Kawalerka Karola Nawrockiego
We wtorek, 23 grudnia, prezydent Karol Nawrocki przyjechał do Gdańska i odwiedził w domu pomocy społecznej pana Jerzego - podaje TVN24. To od niego Nawrocki miał nabyć kawalerkę, a okoliczności transakcji i sam fakt, że w jednej z debat, Nawrocki nie powiedział prawdy, były jednym z gorętszych momentów kampanii wyborczej.
CZYTAJ TEŻ: Karol Nawrocki pozywa Onet za artykuł o Grand Hotelu
Jedno mieszkanie czy dwa?
Zaczęło się od debaty przedwyborczej "Super Expressu", kiedy to Karol Nawrocki, wówczas kandydat na prezydenta RP, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, sprzeciwił się wprowadzeniu podatku katastralnego w Polsce. Jednocześnie publicznie przyznał, że jest właścicielem jednego mieszkania. Dziennikarze Onetu ustalili, że to nieprawda, bo Nawrocki w Gdańsku ma dwa mieszkania.
Okazało się, że w 2017 roku, obecnie 80-letni pan Jerzy, przekazał Karolowi Nawrockiemu i jego żonie swoją kawalerkę. W zamian państwo Nawroccy mieli się nim opiekować. Jak podał portal Onet.pl, „nie ulega wątpliwości, że w tej chwili Nawrocki panem Jerzym się nie opiekuje ani mu nie pomaga”. Dziennikarze ustalili, że pan Jerzy przebywa w domu pomocy społecznej, a za jego pobyt płaci miasto Gdańsk.
Przekonywał też, że nigdy z tego mieszkania nie czerpał żadnych korzyści finansowych, nie ma nawet do niego kluczy. Wcześniej jednak "Interia" podała, że Nawrocki miał mieszkanie otrzymać w zamian za dożywotnią opiekę nad starszym mężczyzną. Miał dostarczać mu m.in. jedzenie, ubrania, opał i zając się jego pogrzebem.
Po tym jak sprawa ujrzała światło dzienne, Karol Nawrocki publicznie zdeklarował, że mieszkanie, który nabył od pana Jerzego, przekaże na cele charytatywne. W sprawie zostało również wszczęte prokuratorskie śledztwo. W lipcu, Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście odmówiła wszczęcia śledztwa w siedmiu pobocznych wątkach tej sprawy.























Napisz komentarz
Komentarze