Przepisy zakładające przekształcanie zamykanych oddziałów w tzw. pokoje narodzin, zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw. Nowe rozwiązanie dotyczyć ma incydentalnych sytuacji, których, jak szacuje resort zdrowia, będzie kilka w roku. Planowe porody, co do zasady, wciąż mają odbywać się na szpitalnych oddziałach położniczych.
CZYTAJ TEŻ: Jedna karetka na całą Ustkę. Do pacjentów jeżdżą strażacy, burmistrz apeluje do wojewody
Kilkanaście porodów miesięcznie!
Gdy w październiku ub. roku ogłoszono zawieszenie działalności oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu w Miastku, mieszkańcy przyjęli tę informację z niedowierzaniem. Jeszcze większe pojawiło się zaraz po po Nowym Roku, gdy definitywnie oddział został zamknięty.
- Utrzymywanie pełnego oddziału przy tak małej liczbie porodów generowało wysokie koszty, które w dłuższej perspektywie mogłyby zagrozić stabilności finansowej całego szpitala - tłumaczyła w mediach prezes Alicja Łyżwińska.
Jak dodała, władze szpitala stanęły przed wyborem, czy ratować szpital czy dalej utrzymywać oddział, w którym na świat przychodzi... kilkanaście noworodków miesięcznie. Odpowiedź wydawała się oczywista, tym bardziej, że - jak podkreśla prezeska - opieka nad kobietami nie zostaje przerwana. Nadal funkcjonuje w Miastku Poradnia Położniczo-Ginekologiczna, a planowane jest otwarcie oddziału ginekologii, który będzie skupiał się na zabiegach i diagnostyce w trybie planowym.
Nowe przepisy - powstaną tzw. pokoje narodzin
16 stycznia w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie wprowadzające całodobowe dyżury położnych w miejsce zlikwidowanych porodówek, oddalonych co najmniej o 25 km od najbliższych oddziałów położniczych. Wejdzie w życie 14 dni po ogłoszeniu, czyli 31 stycznia.
16 stycznia, podczas specjalnie zwołanej konferencji Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia podkreślał, że nowe rozwiązanie dotyczyć ma incydentalnych sytuacji, a nie planowych porodów.
- Nie będą się tam odbywać planowe porody fizjologiczne. To miejsca, w których będzie możliwość zapewnienia bezpieczeństwa w sytuacji nieplanowanego porodu, który może mieć gwałtowny przebieg. W Polsce zdarzają się one niezwykle rzadko - zaznaczył wiceminister Maciejewski.
Wzmocnienie bezpieczeństwa kobiet w ciąży
Celem nowych przepisów jest zwiększenie dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu położnictwa w szpitalach oddalonych o więcej niż 25 km od najbliższej placówki z oddziałem położniczym i w pełni wyposażonym traktem porodowym.
- Nowe rozwiązanie to odpowiedź na zmieniającą się demografię. W Polsce na świat przychodzi coraz mniej dzieci. W związku z tym zarządzający szpitalami coraz częściej decydują się na zamykanie oddziałów położniczych lub ich przekształcenie w oddział ginekologiczny. Chcemy zapewnić bezpieczeństwo i wyrównać dostęp do opieki położniczej - tłumaczy wiceminister Maciejewski.
Izba porodowa czy pokój narodzin (wymieniane są obie) pojawić się ma wyłącznie w szpitalach, gdzie funkcjonuje szpitalny oddział ratunkowy (SOR) lub w ostateczności izba przyjęć.
Duża rola i... odpowiedzialność położnej
W proponowanych rozwiązaniach dużą rolę odgrywa położna. Jej zadaniem będzie zbadanie ciężarnej, ocena stanu zaawansowania akcji porodowej i w razie konieczności przewiezienie karetką do szpitala, w którym znajduje się oddział położniczo-ginekologiczny. Przyjęcie porodu w izbie porodowej nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy stopień zaawansowania akcji porodowej uniemożliwi bezpieczny transport.
W placówkach tych zostanie wyodrębnione miejsce umożliwiające w razie konieczności bezpieczne przyjęcie porodu, czyli osobne, odpowiednio wyposażone i przystosowane do tego pomieszczenie.
Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, nie będą to punkty na SOR-ach czy izbach przyjęć, a specjalnie wydzielone pomieszczenia.
W Kartuzach rodzą z wyboru
W konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Zdrowia wziął też udział Paweł Witkowski, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach. W swoim wystąpieniu pokazywanym przez ogólnopolskie stacje telewizyjne podkreślił, że to jakość opieki, a nie odległość jest dziś kluczowym kryterium wyboru miejsca porodu przez kobiety.
W obliczu zamykania nierentownych oddziałów położniczych, dane, które przedstawił mogą zadziwiać. W szpitalu w Kartuzach rocznie przyjmowanych jest ok. 2000 porodów. Ktoś mógłby powiedzieć, że to dlatego, że powiat kartuski jest w czołówce krajowej pod względem dzietności. To tylko częściowo prawda, bo jak podkreślił Witkowski, aż 40 procent rodzących w kartuskim szpitalu kobiet przyjeżdża z miejscowości spoza powiatu, niekiedy oddalonych o 80, 100 albo więcej kilometrów.
- Kobiety rodzą w naszym szpitalu z wyboru, świadomie przyjeżdżają do Kartuz, ponieważ kierują się przede wszystkim jakością opieki, standardami bezpieczeństwa i profesjonalizmem zespołu, a nie bliskością geograficzną - zaznaczył Paweł Witkowski.
Porody w pokojach narodzin wyłącznie w sytuacji awaryjnej
W szpitalach, w których z przyczyn demograficznych nie funkcjonuje już oddział położniczy, powstaną specjalne pokoje narodzin. To rozwiązanie ma na celu zapewnienie opieki kobiecie, która trafi do szpitala w zaawansowanej akcji porodowej i nie ma możliwości bezpiecznego dojazdu do innego ośrodka.
W pokojach narodzin zapewniona będzie całodobowa obecność położnej, w razie potrzeby transport medyczny. Obowiązywać będą jasne procedury bezpieczeństwa. Te elementy mają dać przyszłym mamom i ich bliskim poczucie spokoju i pewności, że w każdej sytuacji otrzymają profesjonalną pomoc.
To rozwiązanie ma charakter awaryjny. W standardowej opiece kobiety nadal będą kierowane do wyspecjalizowanych oddziałów położniczych, gdzie mogą liczyć na pełną, kompleksową opiekę.























Napisz komentarz
Komentarze