Tradycyjnych 22 potrawy. Mamy nasze książki kucharskie. Lubimy wyzwania, rywalizację z innymi kołami. Kultywujemy nie tylko nasze kulinarne dziedzictwo poprzez te stare potrawy, przypominanie o nich i przygotowywanie ich. Dużo czasu poświęcamy także rękodziełu. Dla nas koło to integracja. Kobiety tego potrzebują. Promowanie tradycyjnej kuchni regionalnej to cel, jaki obrałyśmy sobie od początku. Te dania wciąż goszczą w naszych domach, chociaż niektóre przeszły lekki lifting – są lżejsze – przyznaje. – Dawniej, jak się ludzie ciężko napracowali, to i posiłek musiał być cięższy. Kaczka pod różnymi postaciami wciąż podbija podniebienia.

Prawda jest taka, że im jest się starszym, tym bardziej takie rzeczy się ceni. Zwłaszcza w dobie tego śmieciowego jedzenia z marketów. Jak się mieszka na wsi, to możliwość zrobienia sobie przetworów, przyrządzania potraw z tego, co rośnie w ogródku, wzrasta. Możemy też kupić coś od sąsiada. To coś wspaniałego – dzisiaj wielki luksus.

Teresa Kropidłowska / KGW Łąg

Koło Gospodyń Wiejskich w Czerninie

Danuta Zwolenkiewicz z KGW w Czerninie w gminie Sztum zauważa, że od jakiegoś czasu do kół raczej nie chcą dołączać młode gospodynie. One zakładają własne koła. Zapytana o kulinarną stronę działalności, stwierdziła:

– Przez żołądek do serca, ale jeszcze coś do tego – mówi prezeska KGW Czernin. – Przydałyby się także spotkania wszystkich kół, to pozwoliłoby łatwiej wymieniać się doświadczeniami, przepisami.

PRZECZYTAJ TEŻ: Bursztynowe laury dla najlepszych pomorskich smaków

Masz rodzinny przepis? Prześlij go nam!

Coraz więcej Pomorzan sięga do przepisów, receptur naszych przodków. Świadomi tego, co chcemy jeść, przeszukujemy rodzinne archiwa i zapiski, studiujemy zeszyty z recepturami naszych babć, prababć, mam, ciotek, starając się przekazać tę wartościową wiedzę kolejnym pokoleniom.

Jeśli dysponujesz rodzinną recepturą na danie, wypiek itp., prześlij ją nam. Najciekawsze przepisy opublikujemy w specjalnym dodatku, który będzie podsumowaniem naszej akcji „Apetyt na Pomorskie”. Ukaże się on 15 września. Jeśli możesz, dołącz zdjęcie rodzinnych zapisków, autorki przepisu czy gotowego dania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama Kampania 1,5 % Fundacja Uśmiech dziecka