Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Osiedle Antares Pruszcze Gdański Deweloper Activa

Darmowe laptopy dla uczniów powoli płyną do czwartoklasistów

W Sopocie są już wszystkie 242, do gminy Człuchów też dotarła niemal setka, a do Chojnic – 407. Za to w Sztumie nie ma ani jednego i nie wiadomo, kiedy będą. W Gdańsku liczą na to, że sprzęt dotrze w ciągu miesiąca. Nowy program Ministerstwa Cyfryzacji rozpędza się powoli, a do tego zewsząd słychać pytania o to, jakie ma przynieść korzyści. Bo komu sprawia kłopot – widać już teraz.
dziewczynka przy komputerze

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Program „Laptop dla ucznia”. Które szkoły na Pomorzu już mają sprzęt?

Darmowe laptopy miały trafić do wszystkich czwartoklasistów do początku września, potem do końca września, teraz – do końca grudnia.

– Laptopów dla czwartoklasistów nie mamy i kompletnie nie wiemy, kiedy mogą się pojawić – krótko mówi Marek Włodarski, dyrektor Szkoły Podstawowej w Krynicy Morskiej. – Rodzice pytają nas o to bardzo często, lecz nie mamy im co powiedzieć.

PRZECZYTAJ TEŻ: Uczniowie starogardzkich szkół podstawowych dostali nowe laptopy

Obszerniej wyjaśnia sprawę Katarzyna Krzyżykowska, dyrektorka Miejsko-Gminnego Zespołu Oświaty w Sztumie:

– W naszym regionie nadal nie zostało rozstrzygnięte postępowanie na dostawę komputerów. Rodzice na nie bardzo oczekują, odbieramy wiele sygnałów i zapytań. Jednak my nie możemy zrobić nic dla przyspieszenia tego postępowania, to odbywa się na innym szczeblu. Prócz tego, w takich gminach, jak nasza, sytuacja jest bardziej złożona – korzystaliśmy z grantów i programów pomocy dla terenów popegeerowskich. Uczniowie w ramach tych przedsięwzięć też otrzymywali komputery. Teraz decydować będą rodzice, którzy mogą nie przyjąć nowego sprzętu, pozostając przy tym, który już wcześniej otrzymali. Jeżeli go przyjmą, poprzednie laptopy będą musieli oddawać. Decydować będą parametry sprzętu.

ludzie przy komputerach

Z kolei do gminy Człuchów blisko 100 laptopów dotarło od razu na początku września.

– Teraz, zgodnie z rozporządzeniem, przygotowujemy specjalne umowy, które zawrzemy z rodzicami – mówi wójt Paweł Gibczyński. – Mamy czas na przekazanie sprzętu do końca września, ale będziemy chcieli zrobić to szybciej.

Tutaj też urzędnicy czekają jeszcze na decyzje od rodzin z byłych PGR-ów, które pozyskały wcześniej laptopy z innego programu, czy chcą nowe komputery.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sytuacja, do której doszło w gdańskiej szkole, pokazuje, że powinniśmy bardzo uważnie obserwować dzieci

W Chojnicach 407 laptopów jest już w szkołach. Komputery zostaną wydane po podpisaniu umów z rodzicami. Wiceburmistrz Chojnic Adam Kopczyński zapewnia, że uda się to załatwić do końca września.

Swój przydział sprzętu dla czwartoklasistów ma już także Sopot. Miasto podpisało wcześniej umowę z Ministerstwem Cyfryzacji na dostarczenie 242 laptopów. Trafiły już nawet do szkół, ale – jak się dowiedzieliśmy – zanim zostaną przekazane rodzicom, prezydent Sopotu musi podpisać zarządzenie upoważniające dyrektorów szkół do zawierania umów w imieniu organu prowadzącego. Wzór takiego zarządzenia pojawił się właśnie na stronach ministerstwa.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ponad 300 tys. uczniów na Pomorzu rozpoczęło rok szkolny

Do gdańskich uczniów powinno dotrzeć ok. 4 tysięcy laptopów.

– Liczymy na to, że będą w ciągu 3-4 tygodni – mówi Marta Formella z gdańskiego magistratu. – Jesteśmy w kontakcie z przedstawicielem firmy, która ma je dostarczyć. Podpisana przez wiceprezydent Monikę Chabior umowa na dostarczenie sprzętu została odesłana do Ministerstwa Cyfryzacji. Czekamy na podpis elektroniczny ministra lub osoby upoważnionej.

Darmowe laptopy dla uczniów. Własność rodziców

Program „Laptop dla ucznia” to rządowa inicjatywa, której celem – jak tłumaczą ministerialni urzędnicy – jest wsparcie dzieci i młodzieży w rozwoju kompetencji cyfrowych. Pogram zakłada, że każdy uczeń IV klasy szkoły podstawowej – zarówno publicznej, jak i niepublicznej – w Polsce otrzyma bezpłatnie laptop. Sprzęt może być wykorzystany do nauki, rozwoju kompetencji cyfrowych oraz talentów i zainteresowań – czytamy na internetowej stronie, poświęconej programowi.

Sprzęt ma trafić do ponad 394 tysięcy tegorocznych czwartoklasistów i potem – przynajmniej w założeniu – do każdego kolejnego rocznika dziesięciolatków. Laptopy dostają uczniowie z czwartej klasy podstawówki, bo wtedy zmienia się program nauczania – wchodzą nowe przedmioty, w tym informatyka.

PRZECZYTAJ TEŻ: Na Pomorzu brakuje niemal tysiąca nauczycieli

– Młody człowiek w tym wieku umie już czytać, pisać i liczyć, więc może zacząć poznawać także cyfrowe narzędzia pracy – zadecydował rząd.

I postanowił wydać ponad miliard złotych z funduszy z KPO, których Polska – jak wiadomo – nie dostała.

chłopiec przy komputerze

W ramach programu, rodzice czwartoklasistów otrzymają laptopy na własność, i to oni będą za nie odpowiedzialni, ale też przyjęcie laptopa nie będzie obowiązkowe – rodzic będzie mógł odmówić i wtedy sprzęt stanie się własnością szkoły użyczoną uczniowi. Przez pięć lat nie wolno go ani sprzedać, ani oddać. Zresztą, każdy laptop ma mieć przy touchpadzie wygrawerowanego orła i napis „Rzeczpospolita Polska”, a to ma zapobiec próbom jego zbycia.

Ale uwaga – uczeń może posiadać tylko jeden laptop kupiony z programu finansowanego ze środków publicznych. Jeśli dziecko posiada już sprzęt przekazany w ramach innego programu, będzie mogło zdecydować, który będzie wykorzystywało.

Darmowe laptopy od rządu. Dziecko zdecyduje, co zrobi ze sprzętem

Wszystko brzmi świetnie, jednak program, jak uważa wielu ekspertów i nauczycieli – nie został ani dokładnie przemyślany, ani dokładnie wprowadzany.

– Gdyby był przemyślany, musiałaby mu towarzyszyć kampania edukacyjna, która każdego roku dzieci w czwartej klasie i ich rodziców oswajałaby z higieną cyfrową oraz mądrym korzystaniem z komputerów. Nauczycieli uczyłaby, jak wykorzystać ten potencjał, który dostali. Bez komponentu edukacyjnego ten program może zrobić więcej szkody niż pożytku – mówi w Spider's Web Magdalena Bigaj, prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa i autorka książki promującej higienę cyfrową „Wychowanie przy ekranie”.

Początkowo – jak kilka miesięcy temu donosiła „DGP” – ta książka miała być dokładana do każdego laptopa jako swego rodzaju podręcznik dla rodziców, jednak ten pomysł okazał się za drogi.

PRZECZYTAJ TEŻ: Czy Telefon Zaufania 116111 Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wróci na strony MEN?

Z kolei szkolna pedagog Alina Koperska uważa, że dziesięciolatkom potrzeba raczej zabawy z rówieśnikami i więcej wolnego czasu, a nie laptopów w domu.

Będą miały przekonanie, że to wyłącznie ich sprawa, jak długo siedzą przed ekranem, i że rodzice nie mogą im tego zabronić. A czy będą za każdym razem wykorzystywały go do nauki? Nie sądzę.

Alina Koperska / pedagog

– Dzięki programowi „Laptop dla ucznia” każdy młody człowiek, bez względu na to, skąd pochodzi i gdzie mieszka, ma taki sam dostęp do edukacji oraz rozwoju własnych umiejętności i zainteresowań! – podkreśla jednak minister edukacji Przemysław Czarnek.

A minister cyfryzacji Janusz Cieszyński mówił, zapowiadając program:

W szkołach jest około 800 tysięcy komputerów, z tym że, jak wiemy, prawie co drugi ma więcej niż 5 lat. To pokazuje, że szkoły nie radzą sobie z tym, żeby na bieżąco wymieniać ten sprzęt. Plan jest taki, żeby każdy uczeń dostał prawdopodobnie swój pierwszy komputer w życiu, i to jest prawdziwe wyrównywanie szans edukacyjnych.

Janusz Cieszyński / minister cyfryzacji

– Jeśli rząd chce dawać pieniądze na cyfryzację, niech da na nowoczesne pracownie komputerowe, gdzie uczniowie mogą korzystać ze sprzętu pod nadzorem dorosłych – odpowiada Maciej Walicki, informatyk w podstawówce. – A nie, wyposaża się uczniów w laptopy, bez względu na to, czy już je mają i czy w ogóle ich potrzebują.

– Do tego szkoły nie mają żadnej kontroli ani wpływu na to, co się będzie działo z urządzeniami – zwraca uwagę Walicki. – Nie ma planu, jak z sensem wykorzystywać laptopy w edukacji. Nawet nie wiem, czy mogę uczniom polecić przyniesienie tego laptopa na lekcję.

PRZECZYTAJ TEŻ: Gdańsk: Szkoły mają Rzecznika Praw Ucznia

Dopytywany o wykorzystywanie laptopów w szkole, minister Czarnek mówił w RMF FM:

– Ja nie powiem pani nauczycielce Jadwidze Kowalskiej ze szkoły w Gdańsku lub Gdyni, czy ma nakazać albo nie. Ja jestem za tym, żeby ten laptop był do wykorzystania w domu, a w szkole po to wydajemy miliardy, żeby zorganizować pracownię komputerową, a te laptopy, żeby były w domu. To przekazanie sprzętu, pomocy dydaktycznej, by mogli odrabiać prace domową w domu.

Darmowe laptopy dla uczniów. Co może nauczyciel?

– Może to i lepiej, że minister uważa, iż nauczyciele nie muszą opierać się na tym, że uczniowie mają laptopy – zastanawia się Maciej Walicki. – Bo jak oczekiwać, że dzieci będą je dźwigały? Co miałyby zrobić z nimi w czasie przerwy? Gdzie je w trakcie lekcji podładować? Albo sieć Wi-Fi – jak miałaby wytrzymać podłączenie kilkudziesięciu laptopów jednocześnie?

Nie ma planu, programu ani nawet pomysłu na wykorzystanie laptopów w szkołach – zwraca z kolei uwagę Jarosław Pytlak, dyrektor społecznej podstawówki i autor bloga „Wokół Szkoły”.

Jak mają się powszechnie dostępne komputery z wieku XXI do archaicznej podstawy programowej i bardzo tradycyjnych w swojej masie nauczycieli? Aż prosiłoby się o zarysowanie choćby perspektywy rozwoju i określenie harmonogramu planowanych działań. No i funduszy, które będą do tego niezbędne. Brak takiej wizji utwierdza tylko w przekonaniu, że to jednorazowa akcja wyborcza.

Jarosław Pytlak / Pytlak, dyrektor społecznej podstawówki i autor bloga „Wokół Szkoły”

– Moja idea jest taka, że ten laptop powinien być do używania w domu, a nie w szkole – podkreślał we wspomnianej wypowiedzi dla RMF FM minister edukacji i nauki.

Tyle że, jak wynika z opublikowanego w kwietniu tego roku badania Krajowego Instytutu Mediów:

  • w laptopy wyposażonych jest już 88,1 proc. gospodarstw, w których mieszkają dzieci do 15. roku życia, zarówno miejskich, jak i na wsi.

– W czasie pandemii, ze względu na naukę online, rodzice musieli zorganizować dzieciom sprzęt – przypomina Maciej Walicki.

PRZECZYTAJ TEŻ: Order Uśmiechu dla dyrektora gdańskiej szkoły. Kandydata zaproponowali uczniowie

Alina Koperska zwraca natomiast uwagę na to, że jednocześnie z przekazywaniem dziesięciolatkom darmowych laptopów Ministerstwo Edukacji i Nauki wdraża programy, które mają dzieci chronić przed uzależnieniem od komputera, Internetu czy social mediów.

– I jak rodzic ma przekonać dziecko, żeby mniej czasu spędzało przed ekranem? – pyta.

Darmowe laptopy dla uczniów bez rodzicielskiej kontroli

Laptopy, przekazywane czwartoklasistom, będą miały zainstalowany wyłącznie system operacyjny Windows 11. Co jeszcze się na nich znajdzie, będzie decyzją rodziców i szkoły. Resort cyfryzacji zapewnia, że laptopy nie będą miały zakładanych blokad ani oprogramowania monitorującego, w jaki sposób są wykorzystywane.

Na stronie laptopdlaucznia.gov.pl resort opublikował listę darmowego oprogramowania, które można pobrać – m.in. pakiet Microsoft Office czy Google Classroom, bezpośrednio dotyczącego zajęć szkolnych. Są także propozycje aplikacji do tworzenia grafik, edytory wideo czy narzędzia do programowania. Nie ma jednak żadnych programów do kontroli rodzicielskiej.

PRZECZYTAJ TEŻ: Historia i teraźniejszość, czyli świat według prof. Roszkowskiego

Rodzice i nauczyciele, jeśli mają jakiekolwiek pytania związane z programem „Laptop dla ucznia”, mogą skorzystać z infolinii uruchomionej przez Ministerstwo Cyfryzacji. Jest ona czynna od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 18:00. Numer telefonu: 22 182 22 88.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
ReklamaOsiedle Antares Pruszcze Gdański Deweloper Activa