Reklama Tyczka na molo Sopot 2026

Magdalena Czarzyńska-Jachim komisarzem w Sopocie

Magdalena Czarzyńska-Jachim zastąpiła Lucjana Brudzińskiego na stanowisku sopockiego komisarza. 22 grudnia decyzję podpisał premier Donald Tusk. - Skupiamy się na tym, by pracować dla mieszkańców. Rozpędzona maszyna jaką jest miasto, działała w ostatnim czasie na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Wiele spraw czekało na realizację, bo nie podejmowano odpowiednich decyzji - mówi nowa komisarz.
Magdalena Czarzyńska-Jachim komisarzem w Sopocie

Autor: Karol Uliczny | Zawsze Pomorze

Zmiana na stanowisku komisarza w Sopocie

Magdalena Czarzyńska-Jachim została wyznaczona do pełnienia obowiązków prezydenta Sopotu, do czasu wyłonienia włodarza w przyszłorocznych wyborach samorządowych. W roli komisarza zastąpiła Lucjana Brudzyńskiego, wskazanego jeszcze przez premiera Mateusza Morawieckiego. Wakat na najważniejszym stanowisku w Urzędzie Miasta Sopotu powstał po wyborze Jacka Karnowskiego do Sejmu. O decyzji premiera Tuska poinformowano w piątek, 22 grudnia, w magistracie. Byłą wiceprezydent witało kilkudziesięciu urzędników.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Sopot ma komisarza. To Lucjan Brudzyński

- Wraca normalność – mówiła Magdalena Czarzyńska-Jachim. - Bardzo się cieszę, że będziemy mogli jak dotychczas, pełną parą pracować dla mieszkańców i miasta. Dziękuję bardzo panu premierowi za tak szybkie podpisanie wniosku złożonego przez nową panią wojewodę. Dziękuję też radnym za przyjęcie rezolucji w sprawie kontynuacji dotychczasowej pracy.

Marcin Skwierawski wraca do urzędu

Komisarz poinformowała, że na swojego zastępcę wskaże Marcina Skwierawskiego, do niedawna zastępcę prezydenta Karnowskiego. Podtrzymała też wcześniejszą decyzję o kandydowaniu w wyborach samorządowych, które odbędą się wiosną 2024 r.

- Teraz skupiamy się jednak na tym, by pracować dla mieszkańców. Rozpędzona maszyna jaką jest miasto, działała w ostatnim czasie na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Wiele spraw czekało na realizację, bo nie podejmowano odpowiednich decyzji. Dziękuję urzędnikom, dziękuję sekretarzowi miasta oraz skarbnikowi, którzy w tym trudnym czasie robili wszystko, by mieszkańcy nie odczuli spowolnienia – mówiła komisarz. - Przed nami wiele wyzwań przede wszystkim budżetowych. Okazuje się, że mamy bardzo dużą kwotę „janosikowego”, o wiele wyższą niż zakładaliśmy. Musimy zrobić rewizję pewnych wydatków i zastanowić się, jak zabezpieczyć środki na pozyskanie funduszy z KPO. Są tam m.in. projekty wspierające nauczycieli i uczniów, dające szanse realizacji infrastruktury zdrowotnej czy rehabilitacyjnej. Dużym wyzwaniem jest także kontynuacja szerokiego programu budownictwa komunalnego.

Komisarz o bulwersującej decyzji

Na konferencji Magdalena Czarzyńska-Jachim krytycznie odniosła się do nieco ponad miesięcznego urzędowania Lucjana Brudzyńskiego. Poinformowała o podpisaniu przez komisarza umowy z kancelarią prawną opiewającej na 110 tys. zł, mimo bieżącego korzystania z zespołu prawnego w urzędzie.

- To był trudny czas dla Sopotu, niestety z osobą, która jak się okazało, była namiestnikiem partyjnym. Oczywiście, będziemy sprawdzać i audytować decyzje podjęte przez pana komisarza, natomiast jedna z nich zbulwersowała mnie szczególnie. Chodzi o podpisanie umowy z kancelarią zewnętrzną na obsługę prawną. Dowiedziałam się, że w imieniu miasta podpisano ugodę z byłymi dziennikarzami TVP. Dotyczyła pracowników TVP Gdańsk, szefowej Joanny Strzemiecznej-Rozen oraz Jakuba Świderskiego. W programach, które kilka lat temu ukazywały się w TVP Gdańsk, naruszone zostało dobre imię miasta Sopotu, w związku z czym toczył się proces sądowy. Teraz okazuje się, że pan komisarz podpisał z nimi pozasądową ugodę.

To był trudny czas dla Sopotu, niestety z osobą, która jak się okazało, była namiestnikiem partyjnym. Oczywiście, będziemy sprawdzać i audytować decyzje podjęte przez pana komisarza, natomiast jedna z nich zbulwersowała mnie szczególnie. Chodzi o podpisanie umowy z kancelarią zewnętrzną na obsługę prawną. Dowiedziałam się, że w imieniu miasta podpisano ugodę z byłymi dziennikarzami TVP

Magdalena Czarzyńska-Jachim / komisarz Sopotu

Były komisarz o złych relacjach z częścią prawników

Lucjan Brudzyński przekonuje, że zdecydował się na umowę z kancelarią, ponieważ część prawników zatrudnionych w magistracie odmawiała wykonywania poleceń służbowych.

- Na pytanie o dokumenty dostawałem odpowiedź: a po co panu ta wiedza? Po co panu te dokumenty? Gdy chciałem uzyskać konkretną informację, okazywało się że pani mecenas akurat nie ma w urzędzie i nie wiadomo kiedy wróci do pracy – mówi były komisarz. - Okazało się, że prawnicy pracują w systemie Ustawy o radcach prawnych z 1982 r., co w mojej ocenie właściwie nie powinno mieć miejsca, ponieważ radców prawnych obecnie zatrudnia się w oparciu o Kodeks Pracy, w wymiarze 40 godzin w tygodniu w miejscu pracy. Gdy wystosowałem prośbę, by na pracy zdalnej przygotowywano dokumenty z podpisem elektronicznym, radcowie odpowiadali, że nie dysponują podpisem elektronicznym. Proszono również bym wskazał podstawę prawną nakazującą korzystanie z takiego podpisu. W związku z ostracyzmem ze strony części prawników, podjąłem decyzję o podpisaniu umowy z kancelarią. Nie zrobiłem tego pod stołem, w sposób nietransparentny, ale poprzez zamówienia publiczne. W postępowaniu złożono pięć ofert.

W związku z ostracyzmem ze strony części prawników, podjąłem decyzję o podpisaniu umowy z kancelarią. Nie zrobiłem tego pod stołem, w sposób nietransparentny, ale poprzez zamówienia publiczne. W postępowaniu złożono pięć ofert.

Lucjan Brudzyński / były komisarz Sopotu

Umowę podpisano do kwietnia 2024 r., ale z racji zapowiadanej zmiany na stanowisku pełniącego obowiązki prezydenta, rozwiązano kilka dni temu. Z tego tytułu urząd poniósł łączny koszt w wysokości ok. 5 tys. zł. Były komisarz zaprzecza, by podjęcie współpracy z kancelarią miało jakikolwiek związek ze wspomnianą ugodą.

- Państwo poprosili o spotkanie. W jego trakcie zawnioskowali o cofnięcie pozwu jaki wystosował wobec nich urząd miasta. Zapoznałem się z tym pozwem. Doszedłem do wniosku, że nie może być mowy o jego cofnięciu, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo naruszenia dobrego imienia miasta. Poinformowałem o tym dziennikarzy. Z drugiej strony, nie widziałem też konieczności prowadzenia dalszego postępowania przed sądem, jeżeli państwo przeproszą gminę. W ugodzie dochodzi do przeproszenia Sopotu, natomiast miasto wycofuje się z prowadzonego postępowania. Sprawa kończy się tak jak powinna być zakończona, a więc przeprosinami dla Sopotu, które ukażą się w TVP3.

CZYTAJ TEŻ: W Gdańsku rządzą teraz trzy kobiety. Wojewoda spotkała się z politykami i samorządowcami

W pozwie zapisano też żądania przeprosin w „Rzeczpospolitej” oraz wpłaty 10 tys. zł na rzecz organizacji pozarządowej. Lucjan Brudzyński nie uważa jednak, by swoją decyzją zminimalizował możliwy wymiar kary dla byłych dziennikarzy TVP3.

- Najistotniejsze jest to, że ktoś przeprasza. Moje rozumienie pozwu jest takie, że nie chodzi o to, by kogoś pognębić, ale uzyskać to, co dla gminy jest najistotniejsze, a więc dobre imię.

Lucjan Brudzyński został wyznaczony do pełnienia obowiązków prezydenta miasta Sopotu 15 listopada 2023 r.


tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama Tyczka na molo Sopot 2026
Reklama Ziaja kuracja peptdowa